Stosunki amerykańsko-chińskie coraz gorsze
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wiele osób spodziewało się, iż po zmianie w Białym Domu poprawią się stosunki pomiędzy obydwoma krajami. Jednak na razie sytuacja nie zmienia się, a w opinii niektórych, wręcz pogarsza się.

"Stosunki amerykańsko-chińskie pogarszają się i nie doszło do tzw. resetu pod rządami prezydenta Joe Bidena w sposób, którego wielu wcześniej oczekiwało" - stwierdzi Max Baucus, były amerykański ambasador w Chinach, podczas wystąpienia w programie CNBC. „Sytuacja, niestety, nadal się pogarsza” - dodał.

Napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Chinami gwałtownie wzrosło pod rządami byłego prezydenta, Donalda Trumpa, który nałożył wyższe cła na chińskie towary i umieścił niektóre chińskie firmy na czarnej liście, ograniczając tym samym ich działalność biznesową w USA. W odwecie Chiny zrobiły to samo.

Biden równie nieustępliwy wobec Chin

Baucus, który został mianowany ambasadorem w Chinach w 2014 roku, jeszcze do niedawna należał do tych, którzy spodziewali się złagodzenia napięcia po wyborach. Ale podczas wywiadu w piątek przyznał, iż się pomylił, gdyż polityka Bidena wobec Chin jest "równie nieustępliwa jak Trumpa”.

Pod rządami Bidena Waszyngton – wraz ze swoimi sojusznikami w Europie, Kanadzie i Wielkiej Brytanii – nałożył sankcje na chińskich urzędników za domniemane łamanie praw człowieka wobec mniejszości etnicznych w północno-zachodnim regionie Xinjiang. Prezydent USA nakazał również dokładniejsze przyjrzenie się źródłom pandemii Covid-19 i rozszerzył ograniczenia dotyczące amerykańskich inwestycji w niektóre chińskie firmy.

Pod wpływem tych działań Chiny uchwaliły w czwartek nowe prawo, mające na celu przeciwdziałanie zagranicznym sankcjom.

Starcie o Tajwan

Jednym z obszarów, na których dochodzi do największych spięć, jest Tajwan, demokratyczna i samorządna wyspa w Azji Północnej.

Mimo że Komunistyczna Partia Chin (KPCh) nigdy nie rządziła Tajwanem, to rząd w Pekinie twierdzi, że Tajwan jest zbuntowaną prowincją, która pewnego dnia musi zostać ponownie zjednoczona z kontynentalnymi Chinami – nawet używając siły.

Trump był pierwszym prezydentem od dziesięcioleci, który wyraźnie poparł Tajwan i zbliżył USA politycznie do tego kraju. Na razie administracja Bidena kontynuuje tę politykę. W kwietniu Departament Stanu wydał nowe wytyczne, pozwalające amerykańskim urzędnikom swobodniejsze spotkania z ich tajwańskimi odpowiednikami.

Takie posunięcia irytują Pekin, ponieważ KPCh uważa, że Tajwan nie ma prawa do prowadzenia własnej dyplomacji.

Rośnie ryzyko zbrojnego starcia

Baucus uważa, że ryzyko zbrojnego starcia USA-Chiny o Tajwan rośnie, ale nie sądzi, by któraś ze stron rozpoczęła wojnę.

„Nie sądzę, żeby Xi Jinping chciał wojny. Wie, że jeśli spróbuje militarnie zaatakować Tajwan, istnieje duże ryzyko, że włączą się w to Stany Zjednoczone” – powiedział były ambasador, odnosząc się do prezydenta Chin.

„Szczerze mówiąc, prawdopodobieństwo, że USA zaangażują się jest teraz większe niż trzy lata temu, ponieważ napięcia między obydwoma krajami są coraz większe" - dodał były ambasador.

rj