----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Po wyjątkowo krwawym 2020 roku, kiedy w Chicago zginęło prawie 800 osób, burmistrz Lori Lightfoot rozpoczęła nowy rok zapewnieniem swojego poparcia dla przywództwa policji w Chicago i zobowiązaniem do zmniejszenia przestępczości w mieście.

„Myślę, iż wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w tym nowym roku musimy radzić sobie zdecydowanie lepiej i jestem przekonana, że tak się stanie. Moje zaufanie opiera się na wielu rzeczach, ale zasadniczo opiera się na moim zaufaniu do was wszystkich” – napisała Lightfoot w emailu skierowanym do nadinspektora chicagowskiej policji Davida Browna i innych funkcjonariuszy.

Wraz z końcem kolejnego krwawego lata w mieście, wyraźnie widać, że Chicago „nie radzi sobie zdecydowanie lepiej z przestępczością”. Pod wieloma względami problem z przemocą uliczną w mieście pogorszył się. Statystyki wskazują, że liczba ofiar strzelanin wzrosła w okresie do 6 września, z 2,781 w 2020 do 3,043 w 2021. Wzrosła także liczba zabójstw z 526 w 2020 do 540 obecnie.

Wzrosła również liczba strzelanin na autostradach. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2021 roku ilość strzelanin na drogach ekspresowych w rejonie Chicago przewyższyła całkowite liczby z 2020, ze 159 takimi incydentami. W ubiegłym roku doszło do 128 takich strzelanin – ponad dwukrotnie więcej niż 2019. Statystyki policyjne w Chicago nie dają pełnego obrazu tych zdarzeń, ponieważ drogi ekspresowe znajdują się pod jurysdykcją stanu, ale są to liczby stanowiące dowód na szalejącą przestępczość w mieście.

Zaniepokojenie wysoką przestępczością doprowadziło ostatnio radnego Matta O’Shea i byłą zastępczynię burmistrz Lightfoot ds. bezpieczeństwa publicznego, Susan Lee, do nazwania Chicago „miastem znajdującym się w kryzysie”.

Lightfoot przypisała wzrost przemocy w mieście pandemii, która zakłóciła system sądownictwa karnego, zbyt łagodnym prokuratorom oraz napływie nielegalnej broni, jednocześnie wskazując, że przemoc wzrosła w całym kraju.

W piątkowym wywiadzie dla Chicago Tribune Lighfoot przyznała, że ludzie w całym Chicago cierpią z powodu przemocy ulicznej, ale dodała, iż jej administracja wprowadza od dawna potrzebne zmiany, które z czasem pomogą ograniczyć przestępczość.

„Wiele z tego, czego teraz doświadczamy, jest wynikiem ignorowania problemów systemowych, niełączenia braku inwestycji z przemocą i zbyt długiego odsuwania od siebie konieczności rozwiązania tych problemów” - powiedziała Lightfoot.

Burmistrz ponownie zapewniła o swoim „całkowitym zaufaniu” do Browna, którego kadencja od czasu zatrudnienia na stanowisku nadinspektora policji wiosną 2020 roku, naznaczona była gwałtownym wzrostem przestępczości. Lightfoot dodała, że w całym kraju jest zaledwie „garstka osób”, które byłyby w stanie kierować departamentem.

„Z głębi serca, ale również z własnego doświadczenia wiem, że David Brown jest właściwym przywódcą w tym czasie” – powiedział Lightfoot. „Przechodzimy zmiany w departamencie policji w Chicago. Zajmujemy się wieloma długotrwałymi wyzwaniami, które po prostu nie zostały rozwiązane”.

„Nikt nie jest zadowolony z tego, gdzie obecnie znajdujemy się w kwestii przemocy, a zwłaszcza przemocy związanej z użyciem broni palnej. Ale nie ma jednej osoby, która mogłaby rozwiązać ten problem i jestem o tym przekonana” – dodała Lighfoot. „Nie mogę rozwiązać tego problemu sama jako burmistrz, podobnie jak David Brown nie jest w stanie zrobić tego samodzielnie jako superintendent policji”.

Sposób, w jaki Lightfoot radzi sobie z rosnącą przestępczością, jest głównym problemem Chicago. Jeśli ludzie i firmy nie czują się bezpiecznie, odejdą, pogłębiając wyzwania gospodarcze i bezpieczeństwo publiczne miasta. Walka z przestępczością stanowi również ogromne polityczne wyzwanie dla burmistrz, która potencjalnie rozważa ponowne starania o fotel burmistrza w 2023 roku.

Policja

Wśród problemów, z jakimi boryka się Chicago, jest mniejsza liczba funkcjonariuszy. Obecnie ich liczba wynosi 12,140 – w porównaniu do 13,181 dwa lata temu. Wielu policjantów jest głęboko rozczarowanych tym, co postrzegają jako brak wsparcia ze strony władz miejskich. Z opinią tą nie zgadza się burmistrz, twierdząc, iż jest zaangażowana we wspieranie funkcjonariuszy, ale także reformowanie wydziału, co sprawiło, że mierzy się z krytyką ze wszystkich stron politycznych.

„Jestem byłym prokuratorem federalnym. Bardzo mocno wierzę w egzekwowanie prawa. Naprawdę. A egzekwowanie prawa obejmuje policję” – powiedział Lightfoot. „Jestem czarną kobietą, która mieszka w mieście od ponad 30 lat. Bardzo dobrze znam historię egzekwowania prawa, lokalnego egzekwowania prawa, a zwłaszcza lokalnego egzekwowania prawa w Chicago”.

Jednocześnie Lightfoot przyznała, że departament policji spotyka się z niesprawiedliwą krytyką.

„Ludzie mówią, że nie jest dobrze, że wszyscy są źli. Wszyscy są skorumpowali. Nie ma znaczenia, jakiego są koloru, nie ma znaczenia, jakie jest ich pochodzenie, nie ma znaczenia, co robią, aby ocalić naszych mieszkańców, nie ma tam nic dobrego” – powiedziała Lightfoot. „A policjant, który próbował reanimować tę młodą dziewczynę, całą zalaną krwią, który desperacko próbował ocalić jej życie, chcecie mi powiedzieć, że ten facet jest zły? Jest wiele przypadków, które obserwujemy każdego dnia, które pokazują, jak nasi funkcjonariusze wykonują naprawdę heroiczną pracę”.

Lightfoot przytoczyła dwa kluczowe punkty, chwaląc pracę Browna i całego departamentu policji pod jego kierownictwem: rosnącą liczbę rozwiązanych spraw dotyczących zabójstw oraz wymóg wprowadzony przez Browna w ubiegłym roku, aby funkcjonariusze pracujący na ulicy, co tydzień wykonywali jakąś formę prac społecznych.

„Nasi funkcjonariusze muszą postrzegać naszych mieszkańców takimi, jakimi są, a nie patrzeć na nich tylko jako statystyki kryminalne. Muszą wejść i współpracować z lokalnymi społecznościami, którym przysięgali służyć i chronić, w sposób, który nie jest tylko akcją organów ścigania, z włączonymi światłami i syrenami” – powiedziała burmistrz. „Z tego samego powodu nasi mieszkańcy muszą wiedzieć nasze biura w innym kontekście niż tylko jako działania organów ścigania”.

Krytyka

Susan Lee, była zastępczyni burmistrz ds. bezpieczeństwa publicznego, która zrezygnowała, aby pracować dla grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości, prowadzonej przez byłego sekretarza ds. edukacji za czasów prezydentury Baracka Obamy, Arne Duncana, stwierdziła, że miasto zawodzi swoich mieszkańców w kwestii przestępczości. Mówi się, że Duncan rozważa kandydowanie na urząd burmistrza Chicago w 2023 roku, chociaż on sam poinformował przez swojego rzecznika, iż koncentruje się na wysiłkach przeciwko przemocy.

„Trudno patrzeć na ilość strzelanin i zabójstw w Chicago w ciągu ostatnich 20 miesięcy i znaleźć złoty środek” – napisali wspólnie Lee i O’Shea w artykule opublikowanym w Sun-Times. „Pod każdym względem nasze miasto znajduje się w kryzysie, a nasze wysiłki na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa naszym społecznościom i policji po prostu kończą się niepowodzeniem”.

Radny Gilbert Villegas, który również jest uważany za potencjalnego kandydata na fotel burmistrza w 2023 roku, powtórzył ich krytykę, dodając, iż mieszkańcy w jego społeczności nie czują się bezpieczni i krytykują politykę Browna.

„Myślę, iż statystyki wyraźnie pokazują, iż nie wykonuje dobrze swojej pracy” – powiedział.

W ubiegłym miesiącu burmistrz Lightfoot zobowiązała się do zwiększenia budżetu departamentu policji, gdy określała deficyt miasta. Radna z 33. dzielnicy, Rossana Rodriguez-Sanchez powiedziała, że miasto w ten sposób powtarza błąd, który popełnia zawsze w momencie wzrostu przestępczości.

„Za każdym razem, gdy dochodziło do gwałtownego wzrostu przemocy, dodawaliśmy funkcjonariuszy policji w Chicago” – powiedziała. „Historycznie inwestujemy w policję bardziej niż w jakąkolwiek inną służbę w mieście. Jeśli chodzi o budżet, główną usługą, jaką zapewnia miasto, jest policja”.

Zamiast tego urzędnicy miejscy powinni postępować zgodnie z zaleceniami Komisji Kernera z 1968 roku, która została powołana w celu zbadania przyczyn zamieszek w latach 60-tych ubiegłego wieku. Stwierdzono wtedy, iż brak możliwości ekonomicznych i mieszkaniowych, a także uprzedzony system sądownictwa karnego doprowadziły do wstrząsów w afroamerykańskich dzielnicach. Jej zaleceniem było zasadniczo inwestowanie w niedofinansowane społeczności.

Zapytana, czy zgadza się z opinią Lee i O’Shea, że miasto znajduje się w kryzysie, Lightfoot odpowiedziała, że „ludzie boją się i to uderza w mieszkańców w różnych dzielnicach, w różnych rodzinach, o różnym pochodzeniu, w różny sposób”. Dodała jednak, iż „będzie pracować z każdym, kto przyjdzie do stołu z konkretnymi rozwiązaniami, które są realistycznym efektem spojrzenia na cały ekosystem”.

Na podst. Chicago Tribune