Nasilają się głosy nawołujące do dymisji gubernatora NY
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jeszcze niedawno był jednym z najpopularniejszych polityków demokratycznych, niektórzy sugerowali nawet jego udział w wyborach prezydenckich w 2024 r. Dziś mówi się o możliwym impeachmencie tego polityka, a do rezygnacji ze stanowiska nawołują nawet jego dotychczasowi sojusznicy.

Będący ulubieńcem wielu polityków lewej strony sceny, Andrew Cuomo jest wzywany do złożenia dymisji i odejścia z urzędu. Powodem są dwa skandale w okresie kilku tygodni. Pierwszy dotyczył fałszowania przez jego współpracowników danych dotyczących liczby osób zmarłych na Covid-19 w domach opieki społecznej. Drugi skandal jest natury seksualnej, w który miał być zamieszany demokratyczny gubernator.

Cuomo jest oskarżany łącznie przez pięć kobiet, wobec których podobno użył niewłaściwych określeń, lub niestosownie się zachował. Niektóre z tych zarzutów dotyczą spraw z przeszłości, kiedy Cuomo był już znany w przestrzeni publicznej, ale nie sprawował funkcji gubernatora Nowego Jorku. Ostatnie oskarżenie miały miejsce w sobotę, kiedy to o skandalu poinformowały dwie byłe urzędniczki z otoczenia polityka.

Jedną z nich jest Karen Hinton, była doradczyni i konsultantka Cuomo, kiedy ten kierował Departamentem Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (HUD). Kobieta twierdzi, że ponad 2 dekady temu w pokoju hotelowym polityk ją obejmował w zbyt intymny sposób. Drugą z rzekomo wykorzystywanych kobiet jest jego była doradczyni ds. polityki Ana Liss. Demokrata miał nazywać ją „ukochaną” i całować w rękę. Na liście domniemanych ofiar są też dwie inne urzędniczki - Charlotte Bennet i Lindsey Boylan – w obu przypadkach miało dojść ze strony Cuomo do niestosowanych komentarzy czy pocałunków.

Przywódczyni demokratycznej większości w nowojorskim Senacie Andrea Stewart-Cousins wezwała gubernatora do złożenia rezygnacji z urzędu. Podobny apel wystosowała członkini Izby Reprezentantów, demokratka Kathleen Rice. Zarządzający stanem od 3 kadencji Andrew Cuomo odpiera ataki. Mimo wszystko nie zaprzeczył, że niektóre z tych sytuacji rzeczywiście mogły być odebrane dwuznacznie.

„Nie ma mowy, abym zrezygnował. (…) Oni nie mają pierwszeństwa przed wolą ludzi, nie mogą unieważniać wyborów. Zostałem wybrany przez mieszkańców stanu Nowy Jork. Nie zostałem wybrany przez polityków” - podkreślił gubernator. Dodał też, że niektóre z rzeczy, które powiedział do kobiet, które go oskarżają, mogły zostać błędnie zinterpretowane - jako niechciany flirt. „Jeżeli ktoś tak się poczuł, jest mi z tego powodu naprawdę przykro” – zakończył gubernator.

Byli i obecni urzędnicy z otoczenia Cuomo zapewnili dziennikarzy telewizji CNN, że nigdy nie byli świadkami ani molestowania, ani żadnego innego nieprzyzwoitego zachowania ze strony obecnego gubernatora. W sprawie rzekomego molestowania śledztwo prowadzi prokurator generalny stanu Nowy Jork.

fk