Paliłeś? Nie jedź! Jedziesz? Nie pal!
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Ostrzeżenia dla kierowców dotyczące jazdy pod wpływem różnych środków odurzających pojawiają się często. Zwykle chodzi o alkohol, choć zgubny wpływ innych substancji na bezpieczeństwo na drogach jest też doskonale znane.

Policja ze stanu Michigan podzieliła się na Twitterze zdjęciami z wypadku, do jakiego doszło w niedzielę, która była pierwszym dniem obowiązywania prawa zezwalającego tam na rekreacyjny zakup marihuany. Są one ostrzeżeniem dla innych, również mieszkańców Illinois, którzy już wkrótce mogą znaleźć się w podobnej sytuacji.

O 9 rano w samochód typu SUV należący do policji stanowej z Michigan uderzył prywatny pick-up, którego kierowca stracił kontrolę na pojazdem i jak się okazało, był pod „silnym wpływem substancji zawartych w marihuanie”.

51-letni policjant odniósł niewielkie obrażenia, podobnie kierowca pick-upa, który został aresztowany, pobrano mu krew i wkrótce stanie przed sądem.

“To przypomnienie, że legalizacja marihuany nie oznacza, iż można bezkarnie wsiadać za kierownicę pod jej wpływem – napisała policja z Michigan na Twitterze – Tak jak po spożyciu alkoholu, albo korzystamy z taksówki, albo mamy kierowcę, albo zostajemy w domu”.

W Illinois legalizacja marihuany wchodzi w życie od 1 stycznia. Policja, która od początku wyrażała obawy co do bezpieczeństwa na drogach po tej dacie, przygotowuje kampanię nawołującą do przestrzegania prawa.

Na razie poza apelami niewiele można zrobić, gdyż wciąż jeszcze niedostępne jest przenośne urządzenie pozwalające zbadać zawartość psychoaktywnego związku o nazwie THC w wydychanym powietrzu lub ślinie. Testy jednak trwają i podobno w przyszłym roku może się pierwsze takie urządzenie pojawić na rynku.

Problem w tym, że nawet jego stworzenie nie oznacza natychmiastowego wykorzystania przez policję. Nie ma bowiem standardów na ustalenie stopnia odurzenia w oparciu o ilości THC w ciele. Narkotyk jest metabolizowany bardzo szybko, ale pozostaje w organizmie przez długi czas, również po tym, jak minie etap odurzenia. Oznacza to, że może to być długa walka o próbę stworzenia systemu kontroli podobnego do alkoholu.

Prawo stanu Illinois określa definicję jazdy pod wpływem marihuany na poziomie 5 nanogramów na mililitr krwi lub 10 ng/ml innych płynów ustrojowych, takich jak ślina lub mocz.

Ale federalna Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ostrzega, że nie ma opracowanych jednolitych standardów, więc takie przepisy „nie mają znaczenia”.

Badania wykazały, że marihuana może powodować wolniejszą reakcję przy hamowaniu, problemy z utrzymaniem się na środku pasa oraz rozproszenie uwagi, upośledzenie podejmowania decyzji i możliwość podejmowania ryzyka. Jednak, jak dodała agencja, badania nie pozwoliły jasno określić, jaka ilość marihuany zwiększa ryzyko udziału w wypadku.

W stanie Waszyngton, gdzie legalna sprzedaż marihuany rozpoczęła się w 2014 roku, badania wykazały wzrost liczby zatrzymywanych kierowców z pozytywnym wynikiem na obecność THC we krwi. Ich liczba wzrosła z 8 proc. przed legalizacją, do 19% rok później. Należy jednak podkreślić, że nie musi to świadczyć o odurzeniu, ponieważ THC może pozostawać w organizmie przez tygodnie po zapaleniu lub spożyciu marihuany.

Przepisów regulujących problem brak, a tymczasem w skali całego kraju coraz więcej osób, które używały marihuany, ginie w wypadkach drogowych. Według oficjalnych danych w 2016 roku 38% kierowców, którzy zginęli w wypadkach, miało pozytywny wynik na obecność marihuany, 16% - opioidów, a 4% obu tych substancji.

RJ