----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

20 października 2026

Udostępnij znajomym:

Burmistrz Chicago Brandon Johnson ponownie chce wprowadzić podatek nakładany na duże firmy za każdego zatrudnionego pracownika. Tym razem proponuje nieco inne zasady i ulgi dla biznesów działających w biedniejszych dzielnicach miasta. Pomysł, który już raz został odrzucony przez radnych, powraca w trudnym momencie, gdy Chicago musi załatać ogromną dziurę budżetową, a do kolejnych wyborów na stanowisko burmistrza, pozostało coraz mniej czasu.

Brandon Johnson nie rezygnuje z jednego ze swoich najbardziej kontrowersyjnych pomysłów podatkowych, tzw. head tax, czyli podatku naliczanego od liczby zatrudnionych pracowników.

Według na razie nieoficjalnych informacji, nowa propozycja przewiduje miesięczną opłatę w wysokości 25 dolarów od każdego pracownika w firmach zatrudniających ponad 125 osób. Oznacza to, że firma mająca 200 pracowników mogłaby płacić dodatkowo 5 tys. dolarów miesięcznie, czyli 60 tys. rocznie, przed uwzględnieniem ewentualnych ulg.

Miasto szacuje, że podatek przyniósłby ponad 100 milionów dolarów rocznie. Pieniądze mają pomóc w zmniejszeniu deficytu budżetowego, który na przyszły rok wynosi aż 882 miliony dolarów.

Nowa nazwa, nowe ulgi

Tym razem Johnson próbuje złagodzić niepopularny pomysł, przedstawiając go jako „equitable employer's tax”, czyli podatek mający zapewnić bardziej sprawiedliwy udział pracodawców w finansowaniu miasta.

Najważniejszą nowością są ulgi dla firm zatrudniających osoby pracujące przez co najmniej połowę czasu w dzielnicach znajdujących się w trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Chodzi o obszary charakteryzujące się niskimi dochodami mieszkańców, wysokim bezrobociem i ubóstwem oraz niższym poziomem wykształcenia.

W ten sposób burmistrz chce przekonać radnych, że nowy podatek nie tylko zwiększy dochody miasta, ale również zachęci do tworzenia miejsc pracy w zaniedbanych częściach Chicago.

Nie wiadomo jednak, czy taka zachęta wystarczy, by zmienić stanowisko przeciwników.

Radni już raz powiedzieli „nie”

W ubiegłym roku Johnson zaproponował początkowo opłatę w wysokości 21 dolarów miesięcznie od pracownika w firmach zatrudniających ponad 100 osób. Później zmienił projekt, proponując 33 dolary od pracownika, ale tylko w firm zatrudniających ponad 500 osób.

Żadna z wersji nie zdobyła wymaganych minimum 26 głosów w Radzie Miasta. Sprzeciw wobec podatku stał się jednym z czynników, które doprowadziły do powstania koalicji radnych zdolnej uchwalić budżet na 2026 rok wbrew stanowisku burmistrza.

Przeciwnicy head tax argumentują, że dodatkowe obciążenia mogą zniechęcać do zatrudniania nowych osób, rozwoju działalności w Chicago, a nawet skłaniać je do przenoszenia miejsc pracy poza granice miasta.

Johnson odrzuca te obawy. W rozmowie z „Chicago Sun-Times” przekonywał, że istnieje więcej dowodów na wypychanie z Chicago ludzi pracujących, których nie stać na życie w mieście, niż na rzeczywiste zagrożenie wyprowadzką biznesów.

To nie koniec podwyżek

Podatek od pracowników jest tylko jednym z elementów planu ratowania miejskich finansów. Johnson zamierza również podnieść podatek od leasingu i wynajmu określonych usług oraz sprzętu, obejmujący między innymi korzystanie z oprogramowania i zasobów komputerowych przez Internet, a także wynajem sprzętu wykorzystywanego przy produkcji filmowej.

Stawka tego podatku wzrosła już z 9 do 15 procent, a burmistrz chce podnieść ją do 20 procent, przewidując wyjątki dla niektórych branż. Zmiana miałaby przynieść ponad 220 milionów dolarów dodatkowych wpływów.

Plan zakłada również wykorzystanie części środków zgromadzonych w specjalnych funduszach rozwoju miasta oraz zmiany w kwotach rezerwowanych na ugody i odszkodowania sądowe.

Polityczne ryzyko przed wyborami

Powrót do head tax oznacza kolejną konfrontację Johnsona z Radą Miasta. Większość radnych już wcześniej ostrzegała burmistrza przed ponownym przedstawianiem tego pomysłu.

Następne wybory burmistrza Chicago odbędą się w lutym 2027 roku, a więc za ok. cztery miesiące. Johnson stara się o reelekcję i przekonanie wyborców do oddania na niego głosu może być szczególnie trudne. Podatek od pracowników jest niepopularny w środowisku biznesowym, a jego ponowne forsowanie daje politycznym przeciwnikom argument, że administracja zamiast ograniczać wydatki, szuka kolejnych źródeł dochodów.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

SOBCZAK MEDICARE 2026 300 X 600 wersja 1

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor