----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Odchodzący na emeryturę inspektor miejski Joe Ferguson, który przez 12 lat czuwał nad finansową i etyczną stroną prac rządu i rady miasta Chicago, nie szczędzi krytycznych słów pod adresem obecnej administracji.

Po latach pełnienia funkcji głównego inspektora w mieście, odchodzący ze stanowiska Ferguson wyraził opinię, iż administracja burmistrz Lightfoot jest niekompetentna, miasto znajduje się w punkcie zwrotnym pod względem przestępczości, a wyborcy są zbyt bezkrytyczni wobec działań władz.

joe ferguson WTTW 2

Joe Ferguson, były inspektor generalny Chicago. Zdjęcie: WTTW News

"Utraciliśmy system kontroli pozwalający na zachowanie równowagi politycznej" - stwierdził były już inspektor generalny Chicago. Według niego punktów zwrotnych dla miasta jest więcej - poza rosnącą przestępczością są nimi również: "zepsucie" administracji zarządzanej przez burmistrz, której "brakuje kompetencji", oraz elektorat akceptujący zbyt wiele niewłaściwych zachowań osób rządzących.

Świeżo emerytowany inspektor generalny wyraził te opinie w czasie wywiadu przeprowadzonego tuż po opuszczeniu stanowiska. Zapytany odpowiedział, iż nie planuje kandydowania na fotel burmistrza, do czego przez niektórych jest namawiany, ale służy swą wiedzą i doświadczeniem osobom posiadającym takie plany.

Ferguson wyraził swoją opinię na temat powodów, dla których Chicago wydaje się być zawsze uwikłane w jakąś aferę polityczną i w ostrych słowach krytykował burmistrz Lightfoot, która odmówiła przedłużenie jego kadencji. Były inspektor niepochlebnie wyraził się o całej administracji, a także - choć w mniejszym stopniu - o radzie miasta. Dał jasno do zrozumienia, iż według niego Chicago zmierza w złym kierunku, mimo jego wysiłków mających na celu powstrzymanie korupcji i zakorzenienie dobrych i skutecznych praktyk rządowych. Ubolewał, że w Chicago nie ma systemu pozwalającego zachować równowagę polityczną, a zamiast tego jest "wielka władza skupiona w rękach jednej osoby".

Joe Ferguson przekonywał, że on i jego pracownicy bardzo się starali i często ingerowali w działania władz i rady miasta. Przykładem tego może być nagłośnienie i zwrócenie uwagi na nieprawidłowości w postępowaniu w sprawie morderstwa Laquana McDonalda, czy w sprawie bójki w barze, w której bratanek byłego burmistrza, Richarda M. Daley, zabił mężczyznę. Do osiągnięć biura inspektora zaliczył również nagłośnienie skandalu korupcyjnego w programie na przetarg kamer na skrzyżowaniach oraz raport dotyczący działań miasta w czasie protestów po zabójstwie George'a Floyda w Minneapolis w ubiegłym roku.

To za mało

Choć dumny z osiągnięć, Ferguson wskazuje, że to wciąż za mało. W wywiadzie zaznaczył, że mimo jego pracy nie jest pewny, czy jest lepiej. Dokonany postęp w biurze inspektora generalnego może być zagrożony, jeśli Lightfoot wyznaczy na jego następcę nieodpowiednią osobę, od której umiejętności zależeć będzie wysokość budżetu na dochodzenia i kontrole.

„Czasami czułem się jak użyteczny idiota” - powiedział 61-letni Ferguson, który przed objęciem funkcji inspektora był prokuratorem federalnym. „Nie mogliśmy wprowadzać zmian. Mogliśmy tylko wydawać rekomendacje”. Według niego władza w Chicago potrzebuje zresetowania, bo "pod pewnymi względami jest ona zepsuta".

Ferguson zasugerował, że był skłonny kontynuować swą pracę jako inspektor generalny miasta, ale burmistrz Lightfoot dała jasno do zrozumienia, że nie zostanie on o to poproszony. Obydwoje rzadko się ze sobą kontaktowali. Z poprzednikiem Lightfoot, Rahmem Emanuelem, Ferguson również miał "kilka poważnych sporów", ale jak powiedział w wywiadzie, zawsze siadali później i na ten temat rozmawiali. Z Lightfoot nie rozmawiał od dwóch lat. "Nie mam pojęcia dlaczego" - dodał emerytowany inspektor.

Nie wie też dlaczego Lightfoot nie miała gotowego następcy na jego stanowisko, skoro wypowiedzenie złożył już 100 dni temu.  Zamiast tego mianowała jako tymczasowego inspektora jednego z deputowanych. Według Fergosona to również przykład "naprawdę słabego zarządzania i braku kompetencji w tej administracji”.

Były inspektor powiedział, że

szczególnie zaniepokojony jest problemem przestępczości

w Chicago, o czym wspominał w swoim ostatnim, kwartalnym raporcie, opublikowanym w tym tygodniu.

„Nie radzimy sobie na tym froncie. Wszyscy o tym wiedzą. Jesteśmy w punkcie zwrotnym" - powiedział Ferguson.

„Nawet w najlepszych czasach duże miasta często funkcjonują na krawędzi" - czytamy w jego raporcie. "Raz na pokolenie pojawiają się wyzwania, które dla niektórych miast przybierają wymiar egzystencjalny, w wyniku czego niektóre podupadają. Chicago jeszcze to nie spotkało, ale nie powinniśmy bagatelizować faktu, iż znajduje się na takim pokoleniowym rozdrożu."

Według niego zaradzenie nieszczęściom miasta zależy od elektoratu, który znajduje się w stanie uśpionym.

A kto to jest?

Podczas ostatniej konferencji prasowej Lightfoot poproszona została o skomentowanie opinii wyrażonych w wywiadzie. Przyłożyła wówczas rękę do ucha i z uśmiechem zapytała: A kto to był? Kto?

Po czym dodała, iż jej dokonania mówią same za siebie. „To, na czym się koncentrujemy, to upewnienie się, że będziemy mieli nowego, silnego, niezależnego inspektora generalnego".

rj