----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Joe Biden ma na obecnym etapie urzędowania najniższe notowania pośród wszystkich byłych prezydentów z wyjątkiem Donalda Trumpa i Geralda Forda.

Przez kilka pierwszych miesięcy po objęciu urzędu prez. Biden cieszył się poparciem powyżej 50 procent, jednak wraz z upływem czasu jego notowania zaczęły słabnąć. Ich gwałtowny spadek odnotowano po chaotycznym wycofaniu wojsk z Afganistanu, potem była dyplomatyczna wpadka na linii USA-Australia-Francja związana z technologią budowy atomowych łodzi podwodnych, wciąż niepocieszające dane z frontu walki z Covid i kilka innych rzeczy. W efekcie obecny prezydent ma najniższe notowania pośród wszystkich współczesnych gospodarzy Białego Domu z wyjątkiem dwóch: Donalda Trumpa i Geralda Forda.

Choć jeden październikowy sondaż wskazał na poparcie na poziomie 38% (Quinnipiac University), to wszystkie pozostałe wciąż utrzymują je o kilka punktów wyżej (Rasmussen, Ipsos, Morning Consult, YouGov, Harris).

Najlepszą ilustracją są więc uśrednione dane, w czym specjalizuje się m.in. portal fivethirtyeight.com, który wskazuje na 44.2% przychylność badanych dla Bidena, oraz RealClearPolitics publikujący w tym tygodniu wynik 45.1% aprobaty.

95

grafika: fivethirtyeight.com

Wraz ze spadkiem popularności prezydenta partia demokratyczna również odczuwa spadek poparcia. Sondaż Gallupa wskazuje na 43% przychylność badanych wobec demokratów, w porównaniu do 48% w styczniu. Jednocześnie przybyło jej krytyków: z 48% w styczniu do 55% obecnie.

Jest gorzej, niż może się wydawać

Demokraci słusznie martwią się niskimi wskaźnikami akceptacji pracy prezydenta. Bliższe spojrzenie na jego notowania wśród niezależnych wyborców pokazuje, że demokraci powinni być jeszcze bardziej zaniepokojeni, niż są w tej chwili.

Ogólne oceny Bidena są na tyle złe, że jest on mniej popularny na tym etapie prezydentury niż jakikolwiek prezydent w ciągu ostatnich 40 lat z wyjątkiem Trumpa i Forda.

Jednak wśród niezależnych, którzy w dużej mierze decydują o wynikach wyborów, jest równie niepopularny jak Trump na tym etapie. Średnio tylko 39 procent niezależnych wyraziło poparcie dla obecnego prezydenta w trzech niezależnych sondażach z końca września, podczas gdy 52 procent wyrażało się krytycznie. Porównując, w tym samym okresie na stanowisku poprzedni prezydent uzyskał odpowiednio 38 i 50 procent. Różnica netto tych głosów jest więc statystycznie niemal taka sama. Ta zależność utrzymuje się, nawet jeśli uwzględnimy inne sondaże, które były gorsze dla każdego z wymienionych prezydentów.

Niezależni rozdają karty

Biden jest tak samo niepopularny wśród wyborców niezależnych, jak w podobnym okresie swej prezydentury był Trump. Z tego powodu w biurach demokratów powinny rozbrzmiewać dzwonki alarmowe. Samo poparcie wśród wyborców tej partii nie wystarczy bowiem do zwycięstwa w Kongresie w przyszłorocznych wyborach.

Demokraci są w dużej mierze skoncentrowani w kilku stanach, takich jak Nowy Jork i Kalifornia. Oznacza to, że w tzw. swing states, czyli stanach głosujących różnie i niekojarzonych wyłącznie z jedną partią - takich jak Arizona i Wisconsin - oraz w okręgach poza głównymi obszarami metropolitalnymi, powinni oczekiwać mniejszego poparcia niż średnia dla całego kraju. Mówią o tym sondaże: ankieta CIVIQS, przeprowadzony dla progresywnego serwisu Daily Kos mówi o minus 17 punktach netto poparcia w Arizonie, minus 10 w Wisconsin, Pensylwanii, Georgii i Karolinie Północnej.

Fatalne notowania Bidena wśród niezależnych wyborców wróżą katastrofę dla demokratów w przyszłorocznych wyborach. Według prognoz bazujących na obecnych liczbach nie tylko stracą przywództwo w Senacie i Izbie Reprezentantów, ale przewaga GOP będzie miażdżąca.

Postępowcy uważający, że najważniejsze jest poparcie bazy partyjnej, są prawdopodobnie w błędzie. Republikańskie zwycięstwa do obydwu izb w 2010 roku oraz demokratyczna fala w 2018 były napędzane głosami niezależnych. Choć w pierwszym przypadku to aktywiści Tea Party przypisywali sobie wygraną, a w drugim postępowe grupy kobiece i młodzieżowe, to fakt jest taki, że to niezależni wyborcy przeważyli szale tych zwycięstw.

Podsumowując: Biden zdobył aż o 13% więcej głosów wyborców niezależnych w 2020 roku. W obecnych sondażach deficyt poparcia w tej grupie wynosi minus 13. Przejście z plus 13 do minus 13 w okresie niecałego roku to dla jego partii katastrofa. Nie trzeba być jasnowidzem, by widzieć, jak przełoży się to na głosy w 2022 roku.

rj