----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

14 października 2026

Udostępnij znajomym:

O starzejącym się Kongresie i problemach z nieobecnością jego członków pisaliśmy niedawno. Dziś patrzymy na to samo zjawisko z drugiej strony, czyli co może się zmienić. Dane sugerują, że listopadowe wybory połówkowe przyniosą pierwsze wyraźniejsze oznaki odmłodzenia Kongresu, choć eksperci przestrzegają, że nie będzie to przewrót.

Średni wiek członków Kongresu jest o około 20 lat wyższy od przeciętnego Amerykanina, a w samym Senacie trzech na czterech senatorów należy do pokolenia baby boomers lub wcześniejszego tzw. pokolenia cichego. Dlatego większość Amerykanów popiera limity wieku i kadencji.

Skąd ta zmiana

Przewidywana zmiana nie wynika jednak z ewentualnego wprowadzenia takich limitów, lecz z planowanych odejść. Kongres notuje niemal rekordowy odsetek członków, którzy przechodzą na emeryturę lub kandydują na inne stanowiska. Z analizy wynika, że w 27 wyścigach do Izby Reprezentantów, w których urzędujący polityk odchodzi albo przegrał w prawyborach, nowy przedstawiciel będzie młodszy od poprzednika. W 21 przypadkach różnica wyniesie co najmniej dziesięć lat. W czterech miejsce baby boomera zajmie millenials, jak w teksańskim okręgu odchodzącego demokraty Lloyda Doggetta, gdzie różnica to niemal dwa pokolenia.

W Senacie aż w 11 pośród 14 otwartych wyścigów obaj kandydaci są młodsi od ustępującego senatora. Profesor Jim Curry z Uniwersytetu Notre Dame, współautor badania o wieku parlamentarzystów, mówi o „punkcie zwrotnym": po 10–15 latach starzenia się Kongresu i jego liderów trend zaczyna się odwracać.

Warto jednak zachować ostrożność. Latem wielu urzędujących polityków obroniło mandaty w prawyborach mimo młodszych konkurentów, więc niezadowolenie wyborców z dominacji starszych pokoleń nie przekłada się automatycznie na wyniki głosowania. Odmłodzenie dotyczy przede wszystkim miejsc, które i tak zwalniają się z powodu odejść.

Inny wiek, inne priorytety, czyli jak pokolenia podchodzą do polityki

Według prof. Curry’ego nowi ustawodawcy mają doświadczenia życiowe wspólne z szerszym gronem Amerykanów i mogą stawiać inne priorytety niż politycy zasiadający w Kongresie od dziesięcioleci. Jego zdaniem rodzaj spraw, którymi się zajmują jest związany z ich wiekiem, a młodsi będą poświęcać więcej energii tematom ważniejszym dla młodych Amerykanów. Przykładem jest krytyka, że członkowie Kongresu nie nadążają za zagadnieniami takimi jak sztuczna inteligencja, które łatwiej rozumieją osoby wychowane w epoce cyfrowej.

Layla Zaidane, prezeska Future Caucus, organizacji wspierającej parlamentarzystów z pokoleń millenialsów i Z, przypomina, że młodsi członkowie Kongresu odegrali kluczową rolę w uczynieniu z zadłużenia studenckiego tematu ogólnokrajowego.

Timothy Nokken z Texas Tech University dodaje do tego ubezpieczenia zdrowotne, rozwój kariery i zakup mieszkania. Jego zdaniem starsi politycy niekoniecznie w pełni rozumieją, jak trudna jest dziś sytuacja ekonomiczna młodych.

Doświadczenia pokoleniowe kształtują też poglądy. Curry nazywa „momentami pokoleniowymi" wydarzenia takie jak zamachy z 11 września. Starsi, pamiętający zimną wojnę, częściej krytycznie oceniają socjalizm. Eric Schickler z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wskazuje na podziały wśród demokratów w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, bo młodsi politycy dorastali w innych realiach na Bliskim Wschodzie. Z badania Brookings Institution wynika, że wśród republikanów różnice pokoleniowe dotyczą otwartości na imigrantów, regulacji biznesu i stosunku do Donalda Trumpa.

Zmiana dobra czy zła?

Odpowiedź nie jest oczywista. Młodsi politycy mogą lepiej reprezentować szerszy przekrój społeczeństwa. Eksperci przywołują rok 1974, gdy po dymisji Richarda Nixona do Kongresu weszli „Watergate babies", młodzi, reformatorsko nastawieni demokraci.

Nowi członkowie częściej jednak kwestionują decyzje przywództwa partyjnego. Nie wiadomo, czy to efekt odmiennych postaw pokoleniowych, czy zwykłej niecierpliwości nowicjuszy. Podziały pokoleniowe widać po obu stronach sporu, choć eksperci mówią o nich w różnych kontekstach. Na przykład młodsi demokraci mogą mniej chętnie słuchać kierownictwa partii i trudniej im będzie zaakceptować, że w sporze z prezydentem Trumpem nie sposób walczyć o wszystko. Dla jednych oznacza to większy ferment i trudniejsze rządzenie, dla innych zdrowszą rywalizację idei.

Zaidane przestrzega przed stereotypami. Z badań jej organizacji wynika, że wśród kandydatów w wyborach w 2024 roku osoby z pokolenia Z (urodzone w latach 1997–2012) częściej niż inne grupy wiekowe startowały jako kandydaci niezależni lub z mniejszych partii. Jej zdaniem podważa to przekonanie, że młodsze pokolenia są bardziej radykalne czy spolaryzowane. Ich poglądy są, jak mówi, bardziej zniuansowane, niż sugerują stereotypy.

Zmiana pokoleniowa to nie lekarstwo na wszystko

Odmłodzenie Kongresu nie rozwiąże problemów, o których mówi się w odniesieniu do starzejącego się Kongresu, jak niejasnych zasad dotyczących długich nieobecności i niechęci partii do mówienia o stanie zdrowia swoich polityków, o których pisaliśmy niedawno. Może jednak zmienić to, kto zasiada w ławach i jakie sprawy trafiają na agendę. O skali zmian zdecydują wyniki listopadowych wyborów.

na podst. csmonitor

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

SOBCZAK MEDICARE 2026 300 X 600 wersja 1

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor