----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Stany Zjednoczone zmagają się z kolejnym kryzysem migracyjnym wzdłuż południowej granicy. Najgorsza sytuacja jest w mieście Del Rio w Teksasie, gdzie prawie 14,000 imigrantów chcących dostać się na terytorium USA jest sprawdzanych przez amerykańskich agentów. Przybysze to większości obywatele Haiti, a skala migracji była i jest tak duża, że agenci zostali zmuszeni do zamknięcia przejścia granicznego. Del Rio to 35-tysięczne miasto położone niecałe 150 mil na zachód od San Diego.

Apogeum

W piątek 17 września tysiące migrantów - w tym rodziny, kobiety w ciąży i niemowlęta, jednocześnie osiedliło się w prowizorycznym obozie pod mostem granicznym w Del Rio. Śpią w brudzie, pod gołym niebem, otoczeni stale rosnącymi stertami śmieci, bez jedzenia i wody.

"Tam jest mocz, kał i śpimy obok śmieci" - powiedział telewizji CNN migrant z Wenezueli, Michael Vargas, który jest w obozie z żoną i dwójką dzieci od trzech dni. Uchodźcy żyją w nadziei, że ich wnioski o azyl zostaną szybko rozpatrzone przez amerykańskich agentów.

Urzędnicy i przedstawiciele lokalnych władz twierdzą, że zarówno miasto jak i tamtejszy powiat nie mają możliwości, aby zająć się tak ogromną liczbą migrantów, a otrzymanie przez nich azylu jest niemal niemożliwe.

„Ci ludzie są zdesperowani i są zdeterminowani, aby się tu dostać" - powiedział szeryf powiatu Val Verde, Joe Frank Martinez.

W ubiegłym tygodniu przy granicy w Del Rio znajdowało się około 400 migrantów. W piątek było to niemal 14,000. Oprócz obywateli Haiti zostały już potwierdzone personalia osób z Wenezueli czy Nikaragui. Rosnąca liczba migrantów sprawia, że ten konkretny kryzys migracyjnym może być jednym z największych w trakcie prezydentury Joe Bidena. Burmistrz Del Rio, Bruno Lozano poprosił administrację w Waszyngtonie o dodatkowe środki i dodatkowych ludzi twierdząc, że w obecnym tempie przywrócenie normalnego ruchu granicznego może zająć wiele tygodni.

Będzie deportacja

Rząd przychylił się do próśb, a do Teksasu ma przyjechać około 400 agentów którzy od poniedziałku będą prowadzić procedury związane z szeroko zakrojoną akcją deportacyjną – tak zapewnia U.S. Customs and Border Protection.

Departament Bezpieczeństwa Krajowego uruchamia specjalne połączenia lotnicze z Teksasu do Haiti, którymi odsyłani będą migranci. Każdego dnia na tej trasie ma latać nawet 8 samolotów. W trakcie weekendu część migrantów – chodzi o grupę około 2000 osób, została przeniesiona do innych obozów, tak, by odciążyć miasto Del Rio.

Premier Haiti Ariel Henry wyraził solidarność z grupą migrantów przebywających na granicy i w serii postów zamieszczonych w mediach społecznościowych napisał, że "poczyniono już ustalenia, aby ciepło przyjąć tych, którzy wracają do narodu karaibskiego”.

Zgodnie z obecnym stanem prawnym migranci nie mogą oczekiwać na amerykański azyl na terenie Stanów Zjednoczonych – muszą zostać wydaleni, a odstępstwa od tej reguły dotyczą wyłącznie m.in. dzieci podróżujących bez opieki osób dorosłych.

Powody migracji Haitańczyków

Dziennikarze wyjaśniają, że migracja mieszkańców Haiti trwa nieprzerwanie od czasu ogromnego trzęsienia ziemi, które miało miejsce w tym kraju 2010 roku. Od tego czasu Haitańczycy osiedlali się w Meksyku, Chile czy Wenezueli, ale epidemia koronawirusa skutecznie zniechęciła ich do pozostania w tych miejscach. Naturalnym i kolejnym krokiem stały się właśnie Stany Zjednoczone.