----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

25 września 2018

Udostępnij znajomym:

Boguslaw Matlak twierdzi, że nie zamierzał skrzywdzić swojego 3-letniego syna, gdy włożył go do bagażnika samochodu w upalne popołudnie na początku tego miesiąca.

28-letni ojciec z Chicago wyjaśnia, że przeprowadzał kontrolowany eksperyment społeczny, aby sprawdzić, czy ludzie zwracają uwagę na innych i są gotowi zareagować, gdy dziecko wydaje się znajdować w niebezpieczeństwie.

„Chodziło o to, aby uświadomić ludziom, że muszą być czujni” – powiedział Matlak prawe trzy tygodnie po aresztowaniu za wykroczenie związane ze stworzeniem sytuacji zagrożenia dla dziecka. „Ludzie się nie przejmują. To nie jest w porządku. Ludzie powinni zwracać uwagę na swoje otoczenie”.

I niektórzy tak zrobili. A to, według policji z miasteczka Norridge, doprowadziło do aresztowania Matlaka i rozpoczęcia dochodzenia przez Departament ds. dzieci i rodziny.

W rezultacie Matlak i matka dziecka, Laura Quijano, tymczasowo stracili prawo opieki nad synem, co według opinii ich obojga, było zupełnie nieuzasadnione.

Wydarzenia, które rozegrały się po południu w dniu 2 września, zaczęły się od pomysłu mężczyzny, ktory narodził się w jego głowie już kilka tygodni wcześniej. Powiedział, że wchodził do sklepu, kiedy zobaczył parę w zaparkowanym samochodzie, palącą papierosy przy dziecku, które wyglądało na jakieś 7-8 lat. Ta scena bardzo zaniepokoiła Matlaka, ponieważ dziecko narażone było na bierne palenie i nic nie mogło z tym zrobić.

W głowie mężczyzny zaczął rodzić się pomysł inscenizacji sytuacji, w której społeczeństwo powinno zacząć działać, by chronić dziecko. Postanowił nagrać tę scenę i zamieścić filmik na internecie.

Eksperyment, zdaniem Matlaka, miał polegać na sprowokowaniu innych ludzi do tego, aby się zaangażowali i podjęli dzialanie. Mężczyzna uważa, że ludzie nawet widząc niewłaściwą sytuację, zwykle się nie reagują. A jeśli chodzi o dzieci, to każdy powinien podjąć działanie.

2 września Matlak wraz z synem, partnerką i przyjacielem, Nicholasem Johnsonem, udał się w wybrane miejsce, aby zainscenizować odpowiednią sytuację. Wydawało się, że dziecko zostało zamknięte w bagażniku samochodu, ale tylne siedzenie zostało opuszczone, aby chłopczyk mógł przeczołgać się z bagażnika do matki, która siedziała na tylnym siedzeniu – wyjaśnił mężczyzna.

Mężczyzna nagrywał przebieg swojego eksperymentu w kilku wybranych miejscach publicznych w miejscowości Norridge i na północno-zachodniej stronie miasta. W przeważającej części niewiele było reakcji ze strony opinii publicznej, poza jedną osobą, która wezwała ochroniarza ze sklepu – powiedział Johnson.

W pewnym momencie grupa udała się do Panera Bread przy 4244 N. Harlem Avenue w Norridge.

Według policyjnego raportu, trzy kobiety skontaktowały się władzami po tym, jak zobaczyły mężczyznę umieszczającego małe dziecko w bagażniku szarego Audi, zaparkowanego przed restauracją. Świadkowie twierdzą, że mężczyzna powiedział dziecku, iż zostało w ten sposób ukarane, a po zamknięciu bagażnika, odjechał.

„Mówili, że byli zaniepokojeni i zaalarmowani tym, że ktoś mógłby zrobić coś takiego małemu dziecku, zwłaszcza w tak upalny dzień” – wynika z policyjnego raportu.

Temperatura tego dnia wynosiła około 89 stopni Fahrenheita.

Według policji, świadkowie zarejestrowali numer rejestracyjny samochodu, który po niecałej godzinie został ponownie zauważony na parkingu niedaleko wejścia do Panera Bread. Świadkowie wskazali mężczyznę, którego policja później zidentyfikowała jako Matlaka.

Samochód nie miał w środku dziecięcego fotelika. Matlak powiedział funkcjonariuszom, że po wyjściu z restauracji zabrał syna do domu i zostawił go oraz fotelik samochodowy z matką dziecka.

Mężczyzna twierdzi, że wrócił do Panera Bread, aby wytłumaczyć władzom, co zrobił. Jego przyjaciel złożył podobne oświadczenie.

„Spodziewaliśmy się, że ludzie zrozumieją, co robiliśmy, ale pojawiła się policja i doszło do aresztowania” – powiedział Johnson. „Byłem trochę zszokowany – dlaczego tak się stało?”.

Ale policja z Norridge twierdzi w przygotowanym raporcie, że to matka dziecka początkowo powiedziała oficerowi, że incydent był częścią „eksperymentu społecznego”, który był nagrywany. Matlak podobno twierdził, że wrócił na parking, ponieważ „był głodny”.

Dopiero później mężczyzna wyjaśnił policjantom, że jego syn był w stanie przeczołgać się z bagażnika na tylne siedzenie samochodu.

Po relacji trzech świadków, którzy gotowi byli złożyć zeznania, Matlak został aresztowany, skuty kajdankami i zabrany na posterunek policji. Policjanci stwierdzili, że jego syn „wydawał się być w porządku i bez widocznych obrażeń”.

Matlak twierdzi, że gdyby oficerowie obejrzeli nagranie wideo z jego eksperymentu, zrozumieliby, że dziecko nie zostało skrzywdzone i tylko wydawało się, że zostało zamknięte w bagażniki, podczas gdy tak naprawdę było bezpieczne na tylnym siedzeniu samochodu.

„Chcę, aby ludzie wiedzieli, że zrobiliśmy to w dobrym celu” – powiedział. „To nie był żart, nikt się nie śmiał”.

Szef policji z Norridge, David Disselhorst, powiedział, że nie wie, czy oficerowie dokonujący aresztowania obejrzeli nagranie, ale wyjaśnił, że oskarżenia zostały wniesione przeciwko aresztowanemu, ponieważ przybyli na miejsce funkcjonariusze mieli prawo sądzić, że doszło do przestępstwa.

„Myślę, że nasi koledzy zrobili to, co właściwe, oskarżając go” – powiedział Disselhorst. „Zawsze będziemy kierować się tym, co leży w najlepszym interesie dziecka. Każdy, kto umieszcza swoje dziecko w bagażniku, nawet jako żart, będzie musiał wyjaśnić takie zachowanie”.

Matlak ma pojawić się w sądzie powiatu Cook w Rolling Meadows w dniu 28 września, aby odpowiedzieć na zarzuty stworzenia sytuacji zagrożenia dla dziecka.

Policja skontaktowała się również z departamentem ds. dzieci i rodziny. Matlak i Quijano, którzy nie ostali oskarżeni przez policję, powiedzieli, że ich syn został zabrany z domu i oddany pod opiekę krewnego. Mogą odwiedzać chłopca, ale nie wolno mu mieszkać w ich domu w czasie toczącego się dochodzenia.

To, ile czasu zajmuje dochodzenie, powoduje frustrację pary.

„Rozumiem powód, dla którego DCFS się zaangażowało, ale współpracujemy i przekazujemy im wszystkie potrzebne informacje” – powiedziała Quijano. „Myślałam, że to zajmie kilka dni, aby uzyskali wszystkie informacje, których potrzebują, aby zobaczyć, że popełniliśmy błąd, ale moje dziecko nigdy nie znalazło się w sytuacji zagrożenia, nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo”.

Ale chociaż minęły trzy tygodnie, chłopiec jeszcze nie powrócił do domu.

„Moje dziecko chce wrócić do domu” – powiedziała. „Jesteśmy wszystkim, co zna. W tej chwili odczuwa emocjonalny niepokój. Jego szkoła twierdzi, że ma problemy z zachowaniem”.

Rzecznik DCFS poinformował w dniu 21 września, że dochodzenie departamentu wciąż trwa.

Pierina Infelise, pełnomocnik reprezentujący parę w dochodzeniu DCFS, powiedziała, że zgadza się z tym, że departament został powiadomiony w celu rozpatrzenia tej konkretnej sprawy, ale nie zgadza się z czasem, jaki zajmuje dochodzenie.

Matlak i Quijano zostali również poproszeni przez śledczego o „ponowne przeprowadzenie” ich tak zwanego eksperymentu – powiedziała Infelise.

„Jeśli twierdzą, że było to nadużycie lub zaniedbanie, dlaczego chcieli, aby odtworzyć tę sytuację na prawdziwym dziecku?” – zapytała.

Infelise twierdzi, że sprawa ma pewne podobieństwa do przypadku matki z Wilmette, Corey Widen, która została objęta śledztwem ze strony departamentu dotyczącym możliwego zaniedbania po tym, jak pozwoliła swojej 8-letniej córce samotnie wyprowadzać psa w pobliżu domu.

„Mówimy o dzieciach tych ludzi. Mówimy o rozdzielaniu rodzin” – powiedziała.

Disselhorst utrzymuje, że policja była zobowiązana do skontaktowania się z departamentem ds. dzieci o rodziny z powodu zarzutów wniesionych przeciwko Matlakowi.

„Jesteśmy zobligowani do tego prawnie” – powiedział. „Za każdym razem, gdy uważamy, że w grę wchodzi przypadek nadużycia, zaniedbania, musimy skontaktować się z DCFS, aby mogli przeprowadzić dochodzenie. Nasze dochodzenie dotyczy strony kryminalnej, ich będzie obejmować kwestię tego, czy dziecko znajduje się w najlepszym i najbezpieczniejszym dla siebie miejscu”.

Matlak i Quijano twierdzą, że to miejsce to z nimi, w ich domu.

„Jesteśmy dobrymi rodzicami” – powiedziała Quijano. „Mogą zapytać każdego kto nas zna, powiedzą prawdę, że kochamy naszego syna i zrobimy dla niego wszystko”.

Matlak twierdzi, że eksperyment z udziałem syna to pierwszy raz, kiedy zrobił coś podobnego. Zaprzecza, iż „zrobił to dla sławy”, jak twierdzą niektórzy, i teraz przyznaje, że gdyby wiedział, iż zostanie aresztowany, a jego syn odebrany, nigdy nie zdecydowałby się na coś podobnego.

„To wszystko było w dobrym celu, a teraz wychodzi na to, że to ja jestem bardzo złym facetem” – powiedział.

„Patrząc wstecz, powinniśmy zrobić to trochę inaczej” – dodała Quijano. „Prawdopodobnie wcześniej powinniśmy skontaktować się z policją, aby powiedzieć im, że przeprowadzamy taki eksperyment. Ale z całym przekonaniem uważam i wiem, że mój syn nie był zagrożony”.

„Kocham moje dziecko bardziej niż własne życie” – dodała. „Potrzebuję, aby był ze mną w domu”.

Monitor

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor