Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W przyszłym miesiącu w Chicago może dojść do trzech akcji strajkowych pracowników miejskich i to w jednym czasie. Władze miasta prowadzą negocjacje, by uniknąć takiego scenariusza.

Zgodę na strajk wyrazili już członkowie związku zawodowego SEIU Local 73 pracowników Chicagowskiego Dystryktu Parków Miejskich. Ten sam związek reprezentuje 7,000 pracowników szkolnych, którzy także rozważają przystąpienie do akcji strajkowej. Ważą się losy strajku nauczycieli chicagowskich szkół publicznych (CPS), którzy mogą przystąpić do strajku już 7 października. Trwają negocjacje z władzami miasta.

We wtorek w wiecu związku zawodowego nauczycieli (CTU) wziął udział przebywający z wizytą w Chicago senator Bernie Sanders, który ponownie ubiega się o nominację prezydencką partii demokratycznej.

Ogłoszono, że ponad 94 proc. członków związku SEIU Local 73 reprezentujących pracowników parków miejskich opowiedziało się za ich strajkiem.

SEIU Local 73 reprezentuje również ponad 7,000 pracowników pomocniczych szkół, którzy również zagłosowali za strajkiem.

Sean Ortiz, członek SEIU i kierownik parku miejskiego Blackhawk, powiedział, że wyższe płace - szczególnie dla najmniej zarabiających pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin, są jednym z głównych postulatów.

„Zdecydowanie potrzebujemy lepszej płacy” - powiedział Ortiz. „Życie w Chicago jest bardzo drogie”.

Ortiz dodał, że to „idealny czas” dla pracowników Dystryktu Parków, by ogłosić akcję strajkową, bo prawdopodobnie podobnie tak samo zdecydują nauczyciele.

Burmistrz Lori Lightfoot zapewnia, że może wziąć udział w negocjacjach ze związkami zawodowymi CTU, by wypracować porozumienie i uniknąć strajku nauczycieli chicagowskich szkół publicznych. Przewodniczący CTU Jesse Sharkey sceptycznie podchodzi do tej propozycji.

„Jeśli moja obecność przy stole negocjacyjnym sprawi, że uda nam się popchnąć negocjacje do przodu i doprowadzić do produktywnej umowy, jestem gotowa to zrobić” - powiedziała Lightfoot. „Zrobię miejsce w moim grafiku (spotkań) i sprawię, że to się stanie” - zapewniła.

Udział burmistrz w negocjacjach stworzyłby niecodzienną sytuację. Nawet kurator oświaty CPS, Janice Jackson, nie przystąpiła do negocjacji ze związkami zawodowymi nauczycieli, choć powiedziała w ubiegłym tygodniu w wywiadzie z dziennikiem “Chicago Sun-Times”, że zrobi to w „odpowiednim czasie”.

Burmistrz Lightfoot powiedziała, że pozostaje wiele otwartych kwestii, w sprawie których jej administracja przedstawiła konkretne propozycje.

Obie strony negocjacji, zarówno miasto, jak i związek CTU twierdzą, że chcą się częściej spotykać. W ciągu ostatnich kilku tygodni prowadzono rozmowy co najmniej trzy razy w tygodniu.

Prezes CTU Jesse Sharkey uważa, że udział burmistrz w negocjacjach na tym etapie nie ma sensu. Jego zdaniem powinna poinstruować swój zespół negocjacyjny, aby zrobił postępy w kluczowych kwestiach.

Najbardziej sporne sprawy to czas przygotowania nauczycieli do pracy, liczebność klas, braki kadrowe oraz wynagrodzenie i świadczenia.

Burmistrz Lightfoot najpierw zaoferowała nauczycielom podwyżkę wynagrodzenia o 14 procent w ciągu pięciu lat, a następnie zwiększyła ofertę do 16 procent, ale związek chce, aby nowy kontrakt zatrudnienia rozwiązywał obawy personelu szkolnego.

Inna propozycja dotyczy zatrudnienia przez CPS 4,025 pracowników na dziewięciu różnych stanowiskach, co kosztowałoby ponad 800 milionów dolarów w ciągu trzech lat.

JT

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym: