W ochronie klimatu
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W przyszłym tygodniu prezydent Biden ma ogłosić liczby, które mogą wpłynąć na resztę jego prezydentury: nowy cel ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w USA.

Prezydent Joe Biden podjął decyzję o powrocie do porozumienia paryskiego, międzynarodowego porozumienia w sprawie zmian klimatu, z którego wycofał się były prezydent Trump, już kilka godzin po swoim zaprzysiężeniu. Światowi przywódcy spodziewają się, że Ameryka udowodni teraz, iż poważnie traktuje zobowiązania zawarte w porozumieniu, a grupy ekologiczne, naukowcy i główni liderzy biznesu wzywają administrację Bidena do ograniczenia emisji o 50 procent do 2030 roku w porównaniu z poziomem z 2005 roku.

Cel ten pokrywa się z naukową oceną redukcji niezbędną do uniknięcia najgorszych skutków zmiany klimatu. Przyjmowanie celów związanych z zerową emisją netto to ważny element działań na rzecz klimatu. Porozumienie paryskie zakłada ograniczenie globalnego ocieplenia do wartości poniżej 2°C oraz dążenie do utrzymania go na poziomie 1.5°C. Badania pokazują, że aby uniknąć najgorszych skutków zmian klimatu, musimy zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o połowę do 2030 roku i osiągnąć zerowy poziom emisji do 2050, inaczej fale upałów staną się bardziej intensywne, poziomy morza osiągną ekstremalne wysokości, a huragany i pożary będą jeszcze bardziej niszczycielskie.

Redukcja o 50% umieściłaby Stany Zjednoczone w czołówce najbardziej ambitnych krajów w kwestii działań klimatycznych. Cofając się do 1850 roku Stany Zjednoczone wpompowały łącznie do atmosfery więcej dwutlenku węgla niż jakikolwiek inny kraj na świecie.

Jednak osiągnięcie tego celu do 2030 roku nie będzie proste, wymagając nie tylko poparcia politycznego, ale i wprowadzenia na szeroką skalę bardziej ekologicznych środków transportu i źródeł czystej energii.

„To dość ambitne” - mówi Danielle Arostegui, starsza analityk w Environmental Defense Fund. „Nie jest to łatwy cel do osiągnięcia, ale uważamy, że jest to możliwe, jeśli podejmiemy odpowiednie działania”.

Jak to osiągnąć?

Najszybszym sposobem ograniczenia emisji do 2030 roku jest skupienie się na energii elektrycznej. W trzech niezależnych ocenach stwierdzono, że sektor energetyczny musiałby odpowiadać za większość całkowitej redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Z analizy przeprowadzonej przez University of Maryland i World Resources Institute wynika, że energia słoneczna i wiatrowa oraz inne odnawialne źródła energii, których gwałtowny rozwój już obserwujemy, musiałyby wytwarzać mniej więcej połowę energii elektrycznej w kraju. Byłby to znacznie szybszy rozwój niż obecne szacunki federalne, które zakładają, że odnawialne źródła energii będą odpowiadać za mniej niż połowę energii w 2050 roku, czyli 20 lat później. Jeśli odnawialne źródła energii będą rosły w obecnym tempie, kraju musiałby skorzystać z innych bezemisyjnych źródeł energii, takich jak energia jądrowa – jak wynika z analizy Princeton University.

Niedawny rozwój energii słonecznej i wiatrowej był w dużej mierze spowodowany ich spadającymi kosztami, czyniąc je tańszymi opcjami niż paliwa kopalniane w niektórych miejscach. Administracja Bidena niedawno ogłosiła inicjatywę dalszego obniżenia tych kosztów, planując obniżenie cen energii słonecznej o ponad połowę do 2030 roku.

101

Ponieważ zarówno energia odnawialna, jak i gaz ziemny są tańsze, elektrownie węglowe już upadają. Wiele z nich zostało zamkniętych, a istniejące są poddawane mniejszej eksploatacji. Koszty produkcji energii z węgla osiągnęły punkt zwrotny i obecnie energia ta na większości rynków przegrywa konkurencję cenową z energią ze źródeł odnawialnych.

„W wielu przypadkach dalsze spalanie węgla jest faktycznie nieekonomiczne, nawet bez względu na klimat i wpływ na zdrowie” – twierdzi Nathan Hultman, dyrektor Center for Global Sustainability na University of Maryland. „Energia uzyskiwana ze węgla już przeżywa trudności i jest mało prawdopodobne, iż będzie kontynuowana w jakiejkolwiek znaczącej formie po 2030 roku”.

Aby jednak osiągnąć cel 50% redukcji do 2030 roku, oba te trendy musiałyby nastąpić znacznie szybciej niż ich obecne tempo wzrostu, czy to za dzięki wprowadzeniu nowej polityki czy wydatków. Branża węglowa walczy o utrzymanie przemysłu na powierzchni. Jednak administracja prezydenta Bidena już wspominała o potencjalnym zastosowaniu „standardów czystej energii elektrycznej”, czyli zasady, która wymagałaby, aby zakłady użyteczności publicznej pozyskiwały coraz większe ilości energii elektrycznej ze źródeł niskoemisyjnych lub bezemisyjnych.

Transport

Obecnie transport stanowi największe źródło emisji w kraju. Amerykanie kupują więcej SUV-ów i innych dużych samochodów, co powoduje wzrost zużycia ropy. Obecnie samochody elektryczne stanowią około 2 procent sprzedaży nowych pojazdów, a według kilku analiz, aby osiągnąć znaczną redukcję emisji do 2030 roku sprzedaż samochodów elektrycznych musiałaby odpowiadać za sprzedaż od 50 do 100 wszystkich pojazdów. W znacznym stopniu ograniczyłoby to zanieczyszczenie powietrza i przyniosło korzyści zdrowotne, gdyby pojazdy były w dużej mierze zasilane energią elektryczną ze źródeł niskoemisyjnych, takich jak słonce i wiatr.

Nie jest to dalekie od ostatnich zapowiedzi głównych producentów samochodów. GM planuje w pełni elektryczną przyszłość, dążąc do wycofania silników spalinowych do 2035 roku. Volvo zobowiązało się również do przejścia na zasilanie elektryczne do 2030 roku.

Nie oznacza to jednak, że drogi będą wtedy wyglądać diametralnie inaczej. Większość samochodów wytrzymuje dekadę lub dłużej, co oznacza, że pojazdy napędzane benzyną nadal będą stanowić dużą część ogólnej oferty w 2030 roku.

Urban traffic jam in a city street road during rush hour

Kilka stanów już wprowadziło przepisy, które wymagają zwiększenia sprzedaży pojazdów bezemisyjnych. Jednak naukowcy twierdzą, że aby zwiększyć sprzedaż w całym kraju, rząd federalny musiałby przyjąć podobną politykę lub znacznie zaostrzyć standardy oszczędności paliwa, aby wymagać znacznie bardziej ekologicznych samochodów. Administracja Bidena twierdzi, że obecnie opracowuje nowe zasady dotyczące oszczędności paliwa, zastępując standardy poprzedniej administracji, która zmniejszyła wymagania dla producentów samochodów.

Jednak wymaganie od firm samochodowych, aby produkowały czystsze samochody, to tylko połowa sukcesu. Naukowcy twierdzą, że aby zachęcić konsumentów do ich kupowania, konieczne będą silne zachęty podatkowe, a także programy oferujące gotówkę za oddanie starszych pojazdów.

Wspólny wysiłek

Osiągnięcie znaczących celów dotyczących ograniczenia emisji oznacza również, że każdy sektor gospodarki musiałby mieć w tym swój udział, ale niektóre mogą potrzebować więcej czasu, zanim będzie można skutecznie wprowadzić nowe polityki.

Trzecim co do wielkości źródłem emisji w Stanach Zjednoczonych są duże zakłady przemysłowe, w tym te produkujące cement, stal, chemikalia i papier. Wiele z nich wymaga wytwarzania w wysokich temperaturach, co jest procesem bardzo energochłonnym. Aby to zastąpić, niektóre branże mogą potrzebować zupełnie nowych technologii, które nie zostały jeszcze opracowane.

Energia wykorzystywana przez domy i budynki jest również głównym źródłem emisji. Rząd federalny musiałby radykalnie przyspieszyć programy efektywności energetycznej, w tym normy dla urządzeń domowych, a także ograniczyć wykorzystywanie gazu ziemnego do ogrzewania i gotowania, z czym przemysł walczy już w wielu stanach. Plan Bidena zakłada modernizację ponad dwóch milionów domów i budynków, aby uczynić je bardziej energooszczędnymi.

save the Earth

Lasy i pola uprawne odegrałyby ważną rolę, ponieważ pochłaniają one gazy cieplarniane z atmosfery. Ochrona większej ilości Bidena, zgodnie z celem Bidena, zapobiegałaby uwalnianiu emisji, podczas gdy sadzenie drzew lub zachęcanie rolników do stosowania technik zwiększających absorpcję dwutlenku węgła, pomogłoby pochłaniać już wyemitowane gazy cieplarniane.

Eksperci ds. klimatu twierdzą, że mając zaledwie dziewięć lat na wdrożenie tych programów, kluczowe znaczenie będzie miało tempo zmian. Opracowanie wielu polityk trwa latami, a potem kolejnych lat, zanim wpłyną one na ogólny poziom emisji. Podczas gdy inne kraje oceniają własne cele w zakresie emisji w ramach przygotowań do negocjacji klimatycznych tej jesieni, będą zwracać się do Stanów Zjednoczonych, aby sprawdzić, czy zobowiązania obecnej administracji to coś więcej niż tylko słowa.

jm