----- Reklama -----

Luxahaus Beyond

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

23 stycznia 2022

Udostępnij znajomym:

W ostatnich tygodniach mobilne punkty wymazowe oferujące testy na koronawirusa rosną jak grzyby po deszczu. Niektóre są w ciężarówkach, inne w namiotach – przypominają punkty typu Pop-up spot. Niektóre z takich miejsc, prowadzonych przez prywatne firmy wykonują legalne testy pokazujące wiarygodne wyniki. Są jednak tacy przedsiębiorcy, którzy działalność prowadzą mniej uczciwie. 

To przez duże zapotrzebowanie

Epidemiolodzy i urzędnicy ds. zdrowia biją na alarm - odwiedzając prowizoryczne punkty zdesperowani pacjenci mogą dużo stracić – chodzi głównie o pieniądze i coś znacznie cenniejszego. Dane osobowe. Amerykanie poszukujący testów - albo szybkich antygenowych, który dają wyniki w mniej niż godzinę, albo testu PCR, który zazwyczaj trwa dłużej, ale jest bardziej dokładny - mogą myśleć, że wszystkie miejsca przeprowadzania testów są sobie równe, ale tak nie jest. Odróżnienie dobrego od złego nie zawsze jest łatwe. Oszustwo polega w główniej mierze na wyłudzeniu danych osobowych. Wyniki wykonanych testów przeważnie nie dochodzą do pacjentów – co było powodem kilku złożonych już pozwów sądowych.

Jak odróżnić?

"Obecnie nie ma żadnych wytycznych ani oznaczeń, które mogłyby pomóc ludziom w określeniu, czy dany punkt działa legalnie, czy nie. "Dlatego badamy, czy możliwe jest opracowanie specjalnej tabliczki, która pokaże, że miejsce działa w pełni legalnie i jest autoryzowane przez władze" – mówi James Garrow z Departamentu Zdrowia Publicznego w Filadelfii. Szczegółów na chwilę obecną brak. 

Przykładem Chicago

„ W punktach testowych w rejonie Chicago pacjenci widzieli pracowników takich nieautoryzowanych punktów wymazowych, którzy nie noszą masek lub rękawiczek. Sami pacjenci zostali poproszeni o podanie numeru ubezpieczenia społecznego lub karty kredytowej przed wykonaniem testu -  co także nie jest zgodne z zasadami” - powiedziała dr Eve Bloomgarden, która jest współzałożycielką Illinois grupy walczącej z szeroko rozumianą dezinformacją koronawirusową. 

Problem jest znany od kilku tygodni

"Jesteśmy zaniepokojeni miejscami, które nie wykonują rzeczywistych testów. W praktyce ich właściciele lub pracownicy mogą zbierać dane pacjentów i wykorzystywać je w różnych celach” - powiedział dwa tygodnie temu prokurator generalny stanu Illinois Kwame Raoul. Na chwilę obecną nie wiadomo, ile punktów testowych typu pop-up zostało od tego czasu zamkniętych – stało się tak na pewno z siecią „Center for COVID Control”, która wykonywała nieautoryzowane testy na terenie metropolii chicagowskiej. Na dużą ilość tego

fk

----- Reklama -----

MCGrath Evanston Subaru

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----