Dziewięciu na dziesięciu pracujących Amerykanów planuje zignorować jedną z najbardziej powszechnych rad finansowych dotyczących zabezpieczenia emerytalnego – wynika z najnowszego badania firmy inwestycyjnej Schroders. Eksperci od lat zalecają, by z pobieraniem świadczeń z Social Security czekać do 70. roku życia, co gwarantuje znacznie wyższe miesięczne wypłaty. Dlaczego więc przytłaczająca większość Amerykanów odrzuca tę radę?
System Social Security pozwala na rozpoczęcie pobierania świadczeń już w wieku 62 lat, czyli na pięć lat przed oficjalnym wiekiem emerytalnym wynoszącym obecnie 67 lat. Wczesne przejście na emeryturę ma jednak swoją cenę – miesięczne świadczenie jest niższe o około 30% w porównaniu z tym, co otrzymałaby ta sama osoba, czekając do pełnego wieku emerytalnego. Co ważne, ta proporcja pozostaje niekorzystna przez całe życie – choć świadczenia są corocznie waloryzowane, osoba, która zaczęła pobierać emeryturę wcześniej, zawsze będzie otrzymywać mniej, niż gdyby zaczęła później.
Z kolei odłożenie emerytury do 70. roku życia oznacza około 24% wyższe miesięczne wypłaty w porównaniu z pobieraniem świadczeń w wieku 67 lat – i ta przewaga również utrzymuje się do końca życia. Według jednego z badań, przedwczesne przejście na emeryturę może kosztować nawet 182 tysiące dolarów utraconych świadczeń.
Ankieta pokazuje jednak, że teoria nie przekłada się na praktykę. Choć większość respondentów rozumie konsekwencje wczesnego przejścia na emeryturę, tylko 10% planuje czekać do 70. roku życia, a aż 44% zamierza pobierać świadczenia przed osiągnięciem pełnego wieku emerytalnego.
Realia finansowe zwykłych ludzi
„Decyzja o rezygnacji z dodatkowego dochodu z Social Security nie jest przeoczeniem” – wyjaśnia Deb Boyden, szefowa działu emerytalnego w Schroders. „Według naszych badań 70% Amerykanów wie, że dłuższe czekanie prowadzi do wyższych wypłat, a mimo to tak niewielu jest gotowych odłożyć pobieranie świadczeń”.
Przyczyna jest prozaiczna – wielu Amerykanów żyje od wypłaty do wypłaty i po prostu nie może sobie pozwolić na czekanie. Potrzebują pieniędzy z Social Security natychmiast po przejściu na emeryturę, aby pokryć bieżące wydatki. Innym powodem są problemy zdrowotne – część seniorów obawia się, że ze względu na choroby przewlekłe może nie dożyć wieku, w którym czekanie na wyższe świadczenia by się opłaciło.
Ile trzeba przeżyć, żeby się opłaciło?
Wielu emerytów przeprowadza prostą kalkulację opłacalności. Weźmy dla przykładu osobę, która w wieku 67 lat (pełny wiek emerytalny) otrzymałaby standardowe świadczenie w wysokości 2 000 dolarów miesięcznie.
Jeśli zdecyduje się na emeryturę już w wieku 62 lat, jej świadczenie będzie obniżone do około 1400 dolarów miesięcznie. Przez osiem lat – do momentu, gdy skończy 70 lat – zgromadzi łącznie ponad 134 tysiące dolarów.
Z kolei osoba, która czeka do 70. roku życia, otrzyma podwyższone świadczenie wynoszące 2 480 dolarów miesięcznie. Różnica w stosunku do wcześniejszego emeryta to 1080 dolarów więcej każdego miesiąca. Ale żeby nadrobić te 134 tysiące dolarów, które już zebrał wcześniejszy emeryt, trzeba pobierać tę wyższą emeryturę przez ponad 10 lat. Oznacza to, że dopiero w wieku około 80 lat obie opcje się wyrównują – dopiero wtedy osoba, która czekała dłużej, zaczyna być na plusie.
Obawy o przyszłość systemu
Dodatkowym powodem wcześniejszego przechodzenia na emeryturę są obawy o przyszłość samego systemu Social Security. Ze względu na starzenie się społeczeństwa, wypłaty przewyższają wpłaty od pracujących. Bez zmian w programie lub poważnych reform fundusze powiernicze staną się niewypłacalne do 2034 roku – od lat ostrzegają władze. Choć nie oznacza to całkowitego zatrzymania wypłat, świadczenia mogłyby zostać obniżone o około 20%.
Tymczasem badanie Allianz Center pokazuje, że większość Amerykanów niewiele wie o Social Security i jak wpasuje się ono w ich plan emerytalny. Około jedna piąta uważa, że świadczenia będą wystarczające na przeżycie, choć w rzeczywistości zastępują one tylko 40% wcześniejszych zarobków. System Social Security nigdy zresztą nie był pomyślany jako jedyne źródło utrzymania na emeryturze, lecz jako uzupełnienie prywatnych oszczędności i innych źródeł dochodu (inwestycji). W rezultacie – jak pokazują badania – Amerykanie borykają się z rosnącą luką w oszczędnościach emerytalnych, którą pogłębiają wysokie koszty życia, szczególnie mieszkaniowe.