----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Aprobata dla działań prezydenta wciąż spada. Dlaczego?

Joe Biden rozpoczął swoją prezydenturę z umiarkowaną popularnością: sondaż Uniwersytetu Quinnipiac wykazywał w lutym, że 53 procent Amerykanów go aprobowało, a 36 procent nie. Dziś liczby są lustrzanym odbiciem: w ubiegłotygodniowym badaniu Quinnipiac 36 procent aprobuje jego pracę, a 53 procent nie. Średnia sondaży portalu FiveThirtyEight jest nieco lepsza - 42.8% do 51.7%, ale wciąż jest to wielki spadek od końca lipca. Liczby są wynikiem polaryzacji, ale republikanie zawsze przecież zdecydowanie potępiali Bidena. Różnica jest więc wynikiem erozji sympatii wśród wyborców niezależnych i części demokratów.

Ta zmiana może mieć dalekosiężne skutki. Biden wciąż ma nadzieję, że uda mu wprowadzić program olbrzymich wydatków socjalnych, do czego potrzebuje jednolitego poparcia demokratów. Jednak w zależności od zrozumienia przez nich przyczyn spadku notowań prezydenta, niektórzy członkowie Kongresu mogą się wyłamać podczas głosowania. Niepopularność Bidena mogła już kosztować demokratów fotel gubernatora Wirginii i prawie zabrała im to samo stanowisko w New Jersey. Jeśli będzie on tak samo niepopularny za rok, demokraci zostaną zepchnięci do roli opozycji w Kongresie w połowie kadencji.

Choć skutki są oczywiste, przyczyny nie. Nawet dziś, w czasach mocno skwantyfikowanej polityki, pewne rzeczy stanowią zagadkę. Oto kilka teorii, które mogą wyjaśnić, dlaczego prezydent wciąż traci grunt pod nogami.

1. Zwykła grawitacja

Prawie każdy prezydent obejmując urząd może liczyć na pewną aprobatę opinii publicznej, którą dość szybko traci. Obietnice z kampanii zderzają się z surową rzeczywistością rządzenia, wyborcy zapominają o pozytywnych klimatach wyborów i zaczynają obwiniać człowieka, którego wybrali. Czyli jak z grawitacją, jak coś się wzniesie, to musi spaść. Ostatnio Amerykanie wręcz nienawidzą każdego, kto jest u władzy. Jeśli myślicie, że liczby Bidena są słabe, spójrzcie jak radzi sobie Kongres. Według tej samej sondażowni Quinnipiac zasiadający w nim demokraci mają notowania 31% (aprobata) do 59% (dezaprobata), a republikanie jeszcze gorsze, bo odpowiednio 25 do 62.

Ta znana teoria jest niewątpliwie prawdziwa, ale wydaje się, że nie wyjaśnia wszystkich aspektów spadku Bidena. W szczególności nie wyjaśnia, co wydarzyło się w sierpniu, kiedy liczby nagle zmieniły się na niekorzyść.

2. Afganistan

Spadek nastąpił właśnie wtedy, gdy administracja rządowa niezdarnie próbowała wycofać wojska z Afganistanu. W tamtym czasie wielu obserwatorów politycznych podejrzewało, że chociaż wycofanie to było katastrofą taktyczną i moralną, nie będzie katastrofą polityczną – a przynajmniej nie trwałą. Wielkie wydarzenia, takie jak wycofanie wojsk, które są szeroko komentowane w mediach, mogą chwilowo osłabić pozycję prezydenta, ale wydawało się to wtedy mało prawdopodobne. Po pierwsze, wyborcy tak naprawdę nie przywiązują wagi do polityki zagranicznej oceniając władze, a po drugie, większość Amerykanów od lat popierała wyjście z Afganistanu, wśród nich D. Trump.

Z perspektywy prawie trzech miesięcy widać, że było inaczej. Aprobata Bidena nigdy się nie poprawiła i nadal spada – mimo że Afganistan zniknął z pierwszych stron gazet. Być może efekt utrzymał się, ponieważ wydarzenie to postawiło pod znakiem zapytania kompetencje prezydenta, do tego porażka wywołała ogólny pesymizm co do ogólnej sytuacji kraju.

3. Covid

W czasie działań odwrotowych w Afganistanie zdarzyło się jeszcze coś: po chwili odprężenia zaczął powracać COVID, mimo że szczepionki stały się powszechnie dostępne. Lato dało nam chwilę oddechu, ale potem stało się jasne, że choroba nie zniknęła.

Aprobata Joe Bidena w działaniach związanych z Covid w sondażu NBC News, sięgająca 69 procent w kwietniu, spadła do 53 procent pod koniec lata.

Co to dokładnie oznacza, jest trochę niejasne. Spadek może być częściowo spowodowany opinią skrajnych liberałów zdenerwowanych tym, że choroba się nasila; częściowo skrajnych konserwatystów zirytowanych nakazami szczepień i innymi podejmowanymi środkami. Tak czy inaczej, nie przysporzyło to prezydentowi popularności.

Podczas kampanii Biden obiecał, że poradzi sobie lepiej niż Trump w sprawie koronawirusa. Umiejętność łączenia się z wyborcami w smutku nad ofiarami i brakiem zdecydowanych działań poprzedniego rządu pasowała do tamtej chwili, ale ta chwila się skończyła.

Liczba ofiar pandemii przekroczyła w USA 750,000 i spotkała się ze wzruszeniem ramion ze strony społeczeństwa. Wyborcy nie chcą już, by ich pocieszać, chcą normalności, czyli czegoś, co znajduje się prawdopodobnie poza zasięgiem jakiegokolwiek prezydenta.

Hand of a doctor wearing protecting glove holding a glass test tube with blood sample and a Covid 19 sign on it.

Gniew związany z zamykaniem szkół z powodu pandemii wydaje się być głównym czynnikiem zwycięstwa republikanów w Wirginii w tym miesiącu. Gdy w sierpniu Covid osłabł, ankieterzy odkryli, że część Amerykanów uważających, iż najgorsze w pandemii ma dopiero nadejść, szybko się kurczy.  Teraz ich liczba ponownie rośnie. Podobnie faluje aprobata dla prezydenta w tych sprawach.

4. Inflacja, zwłaszcza ceny benzyny

Pod wieloma względami Amerykanom nie było tak dobrze już od dawna, choć oczywiście uśrednione dane nie biorą pod uwagę nierównego rozłożenia dochodów. Jednak mimo wzrostu większości wskaźników opinie o gospodarce pozostają negatywne. Prawdopodobnym winowajcą jest inflacja będąca wynikiem przyspieszenia gospodarczego po pandemii, która pożera podwyżki płac. Problemy z łańcuchem dostaw, nierównomierny popytu i skutki bodźców ekonomicznych z początku roku – wszystko to napędza wzrost cen. Wiarygodność Bidena w tym przypadku jest również podważana przez fakt, że on i jego doradcy obiecywali, iż jakakolwiek inflacja będzie niewielka, ale tak się nie stało.

Niektórzy postępowcy argumentują, że ponure poglądy społeczeństwa na inflację są prawie całkowicie czynnikiem wynikającym z cen benzyny. Prawie wszyscy muszą ją regularnie kupować, ceny są wypisane wielkimi literami na każdej stacji, a to sprawia, że rosnące koszty każdego kupowanego galona są bardzo widoczne. To, że ceny benzyny zależą od kosztu ropy kształtowanego popytem i podażą, wydaje się nie mieć znaczenia.

5. Demokraci w rozsypce

Sytuacja jest dość niezwykła: Biden jest niepopularny, podczas gdy popularna jest jego polityka będąca odzwierciedleniem obietnic z czasów kampanii. Pewnie część winy spada na koszmarny proces, z pomocą którego jego partia próbuje wprowadzić w życie te obietnice. Demokraci toczą ze sobą wojny od miesięcy i nawet jeśli wyborcom podobają się wyniki, spektakl jest bardzo nieprzyjemny. Trudno dziś znaleźć informacyjny kanał w telewizji, w którym jakiś demokrata nie będzie wyjaśniał, dlaczego jakaś część programu Biena mu się nie podoba. Taka postawa niektórych polityków tej partii jest dla wyborców bardziej przekonywująca niż całe grono republikanów mówiących to samo.

A jeśli tak, to wyjaśnia się powód, dla którego aprobata prezydenta słabnie wśród niezależnych, ale przede wszystkim samych demokratów: część martwi się, iż partia nie działa wystarczająco szybko, inni, że nie potraktowano priorytetowo ich osobistych preferencji, a jeszcze inni, że realizuje się pomysły, których nie lubią. Efekt końcowy to bałagan w partii i irytacja ludzi, którzy na nią głosowali.

6. Znaj swojego wroga

Jednym ze sposobów na utrzymanie w ryzach niespokojnych demokratów jest wskazanie czegoś, czemu mogą się sprzeciwiać, a tego brakuje Bidenowi. W przypadku Trumpa prawie od samego początku prezydentury poparcie było niskie, dezaprobata wysoka, ale liczby te pozostawały stabilne. Działo się tak, gdyż w przeciwieństwie do Bidena Trump potrafił utrzymać swą bazę. Zawsze podstawiał kogoś, na kogo jego wyborcy mogli się złościć. Biden nie podburza swych wyborców, choć podczas wyborów ten podobny proces bardzo mu pomógł. Kiedy był najmniej widoczny, był najbardziej popularny, a wielu wyborców raczej starało się pokonać Trumpa, niż wybrać Bidena.

To polityczna stronniczość, gdzie manipulacja odbywa się za pomocą niechęci do przeciwnej partii. Ale Biden nie ma obecnie żadnego "drania" do wskazania swojej bazie. Próbowano tego w wyścigu na stanowisko gubernatora Wirginii, ale się nie udało. Republikanie, znajdujący się teraz w opozycji, czują się prześladowani i rozdrażnieni, a partia kontrolująca Biały Dom i obydwie izby Kongresu ma tendencję do okazywania samozadowolenia. Może się to okazać ich zgubą. Jeśli Joe Biden szybko nie zmieni liczb w sondażach, demokraci nie zaczną ze sobą współpracować, to sami wkrótce będą mieli wiele powodów do rozdrażnienia i odczuwania zbliżającej się katastrofy politycznej.

na podst. atlantic, fivethirtyeight, nytimes, dataforprogress, washingtonpost, nbcnews, opr. Rafał Jurak