Ołów w wodzie. Stary, wspólny wróg
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Analiza dziennikarzy Chicago Tribune wykazała, że ponad 8 na 10 mieszkańców stanu Illinois żyje w miejscu, w którym przynajmniej w jednym z okolicznych domów stwierdzono obecność ołowiu w wodzie płynącej z kranu. Ten problem nie jest nowy, ale w dalszym ciągu jest bardzo poważny – szczególnie w Chicago i Illinois. Odkładanie się ołowiu w organizmie człowieka może w najlepszym przypadku doprowadzić do nieprawidłowości w pracy mózgu i systemu nerwowego. Ołów w wodzie to zagrożenie dla zdrowia publicznego, które od dziesięcioleci jest w dużej mierze ignorowane zarówno przez władze, jak i samych mieszkańców.

Wyniki badania zostały opublikowane po przeanalizowaniu próbek dostarczonych przez dostawców wody na terenie stanu Illinois. Rzecz jasna nie wszystkie domy w danym dystrykcie są monitorowane – przeważnie jest to niewielka część, mimo wszystko zebrane do kupy dane pokazują jasny obraz sytuacji. Sytuacja nadal jest zła, a może i gorsza niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu.

Powody

Do 1986 roku domy jednorodzinne i małe budynki mieszkalne w Chicago musiały być podłączone do miejskiej sieci wodociągowej za pomocą ołowianych rur. Illinois ma więcej tak zwanych linii serwisowych wykonanych z toksycznego metalu niż jakikolwiek inny stan, Chicago ma więcej niż jakiekolwiek inne miasto. Niespełna 400,000 miejskich linii wodociągowych jest zbudowanych w oparciu o rury ołowiane.

„Zbyt wiele osób nadal czerpie wodę z czegoś, co zasadniczo jest ołowianą słomą” - powiedział Miguel del Toral, emerytowany naukowiec z Agencji Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych, który odkrył wysoki poziom toksycznego metalu w wodzie m.in. we Flint w stanie Michigan, a także we wschodnim Chicago.

Dramatyczna sytuacja

W latach 2015-2020 woda płynąca z kranów w dziesiątkach domów w Illinois zawierała setki, a nawet tysiące cząsteczek ołowiu. W East Moline w powiecie Rock Island, w jednej z nieruchomości stwierdzono 3,000 ppb ołowiu w wodzie wodociągowej (ppb - parts per billion, czyli liczba części na miliard). Na przedmieściach Rockford w Loves Park także w mieszkalnym domu wykryto 2,700 ppb ołowiu. Z kolei w jednej z próbek pobranej z sieci w rejonie Coal City stwierdzono 1,260 ppb toksycznego metalu. Zdecydowanie najpoważniejsze problemy związany ze zbyt wysokim stężeniem ołowiu dotyczą domów położonych w rejonie University Park na granicy powiatów Cook i Will.

16

W prawie 60 proc. stanowych systemów wodociągowych znaleziono co najmniej jeden dom o poziomie ołowiu w wodzie wyższym niż 5 ppb – to limit dla wody butelkowanej określony przez Food and Drug Administration (FDA). Poziom 40 ppb lub więcej to próg, który Agencja Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych ogłosiła kiedyś „bezpośrednim i znaczącym zagrożeniem dla kobiet w ciąży i małych dzieci”. Według wielu reguł i zaleceń, poziom 15 ppb jest często opisywany jako limit bezpieczeństwa dla domów jednorodzinnych. Mimo wszystko niektóre stany, jak chociażby Michigan zaostrzyły te limity do 10 ppb, tłumacząc, że poziom 15ppb jest zdecydowanie za wysoki i w dalszym ciągu naraża mieszkańców na utratę zdrowia i życia. Nawet niewielkie stężenie ołowiu w wodzie może trwale uszkodzić rozwijający się mózg dzieci i przyczynić się do chorób serca, nadciśnienia, niewydolności nerek i innych problemów zdrowotnych w późniejszym, dorosłym życiu.

Rozwiązanie problemu

Niemal wszyscy – zarówno politycy, jak i eksperci są zgodni, że jedynym rozwiązaniem jest wymiana ołowianych rur. Co ważne, problem jest dużo większy. Nie dotyczy tylko stanu Illinois czy miasta Chicago. Odgórne zarządzenia w tej sprawie – wymiany ołowianych rur, chcieli wprowadzić zarówno Barack Obama jak również Donald Trump. Obaj bezskutecznie. Na poziomie stanowym i miejskim jest coraz więcej regulacji w tym zakresie. Cincinnati, Denver, Dystrykt Kolumbii i Newark w stanie New Jersey, opracowały programy, dzięki którym ołowiane rury mają zniknąć z podziemnych instalacji najszybciej jak to możliwe, czyli w ciągu kilku najbliższych lat. Illinois i Chicago pozostają daleko w tyle, chociaż są już pewne oznaki wskazujące na to, że stan i miasto poważnie podchodzą do problemu po latach bezczynności.

Światełko w tunelu

Koszt wymiany ołowianych rur wodociągowych w Chicago wycenia się na ok. 10 miliardów dolarów. Departament Gospodarki Wodnej w Chicago właśnie zaczął przyjmować wnioski o bezpłatną wymianę linii serwisowych w gospodarstwach domowych, w których dochód jest niższy niż 80 proc. średniej ($72,800 dla czteroosobowej rodziny). Władze miejskie szacują, że w tym roku wymieniają tylko 750 z około 400,000 ołowianych fragmentów instalacji łączących prywatne domy z magistralami ulicznymi.

„Bardzo ważne jest, aby zapowiadane przez nas zmiany nie obciążały finansowo mieszkańców Chicago. Wykorzystamy każdą możliwość finansowania – z programów stanowych i federalnych. Aby uciąć wszystkie spekulacje – udział w programie wymiany części instalacji wodociągowej jest dobrowolny” – powiedziała w ubiegłym roku Andrea Chang, zastępca komisarza ds. Gospodarki Wodnej, podczas ogłaszanie wstępnego zarysu programu.

Inne miasta w Illinois również wykorzystują fundusze federalne na wymianę linii serwisowych. Na uwagę zasługuje w szczególności Galesburg w powiecie Knox. Lokalne władze chcą do końca tego roku całkowicie wyeliminować ołowiane rury z miejskiej sieci wodociągowej.

fk