Donald Trump wycofał się z pomysłu transmitowania egzekucji Nidala Hasana, sprawcy zamachu w bazie wojskowej Fort Hood. Choć prezydent nadal uważa, że pokazanie jej publicznie mogłoby odstraszyć potencjalnych naśladowców, przyznał w mediach społecznościowych, że wiele osób o dobrych intencjach nie chce oglądać śmierci skazanego.
„Zginie zgodnie z planem, rozstrzelany przez pluton egzekucyjny, ale wydarzenie to nie będzie transmitowane” – zapowiedział Trump.
Prezydent dodał, że rodziny ofiar nadal będą mogły osobiście obserwować wykonanie wyroku, jeśli wyrażą taką wolę. Jak stwierdził, zasługują na to, aby być świadkami wymierzenia sprawiedliwości.
Dla części religioznawców problem nie kończy się jednak wraz z odwołaniem transmisji. Ich zdaniem już sama zapowiedź sekretarza obrony Pete’a Hegsetha przesunęła granice tego, co władza może przedstawiać jako dopuszczalne.
Julie Ingersoll, profesor religioznawstwa na Uniwersytecie Północnej Florydy, zajmująca się amerykańską prawicą religijną, uważa, że publiczne proponowanie takich rozwiązań stopniowo oswaja z nimi społeczeństwo. Nawet jeśli ostatecznie nie zostają wprowadzone, przestają być czymś niewyobrażalnym.
Hasan, były major armii amerykańskiej i islamski ekstremista, zabił w 2009 roku w Fort Hood 13 osób, a 32 ranił. Jego egzekucję przez rozstrzelanie zaplanowano na 3 grudnia. Trump odwołał jej transmisję, ale nie wykonanie wyroku.
Fala sprzeciwu wobec transmisji
Pentagon ogłosił w ubiegłym tygodniu, że egzekucja Hasana odbędzie się 3 grudnia i zostanie pokazana w Internecie. Zapowiedź wywołała protesty organizacji broniących praw człowieka oraz wielu innych środowisk. Organizacja Narodów Zjednoczonych określiła te plany jako odrażające.
Według Amnesty International w 2025 roku na świecie przeprowadzono ponad 2700 egzekucji w 17 państwach, ale tylko w dwóch krajach wiadomo było o publicznym wykonywaniu wyroków śmierci. W Iranie odnotowano 11 takich przypadków, a w Afganistanie sześć.
Sekretarz obrony Pete Hegseth bronił pomysłu transmisji, argumentując, że ludzie powinni rozumieć, jak poważne konsekwencje wiążą się z podobnymi czynami.
W miarę narastania krytyki stanowisko Trumpa stawało się jednak mniej jednoznaczne. W piątek prezydent zapewniał, że zdecydowanie popiera transmisję, ale jednocześnie zaznaczał, iż Pentagon nadal rozważa tę sprawę. O Hasanie wypowiadał się pogardliwie, podkreślając, że najważniejsze jest dla niego wykonanie wyroku i że uważa karę śmierci za właściwą w jego przypadku.
John Galligan, prawnik reprezentujący Hasana przede wszystkim w sprawach cywilnych, powiedział BBC, że odwołanie transmisji go nie zaskoczyło. Jego zdaniem sama zapowiedź Hegsetha była nierozsądna i naruszała wewnętrzne przepisy armii.
Galligan zwrócił również uwagę, że Hasan jest sparaliżowany od klatki piersiowej w dół. Według prawnika Trump miał o tym nie wiedzieć, kiedy popierał pomysł pokazania egzekucji.
Pierwsza wojskowa egzekucja od ponad 60 lat
Hasan otworzył ogień 5 listopada 2009 roku w zatłoczonym budynku medycznym w Fort Hood. Żołnierze przygotowujący się do wyjazdu na misję czekali tam na badania i szczepienia. Zginęło 13 osób, a 32 zostały ranne. Był to najtragiczniejszy atak niezwiązany z działaniami bojowymi na terenie amerykańskiej bazy wojskowej.
Podczas procesu przed sądem wojskowym w 2013 roku Hasan przyznał, że to on strzelał. Przeprosił za „wszelkie błędy”, a swoje działania tłumaczył przekonaniem, że chroni muzułmanów i talibów w Afganistanie przed amerykańskim wojskiem.
Jego egzekucja ma być pierwszym wykonaniem wyroku śmierci w amerykańskim wojskowym wymiarze sprawiedliwości od ponad 60 lat.
Prawo wojskowe wymaga, aby zgodę na wykonanie takiego wyroku wyraził prezydent Stanów Zjednoczonych. Konieczna jest również kontrola odwoławcza, w ramach której sąd wyższej instancji ocenia zgodność orzeczenia z prawem i możliwość jego wykonania.