Pentagon zapowiada transmisję na żywo planowanej wojskowej egzekucji Nidala Hasana, byłego psychiatry wojskowego, który w 2009 roku zabił 13 osób i ranił 32 w bazie Fort Hood w Teksasie. Jeśli plan zostanie zrealizowany, będzie to pierwsza publiczna egzekucja w Stanach Zjednoczonych od niemal stulecia, a zarazem pierwsza transmitowana na żywo w Internecie.
56-letni Hasan oczekuje na wykonanie kary śmierci od 2013 roku, kiedy został uznany za winnego i skazany przez sąd wojskowy. Jego sprawa ponownie znalazła się w centrum uwagi po ogłoszeniu przez Pentagon, że prezydent Donald Trump zatwierdził wykonanie jego wyroku przez rozstrzelanie. Byłaby to pierwsza egzekucja przeprowadzona w ten sposób przez amerykańskie wojsko od czasów II wojny światowej.
Według zapowiedzi Pentagonu wyrok ma zostać wykonany po południu 3 grudnia w Fort Hood, czyli w miejscu ataku. W czwartek sekretarz obrony Pete Hegseth poinformował, że egzekucję będzie można oglądać publicznie.
„Zadbamy o to, by ludzie mogli to zobaczyć, by było to publiczne, ponieważ muszą zrozumieć, że takie czyny mają poważne konsekwencje” – powiedział w wywiadzie dla prawicowej stacji internetowej Real America’s Voice.
W piątek Pentagon potwierdził w oświadczeniu, że egzekucja będzie transmitowana na żywo. Szczegóły mają zostać podane później.
Realizacja tych zapowiedzi pozostaje jednak niepewna. Zdaniem ekspertów prawnych Hasan mógłby opóźnić wykonanie wyroku nawet o kilka lat, gdyby zdecydował się wystąpić do sądu federalnego z wnioskiem w trybie habeas corpus, umożliwiającym zakwestionowanie legalności pozbawienia wolności. Michael Radelet, emerytowany profesor University of Colorado Boulder zajmujący się karą śmierci, uważa, że również sam plan transmisji może zostać zaskarżony przez organizacje spoza wojska.
Jak zaznaczył w rozmowie z NPR, deklaracja Hegsetha nie przesądza jeszcze o tym, w jaki sposób egzekucja rzeczywiście zostanie przeprowadzona.
Robin Maher, dyrektor organizacji Death Penalty Information Center, podkreśliła natomiast, że nie zna żadnych przepisów ani historycznego precedensu dotyczącego transmitowania amerykańskiej egzekucji wojskowej w Internecie lub udostępniania jej szerokiej publiczności.
„Publiczne egzekucje organizowano zwykle w państwach autorytarnych, aby wzbudzać strach w społeczeństwie i pokazywać władzę oraz kontrolę rządu” – powiedziała.
Od widowiska na placu do egzekucji za murami więzień
Ostatnią głośną publiczną egzekucją w Stanach Zjednoczonych było powieszenie Raineya Bethei w 1936 roku. Czarnoskóry mężczyzna został skazany za zgwałcenie białej kobiety, a jego sprawa przyciągnęła uwagę całego kraju.
Według stacji NPR WKMS w Owensboro w zachodnim Kentucky zebrało się około 20 tysięcy osób. Szubienicę ustawiono w pobliżu nabrzeża. Wieczorem poprzedzającym egzekucję organizowano spotkania nawiązujące do mającego nastąpić powieszenia, a na miejscu sprzedawano jedzenie i napoje. Świadkowie oraz historycy opisywali atmosferę przypominającą festyn.
Bill Shelton, który uczestniczył w tym wydarzeniu, wspominał w wywiadzie z 2013 roku dla biblioteki publicznej hrabstwa Daviess, że sprzedawano kanapki i Coca-Colę, a zgromadzenie wyglądało jak wielki piknik.
Widowisko wywołało jednak oburzenie i dyskusję o barbarzyństwie publicznego wykonywania wyroków. Jak wyjaśnił Radelet, w następnym roku Kentucky przeprowadziło jeszcze „częściowo publiczne” powieszenie na więziennym dziedzińcu, po czym w 1938 roku zakazało publicznych egzekucji. Od tego czasu nie odbywały się one w USA.
Najbliższym późniejszym przykładem była egzekucja Timothy’ego McVeigha, sprawcy zamachu bombowego w Oklahoma City, przeprowadzona w 2001 roku przez podanie śmiertelnego zastrzyku. Departament Sprawiedliwości umożliwił wybranym ocalałym i bliskim ofiar obejrzenie jej za pośrednictwem zamkniętej transmisji. W specjalnej sali w Oklahoma City zgromadziły się 232 osoby. Przekaz nie był dostępny dla ogółu społeczeństwa.
Radelet wskazuje dwa główne powody odejścia od publicznych egzekucji. Po pierwsze, przestało dominować przekonanie, że odstraszają one od popełniania przestępstw. Po drugie, władze obawiały się, że oglądanie egzekucji, zwłaszcza takich, podczas których dochodziło do komplikacji, może zwiększać sprzeciw wobec kary śmierci.
Maher zwraca uwagę, że z czasem wykonywanie wyroków stawało się coraz mniej widoczne. Egzekucje przenoszono za mury więzień i przeprowadzano w środku nocy. Obecnie niektóre stany stosujące karę śmierci ograniczają także dostęp dziennikarzy występujących w roli świadków.
„Odeszliśmy od publicznych egzekucji całkiem świadomie, ponieważ zmieniły się w widowiska. Ludzie przestali się z tym czuć komfortowo” – powiedziała.
Transmisja może nasilić sprzeciw wobec kary śmierci
Niedawna egzekucja Christy Pike w Tennessee, podczas której wystąpiły komplikacje przy podawaniu śmiertelnego zastrzyku, ponownie zaostrzyła debatę o karze śmierci. Radelet uważa, że rozstrzelanie Hasana, szczególnie transmitowane na żywo, mogłoby jeszcze bardziej osłabić poparcie dla tej kary, które już znajduje się na najniższym poziomie od pięciu dekad.
Jego zdaniem obrazy z egzekucji mogłyby wywołać kolejną falę rozmów o zasadności wykonywania wyroków śmierci i przyczynić się do zwiększenia poparcia dla ich zniesienia.
Zapowiedź Hegsetha skrytykowała również Amnesty International USA. Justin Mazzola, zastępca dyrektora ds. badań tej organizacji, stwierdził w oświadczeniu, że transmisja byłaby kolejnym przejawem okrucieństwa, po niedawnych wydarzeniach w Tennessee.
W jego ocenie amerykański system kary śmierci jest wadliwy w sposób, którego nie da się naprawić. Wezwał władze na wszystkich szczeblach do zaprzestania stosowania tej formy kary, określając ją jako okrutną, nieludzką i poniżającą.
Krytyka ze strony polityków i Kościoła
Zapowiedź publicznej transmisji wywołała pytania i sprzeciw także wśród przedstawicieli władz. Wiceprezydent JD Vance powiedział w piątek dziennikarzom, że jeśli egzekucja ostatecznie będzie transmitowana, on nie zamierza jej oglądać.
Arcybiskup Paul S. Coakley, przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, ostrzegł w oświadczeniu, że publiczna egzekucja jeszcze bardziej osłabi moralne podstawy kraju i obciąży sumienie jego obywateli.
Podkreślił, że czynów Hasana nie można w żaden sposób usprawiedliwiać, ale decyzję o transmisji nazwał barbarzyńskim promowaniem „kultury śmierci” i wezwał do jej ponownego rozważenia.
Republikański senator Thom Tillis z Karoliny Północnej zaznaczył, że popiera wyrok śmierci dla Hasana, jednak sam pomysł transmisji określił jako skrajnie odrażający.
„Publiczne egzekucje to coś, co robią represyjne dyktatury, takie jak Iran i Afganistan. Nie powinno do tego dochodzić w Ameryce” – napisał w serwisie X.
Demokratyczny senator Chris Murphy z Connecticut, członek senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, zastanawiał się z kolei w rozmowie z CNN, czy Hegseth naśladuje egzekucje przeprowadzane przez ISIS. Publiczne wykonywanie wyroków nazwał „średniowiecznym”, niezależnie od stanowiska w sprawie samej kary śmierci.
Plan Pentagonu potępili również czołowi Demokraci z komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów i Senatu. Senator Jack Reed z Rhode Island uznał go za kolejny zabieg Hegsetha mający odwrócić uwagę od niepowodzeń podczas jego urzędowania, a także za materiał, który mogliby wykorzystać rekruterzy organizacji terrorystycznych.
Reed wezwał administrację Trumpa do zmiany decyzji. Jego zdaniem transmisja dałaby sprawcy to, czego ten pragnie: większą uwagę i poczucie kontroli.
Podobny apel wystosowała demokratyczna senator Patty Murray ze stanu Waszyngton. Stwierdziła, że państwo nie może akceptować transmitowania śmierci człowieka jako rozrywki.
„Czasy publicznych egzekucji na miejskich placach dawno minęły” – napisała. „Dzieci obserwują to, co nasi przywódcy robią i mówią. Czy naprawdę chcemy, żeby oglądały taki rozlew krwi?”.