Parler, prawicowa alternatywa dla Twittera?
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Na rynku mediów społecznościowych w Stanach Zjednoczonych popularność w kręgach konserwatywnych i ultraprawicowych zyskuje platforma społecznościowa Parler, która - podobnie jak Twitter, na którym się wzoruje - służy do szybkiej wymiany informacji. Na obydwu można publikować krótki tekst, zdjęcie bądź film.

"Parler stał się domem dla protestów konserwatystów przeciwko wyborom" – twierdzą dziennikarze portalu „The Verge”, a komentatorzy nazywają nową aplikację „Twitterem prawicy”.

Serwis powstał już 2 lata temu, nie zyskując jednak zbyt wielu użytkowników. Przynajmniej do czasu wyborów prezydenckich, gdy media społecznościowe, w tym Twitter, rozpoczęły walkę z dezinformacją blokując lub zaznaczając kontrowersyjne treści.

Administratorzy Parlera twierdzą, że serwis zapewnia całkowitą wolność słowa. Usuwane są tylko niektóre rodzaje wpisów – przede wszystkim spam i posty bezpośrednio namawiające do popełnienia przestępstwa i aktów terroryzmu.

Kolejną zaletą jest fakt, że przynajmniej teoretycznie, serwis nie przetwarza danych swoich użytkowników i nie jest połączony z innymi platformami społecznościowymi. Parler jest bardzo podobny do Twittera i oferuje niemal identyczne funkcje. Nowy serwis ma jednak pewne zalety, to długość publikowanych treści. Twitter ogranicza je do 280 znaków, z kolei Parler daje możliwość niemal cztery razy dłuższych wypowiedzi.

Choć Parler nie ma tak ekstremalnej zawartości jak inne, niszowe aplikacje tego typu (choćby Gab, czy MeWe), to jednak stał się miejscem, gdzie umieszcza się wiele postów, które byłyby albo oznaczane jako wprowadzające w błąd, albo usuwane przez popularne platformy społecznościowe - choćby na tematy takie jak wybory, Covid-19, handel dziećmi czy szczepionki.

Nagłą popularność nowa aplikacja zawdzięcza przede wszystkim zwolennikom ruchu Qanon, którego tysiące członków dołączyło do Parlera od czasu, gdy w październiku Facebook, Twitter, Instagram i YouTube podjęły przeciwko nim szeroko zakrojone działania. Zwolennicy tej teorii spiskowej uważają, że prezydent Trump toczy wojnę przeciwko tajnej elicie pedofilów-satanistów, którymi są w większości politycy o odmiennych poglądach.

Wraz z nagłym skokiem w rankingach popularności dzięki zwolennikom teorii Q, na Parlera zwrócili uwagę inni.

Z aplikacji korzystają już prawicowi publicyści, politycy, komentatorzy i obserwatorzy sceny politycznej. W ubiegłym tygodniu do grona użytkowników dołączyła córka i doradczyni prezydenta Ivanka Trump. Oprócz niej można przeczytać tam opinie i komentarze m.in. senatora Teda Cruza czy byłego przywódcy Ku Klux Klanu Davida Duke'a.

Platforma Parler została założona 2 lata temu, a jednym z jej twórców jest John Matze. W ostatnich tygodniach, zwłaszcza po wyborach prezydenckich, liczba pobrań znacząco wzrosła, zdaniem dziennikarzy o 2000 procent. Obecnie zarejestrowało się w niej ponad 10 milionów użytkowników i liczba ta rośnie. Dla porównania, Twitter ma ok. 330 milionów użytkowników.