Krwawy rok w Ameryce
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W całych Stanach Zjednoczonych rok 2020 zebrał ogromne żniwo. Koronawirus wpłynął na codzienne życie milionów Amerykanów, powodując śmierć ponad 300,000 osób. Według Association Press, rok 2020 miał być „najbardziej śmiercionośnym rokiem w historii Stanów Zjednoczonych”, z przewidywanym wzrostem na poziomie 15% całkowitej liczby zgonów w porównaniu z 2019 rokiem. Gospodarcze skutki pandemii pozbawiły pracy setki tysięcy osób, które walczyły o zapewnienie bytu sobie i swoim rodzinom.

Okazuje się, że Covid-19 nie stanowił jedynego wyzwania, z którym musieli radzić sobie Amerykanie. W tym roku wielu z nich doświadczyło znacznie wyższego poziomu przemocy, gwałtownie wzrosła ilość przestępstw z użyciem broni palnej. W strzelaninach i incydentach z bronią zginęło ponad 19,000 osób. To najwyższa liczba ofiar śmiertelnych od ponad 20 lat – według danych Gun Violence Archive (GVA), witryny internetowej, która gromadzi dane dotyczące przemocy z użyciem broni.

Liczba ta obejmuje ofiary zabójstw i nieumyślnych postrzeleń, ale nie obejmuje samobójstw z użyciem broni palnej. I pomimo braku strzelanin „na dużą skalę”, liczba masowych strzelanin – które klasyfikuje się jako incydenty, w których co najmniej cztery osoby zostają postrzelone i ranne lub zabite – w rzeczywistości drastycznie wzrosła – do ponad 600 przypadków, najwięcej w ciągu ostatnich 5 lat i prawie o 50% więcej niż w całym 2019 roku.

Poziom przemocy wzrósł najbardziej w ubogich i kolorowych społecznościach, pogłębiając historyczne różnice i podziały. Według Everytown for Gun Safety, organizacji non-profit, która opowiada się za bardziej surowymi przepisami dotyczącymi broni, czarni Amerykanie stanowią 68% ofiar zabójstw w większych miastach.

„Ubodzy przedstawiciele kolorowych społeczności zostali w nieproporcjonalnym stopniu dotknięci przez Covid, cierpią z powodu nadmiernej siły policyjnej oraz wysokiego wskaźnika przemocy. Wszystkie te czynniki koncentrują się na tej samej populacji” – powiedział Thomas Abt, dyrektor National Commision on Covid-19 and Criminal Justice (NCCCJ).

Z raportu opracowanego przez NCCCJ wynika, że liczba zabójstw wzrosła o 36% w 28 największych miastach USA między czerwcem a październikiem 2020 r., w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Według GVA, całkowita liczba zabójstw z użyciem broni w 2020 roku do końca października przekroczyła już poziom z ostatnich czterech lat. Wielu komentatorów wskazywało na wzrost przemocy widoczny od maja w następstwie masowych protestów i niepokojów społecznych po śmierci George’a Floyda przez funkcjonariusza policji z Minneapolis, ale eksperci jasno wyjaśniają, że trend wzrostowy obserwowany był już od początku roku.

Według Patricka Sharkey’a, profesora socjologii i spraw publicznych w Princeton, w 75 ze 100 największych miast w kraju odnotowano wzrost liczby śmiertelnych strzelanin w pierwszym kwartale 2020 roku.

„Wszystkie źródła danych wskazują nam, że od samego początku 2020 był rokiem z bardzo wysokim poziomem przemocy” – twierdzi Sharkey. „Od maja nastąpił prawdziwy skok, ale już wcześniej nastąpiła zmiana”.

W Chicago do dnia 27 grudnia odnotowano 3,237 strzelanin, co stanowi wzrost o ponad 50% w porównaniu do 2,120 incydentów zgłoszonych w tym samym okresie 2019 roku. W mieście odnotowano również 55% wzrost liczby zabójstw. Nowy Jork odnotował w ubiegłym roku 1,824 ofiary strzelanin do 20 grudnia, w porównaniu do 896 w tym samym okresie 2019 roku; oraz 39% wzrost liczby zabójstw. New York Times donosi, że rok 2020 był „najbardziej śmiertelny” od prawie dekady. Lokalne gazety z Filadelfii i Charlotte w Północnej Karolinie potwierdziły, że w każdym z tych miast doszło w ubiegłym roku do największej liczby zabójstw od lat 90. W Minneapolis, gdzie zginął Floyd, odnotowano 77% wzrost liczby morderstw.

Zalecenia dotyczące dystansu społecznego i nakazy pozostania w domach wprowadzone w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, ograniczyły również pracę osób powstrzymujących akty przemocy i działających na rzecz zapobiegania przemocy z użyciem broni w wielu społecznościach, a także ograniczyły potencjał działań w zakresie zdrowia psychicznego, programów społecznych oraz inicjatyw deeskalacji konfliktów.

Eksperci wymieniają również jako czynniki sprawcze problemy systemowe, od dawna widoczne w niektórych społecznościach – brak możliwości rozwoju, dostępu do odpowiedniej edukacji, żywności czy opieki zdrowotnej, a także powszechne przekonanie, że departamenty policji wycofały się ze swoich obowiązków i ograniczyły działania, w odpowiedzi na tegoroczne zamieszki rasowe i protesty dotyczące niesprawiedliwości.

Funkcjonariusze boją się coś zrobić, ponieważ nie chcą popełnić błędów i wpaść w kłopoty” – powiedział sierżant nowojorskiej policji. „Boją się zaangażować w niektóre sytuacje z obaw dotyczących możliwej utraty pracy”.

Rok 2020 okazał się również rekordowy pod względem ilości broni zakupionej przez Amerykanów. Aktywiści i eksperci obawiają się, że wysoki poziom przemocy utrzyma się również w nowym roku, chyba, że zostaną podjęte działania, które mogą wyciszyć problemy. Trwałe inwestycje finansowe w społecznościach, które codziennie borykają się z problemem przemocy z użyciem broni palnej, są przez wielu postrzegane jako niezbędny pierwszy krok.

„Przemoc z użyciem broni to problem, z którym naprawdę bardzo trudno sobie poradzić. Ciężko sobie z tym radzić agencjom pomocy społecznej czy innym organizacjom. Musimy podkreślić znaczenie inwestycji niezbędnych do stworzenia alternatywnego modelu, zbudowanego wokół mieszkańców i organizacji społecznych” – twierdzi Sharkey. „To powinien być punkt wyjścia”.

jm