Po roku od ogłoszenia decyzji przez prezydenta Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone formalnie zakończyły swoją 78-letnią współpracę z World Health Organization (Światową Organizacją Zdrowia).
Argumenty administracji USA
W dekrecie wykonawczym wydanym po objęciu urzędu prezydent Trump wskazał kilka powodów wycofania się z WHO. Administracja zarzuca organizacji niewłaściwe zarządzanie pandemią COVID-19 oraz innymi kryzysami zdrowotnymi, podkreślając brak pilnie potrzebnych reform i – jej zdaniem – niezdolność WHO do zachowania niezależności od politycznych wpływów państw członkowskich.
Administracja wskazuje na konkretne błędy WHO podczas pandemii, w tym początkowe zalecenie, by osoby zdrowe nie nosiły masek (WHO rzeczywiście w lutym 2020 roku nie rekomendowało masek, ale zaktualizowało wytyczne w czerwcu 2020 – red.), oraz początkowe kwestionowanie transmisji powietrznej wirusa. WHO uznało ją oficjalnie pod koniec 2021 roku, a w kwietniu 2024 opublikowało zaktualizowaną terminologię dotyczącą tej kwestii (red.).
Kolejnym argumentem jest kwestia reprezentacji. Mimo że Stany Zjednoczone są największym donatorem WHO – przekazując średnio 111 mln dolarów rocznie w składkach członkowskich oraz około 570 mln w dobrowolnych wpłatach – żaden z dziewięciu dyrektorów generalnych organizacji od jej powstania w 1948 roku nie był Amerykaninem. Urzędnicy administracji uznają to za niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę finansowy i kadrowy wkład USA.
Obawy ekspertów zdrowia publicznego
Po drugiej stronie debaty stoją eksperci zdrowia publicznego, którzy ostrzegają przed dalekosiężnymi konsekwencjami tej decyzji. Lawrence Gostin, ekspert prawa zdrowia publicznego z Georgetown University, nazwał wycofanie się „najbardziej zgubną decyzją prezydencką w moim życiu”.
Dr Ronald Nahass, prezes Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych, określił decyzję jako „krótkowzroczną, błędną i naukowo lekkomyślną”.
Eksperci wskazują, że wyjście USA może sparaliżować liczne inicjatywy zdrowotne na świecie, w tym wysiłki na rzecz eradykacji polio, programy zdrowia matki i dziecka oraz badania mające na celu identyfikację nowych zagrożeń wirusowych.
Utrata dostępu do danych to wielki problem
Stany Zjednoczone zakończyły oficjalny udział w komitetach sponsorowanych przez WHO, organach kierowniczych i technicznych grupach roboczych. Dotyczy to również grupy WHO oceniającej krążące szczepy grypy i podejmującej kluczowe decyzje dotyczące aktualizacji szczepionek przeciwgrypowych.
Gostin podkreśla, że taki wywiad epidemiologiczny pomagał Amerykanom znajdować się „na pierwszej linii frontu”, gdy pojawiały się nowe ogniska chorób i szybko potrzebne były szczepionki oraz leki ratujące życie.
Urzędnicy administracji Trumpa twierdzą, że posiadają już bezpośrednie relacje w dziedzinie zdrowia publicznego z wieloma krajami i pracują nad zapewnieniem bezpośredniego udostępniania tego typu informacji, zamiast korzystania z WHO jako pośrednika. Nie podali jednak szczegółów dotyczących liczby takich porozumień.
Gostin wyraża sceptycyzm wobec tej strategii, zwracając uwagę, że wiele pojawiających się wirusów jest po raz pierwszy wykrywanych w Chinach. „Czy Chiny podpiszą kontrakt ze Stanami Zjednoczonymi?” – pyta retorycznie. „Czy zrobią to kraje afrykańskie? Czy kraje, które Trump obciążył wysokimi cłami, wyślą nam swoje dane? To twierdzenie jest niemal śmieszne”.
Kwestie prawne i finansowe
Gostin uważa również, że Trump przekroczył swoje uprawnienia, wycofując się z WHO. Stany Zjednoczone przystąpiły do organizacji na mocy ustawy Kongresu i – jego zdaniem – do wystąpienia również potrzebna jest ustawa Kongresu.
WHO twierdzi, że USA są prawnie zobowiązane do wypłacenia około 280 milionów dolarów zaległych składek za lata 2024 i 2025. Urzędnik administracji zaprzeczył temu w czwartek, mówiąc, że USA nie mają obowiązku płacenia przed wystąpieniem jako członek.
Co dalej?
W praktyce wyjście USA z WHO nie oznacza natychmiastowej próżni w globalnym systemie zdrowia, ale stopniowe wypychanie Stanów Zjednoczonych na jego obrzeża. Amerykańskie instytucje nadal będą zbierać własne dane i współpracować dwustronnie z wybranymi krajami, jednak bez dostępu do centralnych analiz WHO mogą reagować wolniej – zwłaszcza w przypadku nowych mutacji wirusów grypy czy pojawienia się chorób w regionach o słabej infrastrukturze sanitarnej.
Eksperci podkreślają, że wirusy nie uznają granic państwowych, a tempo ich rozprzestrzeniania się często wyprzedza decyzje polityczne i dyplomatyczne spory. W tym sensie brak miejsca przy wspólnym stole może mieć większe znaczenie niż deklarowana niezależność od instytucji międzynarodowych.
Dla reszty świata decyzja USA oznacza mniejsze finansowanie programów szczepień i monitoringu chorób, a dla samych Stanów Zjednoczonych – ograniczenie wpływu na reguły gry, które i tak będą ustalane. Wycofanie się z WHO nie kończy globalnej współpracy zdrowotnej, ale zmienia rolę Ameryki z jej architekta w jednego z zewnętrznych obserwatorów.