Przemówienie Joe Bidena okiem eksperta
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

„46. prezydent Stanów Zjednoczonych rozpoczyna swoją kadencję od słów bardzo górnolotnych. Trudno się temu dziwić, ponieważ Ameryka musi mierzyć wysoko chcąc przetrwać kryzys społeczny, ekonomiczny, a także w pewien sposób wizerunkowy – wywołany w ostatnich tygodniach przez teorie spiskowe i przede wszystkim wtargnięcie grupy uzbrojonych bandytów, którzy splądrowali Kongres Stanów Zjednoczonych na początku stycznia” - twierdzi dr Grzegorz Gil, politolog z Uniwersytetu Marii Curie–Skłodowskiej w Lublinie.

"Dzisiaj świętujemy triumf - nie kandydata, a idei, jaką jest demokracja" - takimi słowami rozpoczął swoje wczorajsze przemówienie 46. prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. Pierwsze przemówienie nowego prezydenta zawsze budzi wiele emocji. Głównie dlatego, że traktowane jest jak pewnego rodzaju wyznacznik polityki nowej administracji. Można po nim stwierdzić, jakie są jej cele i na co będzie kładziony największy nacisk. Tak też było w tym przypadku. Słowo demokracja było przez nowego prezydenta odmieniane przez wszystkie przypadki. Pojawiła się też kwestia jedności i znoszenia podziałów – za które niewątpliwie Biden wini swojego poprzednika.

„Przed nami wszystkimi i przed Bogiem daję wam słowo, że będę bronił was, bronił Ameryki i bronił konstytucji. Razem napiszemy amerykańską historię nadziei, a nie strachu. Jedności, a nie podziałów (…) Mamy wiele do zrobienia, wiele do naprawienie, wiele do uleczenia, wiele do zbudowania i wiele do zyskania. Potrzeba nam jedności. Właśnie złożyłem świętą przysięgę, którą składał każdy z tych patriotów. Ale historia Ameryki zależy od wszystkich z nas” – powiedział w środę Joe Biden.

Doktor Grzegorz Gil wylicza, że aktualny prezydent w trakcie całego przemówienia dziewięciokrotnie użył słowa jedność, pięć razy pada słowo miłość, słowo Bóg - cztery. „Joe Biden deklaruje katolicyzm i w jego wystąpieniu przebrzmiewa po pierwsze postać św. Augustyna, po drugie odniesienie do Biblii i tego, że wszystko się w końcu ułoży. To wystąpienie niewątpliwie ma na celu wskazać, że bardzo trudny czas czeka Amerykanów. To, co jest potrzebne, to posklejanie narodu amerykańskiego, który jest bardzo głęboko spolaryzowany” – dodaje naukowiec.

Uważa też, że odwołania do Konstytucji - która zwyciężyła; i do Boga - są oznaką, że Joe Biden będzie chciał prowadzić politykę inkluzywną i łączyć wszystkich Amerykanów. Jego zdaniem doświadczeni pandemią Amerykanie staną się teraz trochę bardziej religijni, ze względu na to, że w sytuacji trudności życiowych ludzie są dużo bardziej otwarci na to, co mówi Bóg. „Myślę, że to jest dziś znak Stanów Zjednoczonych, które będą chciały przetrwać ten kryzys sięgając do źródeł, do religii, do postawy koncyliacyjnej” – twierdzi dr Gil.

Uroczystą przysięgę Joe Biden złożył w środowe południe. Jest najstarszą osobą w historii USA wybraną na najwyższy urząd w państwie. Inauguracja była zwieńczeniem jego politycznej kariery trwającej niemal pół wieku. W 1973 roku został po raz pierwszy wybrany do Senatu Stanów Zjednoczonych.

fk