Stany Zjednoczone zaostrzają kontrolę nad legalną imigracją i naturalizacją. Nowe działania obejmują rozszerzone kontrole bezpieczeństwa wobec osób ubiegających się o zielone karty czy obywatelstwo, a także zapowiedź znaczącego wzrostu liczby spraw mających prowadzić do odebrania obywatelstwa tym, którzy uzyskali je w sposób nielegalny lub poprzez oszustwo.
Według dokumentów uzyskanych przez CBS News amerykański urząd imigracyjny USCIS (U.S. Citizenship and Immigration Services) wprowadził nowe procedury sprawdzania części wniosków imigracyjnych — obejmujące osoby ubiegające się o azyl, stały pobyt, obywatelstwo oraz sponsorowanie członków rodziny.
Zgodnie z wewnętrznymi wytycznymi urzędnicy mają ponownie kierować część spraw do rozszerzonych kontroli FBI. Dotyczy to przypadków, w których wcześniejsze sprawdzenia zostały wykonane przed 27 kwietnia. Co istotne, obowiązek ponownej weryfikacji nie dotyczy wniosków, które urzędnicy zamierzają odrzucić. Do czasu zakończenia nowych procedur zatwierdzanie pozostałych spraw zostaje wstrzymane.
USCIS od lat korzysta z baz danych FBI przy sprawdzaniu osób ubiegających się o korzyści imigracyjne. Rozszerzone kontrole wynikają jednak z decyzji FBI o przyznaniu urzędowi szerszego dostępu do federalnych baz kryminalnych — na podstawie lutowego prezydenckiego rozporządzenia wykonawczego. Nakazuje ono Departamentowi Sprawiedliwości udostępnienie danych „w maksymalnym zakresie dozwolonym przez prawo" w celu identyfikacji osób mogących stanowić zagrożenie lub łamiących przepisy imigracyjne.
Rzecznik USCIS Zach Kahler potwierdził wdrożenie nowych procedur i zapewnił, że ewentualne opóźnienia mają być krótkotrwałe.
Rozszerzone kontrole to kolejny element szerszej polityki zaostrzania nadzoru nad legalną imigracją. Od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa urząd wprowadził dodatkowe procedury weryfikacji, obejmujące m.in. analizę aktywności w mediach społecznościowych pod kątem „antyamerykańskich" poglądów lub działań. Część postępowań została także spowolniona lub czasowo wstrzymana — dotyczy to m.in. spraw azylowych oraz wniosków składanych przez obywateli 39 państw objętych ograniczeniami imigracyjnymi wprowadzonymi ze względów bezpieczeństwa narodowego.
Więcej spraw o odebranie obywatelstwa
Todd Blanche, pełniący obowiązki prokuratora generalnego, nie pozostawił wątpliwości co do skali planowanych działań. W wywiadzie udzielonym CBS News przyznał, że Waszyngton prowadzi obecnie więcej spraw o odebranie obywatelstwa niż przez ostatnie dziewięć lat łącznie. Zapytany, kto konkretnie jest celem, odparł: „Niestety — i myślę, że usłyszycie o tym więcej w najbliższych dniach i tygodniach — jest wielu obywateli, którzy nimi być nie powinni".
„Jeśli ktoś został obywatelem tego kraju poprzez oszustwo lub działania niezgodne z prawem, powinien się martwić” — powiedział Blanche.
Sam proces odebrania obywatelstwa jest skomplikowany i do tej pory był stosowany rzadko. Wymaga postępowania przed sądem federalnym, a resort sprawiedliwości musi udowodnić, że obywatelstwo zostało uzyskane na podstawie fałszywych informacji lub oszustwa. Między 1990 a 2017 rokiem federalne władze wszczęły nieco ponad 300 takich postępowań, czyli średnio zaledwie 11 rocznie.
Historycznie denaturalizacja była stosowana niemal wyłącznie w najbardziej drastycznych przypadkach, najczęściej wobec osób oskarżanych o zbrodnie wojenne, naruszenia praw człowieka, poważne przestępstwa z użyciem przemocy lub bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Opublikowane w ubiegłym roku memorandum Departamentu Sprawiedliwości wyraźnie poszerza tę kategorię: wśród priorytetowych celów znalazły się teraz również osoby oskarżane o przestępstwa finansowe i oszustwa — rodzaje przestępstw, które dotychczas bardzo rzadko prowadziły do wszczęcia postępowania o denaturalizację. Władze jednocześnie nie wykluczają dalszego rozszerzania tej listy.
Zapowiedzi wywołały niepokój części środowisk imigracyjnych. Według danych federalnych w 2023 roku w USA mieszkało około 24 milionów naturalizowanych obywateli. Blanche odpierał jednak sugestie, że kampania powinna budzić szersze obawy.
„Nie sądzę, by te 24 miliony się martwiło. Myślę, że bardzo mały ich odsetek się martwi. I słusznie się martwią.” — stwierdził i wyraził zdziwienie, że kampania w ogóle wzbudza kontrowersje - „Nie powinniśmy tolerować oszustwa ani kłamstw”.
Przyznał wprawdzie, że odebranie obywatelstwa jest „drastyczną konsekwencją", ale jednocześnie dodał, że „drastycznym działaniem jest również oszustwo przy jego uzyskiwaniu".