Departament Sprawiedliwości USA ogłosił w tym tygodniu kolejną falę postępowań, których celem jest pozbawienie obywatelstwa 40 osób, które uzyskały je w drodze naturalizacji. Pozwy trafiły do różnych sądów federalnych w okresie od 21 sierpnia do 2 października. Prokurator generalny Todd Blanche nazwał akcję „największym przedsięwzięciem denaturalizacyjnym w nowoczesnej historii”. Jak podaje Newsweek, pozwani są w wieku od 26 do 76 lat i pochodzą z 20 krajów.
Według departamentu wszystkie te osoby miały uzyskać obywatelstwo nielegalnie lub zataić przed urzędami istotne fakty. Zarzuty są bardzo zróżnicowane: od fikcyjnych małżeństw, posługiwania się cudzą tożsamością i nieuczciwych wniosków o wizę H-1B (wiza pracownicza), przez ukrycie wcześniejszych nakazów deportacji i przeszłości kryminalnej, po poważne przestępstwa, takie jak umyślne zabójstwo w okolicznościach łagodzących, przestępstwa seksualne wobec nieletnich czy szpiegostwo.
Dlaczego akurat te osoby
Wspólnym mianownikiem nie jest narodowość ani wiek, lecz zarzut, że w procesie uzyskiwania obywatelstwa ukryto lub zafałszowano ważne informacje. Prawo pozwala sądowi federalnemu odebrać obywatelstwo, jeśli rząd wykaże, że zostało ono uzyskane niezgodnie z prawem, przez zatajenie istotnego faktu lub świadome wprowadzenie w błąd.
Przykłady z listy pokazują, jak różne to sprawy. Jinchao Wei, były marynarz amerykańskiej floty urodzony w Chinach, został w 2025 roku skazany za spisek i szpiegostwo na rzecz Chin; dostał 200 miesięcy więzienia. Prokuratura twierdzi, że zaczął współpracować z Pekinem jeszcze przed otrzymaniem obywatelstwa w maju 2022 roku i to zataił. Ping Li przyznał się w 2024 roku do udziału w spisku polegającym na działaniu jako agent chińskiego rządu bez wymaganego powiadomienia władz USA. Zbierał dla chińskiego wywiadu informacje między innymi o dysydentach i członkach ruchu Falun Gong. Iain Lumsden, Brytyjczyk, został w 2021 roku skazany na dziewięć lat więzienia za przestępstwo związane z pornografią dziecięcą; według rządu ukrył swoje zachowania sprzed uzyskania obywatelstwa. Są też sprawy dotyczące tożsamości: Ahmad Bahar Khattak miał używać wielu tożsamości, by uniknąć deportacji, a Assad Jhon Ramim – przez dziesięciolecia posługiwać się cudzymi danymi. Nadia Hassan Mohamed Ali jest oskarżona o wykorzystanie nieuczciwych wniosków o wizę H-1B, by umożliwić członkowi rodziny pozostanie w USA, oraz o podanie nieprawdy co do swojej historii zatrudnienia i sponsorowania.
Część tych osób została już skazana za opisane przestępstwa. Osobną kwestią pozostaje jednak to, czy istnieją podstawy do odebrania im obywatelstwa. O tym zdecydują sądy federalne.
Wyraźny trend i granice władzy
Akcja wpisuje się w szerszą politykę obecnej administracji federalnej. W czerwcu 2025 roku wydział cywilny departamentu otrzymał polecenie, by „priorytetowo i maksymalnie” ścigać sprawy denaturalizacyjne wszędzie tam, gdzie pozwala na to prawo i dowody. Listę podstaw poszerzono o kolejne kategorie, co eksperci wiążą z agendą masowych deportacji.
Skala zmiany jest duża. Według Brennan Center w latach 1990–2017 rząd wszczynał średnio około 11 takich spraw rocznie, a w pierwszej kadencji Donalda Trumpa około 25. Dane organizacji TRAC mówią o około 125 sprawach z lat 2008–2025, tymczasem w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku złożono co najmniej 105 pozwów, do których dochodzi teraz 40 nowych. „New York Times” informował w kwietniu, że departament zidentyfikował co najmniej 384 osoby, którym chce odebrać obywatelstwo, a jeden z urzędników mówił o „pierwszej fali”. Od 2017 do końca 2025 roku denaturalizowano w sumie około 120 osób.
Historycznie takie sprawy były rzadkie, bo są kosztowne i pracochłonne. Poza tym granice działań rządu wyznacza jednak prawo. W sprawie Maslenjak przeciwko USA z 2017 roku Sąd Najwyższy uznał, że w postępowaniu karnym dotyczącym bezprawnego uzyskania obywatelstwa nie wystarczy wykazać dowolnego kłamstwa podczas naturalizacji. Musi ono mieć związek z uzyskaniem obywatelstwa. Obecne pozwy mają charakter cywilny, a sądy będą badać, czy pozwani rzeczywiście nie spełniali warunków naturalizacji lub uzyskali ją przez istotne zatajenia i świadome wprowadzenie władz w błąd. To właśnie ten standard będą musieli spełnić prokuratorzy w nadchodzących procesach.
źródła: Newsweek, The Guardian, justice.gov, NYT