----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Michael Libberton przyjechał do Illinois z Kolumbii w wyniku procesu adopcyjnego w 1978 roku jako małe dziecko. Zaledwie pięć lat temu dowiedział się, że nie jest obywatelem.

Przez całe życie czuł się obywatelem amerykańskim, okazało się jednak, iż pomimo tego, że został adoptowany przez rodziców będących obywatelami USA, prawo federalne ograniczyło możliwości uzyskania obywatelstwa w przypadku niektórych zagranicznych adopcji. Ustawa przedstawiona w marcu (HR 1593), popierana przez senator Tammy Duckworth, zapewniłaby wszystkim dzieciom adoptowanym poprzez zagraniczne adopcje, możliwość zostania obywatelami.

Przeszkody dla osób takich, jak Libberton, są zakorzenione w przepisach sprzed dwóch dekad. Ustawa Child Citizenship Act z 2000 roku gwarantowała obywatelstwo adoptowanym cudzoziemcom, ale miała zastosowanie tylko do osób, które w momencie wejścia prawa w życie (27 lutego 2001 roku) miały poniżej 18 lat. Oznacza to, że osoby takie jak Libberton, który ma obecnie 45 lat, często w wieku dorosłym dowiadywały się, iż nie posiadają amerykańskiego obywatelstwa.

„Ludzie dowiadują się o tym w późniejszym okresie życia, niektórzy nawet dopiero w momencie, kiedy starali się o emeryturę” – powiedziała Taneka Jennings, zastępca dyrektora programów w HANA Center, organizacji non profit, która pomaga imigrantom. „Jeśli nigdy nie mają powodu, aby się temu bliżej przyjrzeć, wiele osób po prostu zakłada, że są obywatelami”.

„Uważamy, że osoby, które same nie decydowały o swoim przyjeździe, ale zostały sprowadzone do tego kraju przez rodziców będących obywatelami USA, powinni uzyskać obywatelstwo amerykańskie przez sam fakt, że zostały tu przywiezione” – powiedziała. Jennings została adoptowana z Korei Południowej z 1985 roku, dzięki czemu uzyskała amerykańskie obywatelstwo. Gdyby urodziła się wcześniej, sytuacja wyglądałaby inaczej.

Gregory Luce, prawnik imigracyjny, który pomógł wielu osobom w tej sytuacji, twierdzi, że różnice w prawie oznaczają, że niektóre adoptowane osoby automatycznie stają się obywatelami USA, w zależności od ich wieku i wizy, na której tu wjechali. Ale ci, którzy nie uzyskali automatycznego obywatelstwa, muszą przejść proces naturalizacji. Luce zauważył, że opłata, która wynosi 725 dolarów, co nie obejmuje kosztu prawnika imigracyjnego, może być dla niektórych zbyt wygórowana.

W marcowym oświadczeniu, w którym ogłosiła swoje poparcie dla ustawy, Duckworth stwierdziła, że ta kwestia dotyczy tysięcy osób, w tym tych deportowanych do kraju urodzenia.

„Nasza ponadpartyjna ustawa naprawiłaby ten niesprawiedliwy i krzywdzący błąd techniczny i zapobiegałaby niepotrzebnemu bólowi, jakiego doświadcza wiele amerykańskich rodzin” – powiedziała.

Libberton dorastał w Illinois, a obecnie mieszka na Florydzie. Został przywieziony do Batavii przez rodziców po tym, jak adoptowali go w 1978 roku. O swojej sytuacji prawnej dowiedział się, kiedy składał papiery do szkoły w 2016 roku i nigdzie nie znalazł informacji potwierdzających jego status obywatelski.

„To był dla mnie szok. Kosztowało mnie to wiele trudnych emocji” – powiedział.

Zapytał o to swoją matkę, która uważała, że wypełnione zostały wszystkie niezbędne dokumenty – tak zostali wtedy poinformowani. Zarówno matka, jak i syn, byli zaskoczeni, kiedy okazało się, że tak nie jest.

Ponieważ Libberton miał powyżej 18 lat w dniu, kiedy ustawodawstwo stało się prawem, okazało się, że nie maił również sfinalizowanych dokumentów adopcyjnych przez ukończeniem 18. roku życia, co jest kolejnym wymogiem. Lucie powiedział, że to powszechne, iż rodziny nie zdają sobie sprawy, że muszą dopełnić więcej formalności lub zostały poinformowane przez zagraniczne i krajowe agencje adopcyjne, że wszystko jest gotowe.

Adwokaci imigracyjni przyznają, że zdarzają się sytuacje, kiedy osoby, które w wieku dorosłym dowiadują się o braku amerykańskiego obywatelstwa, ostatecznie podlegają deportacji do kraju urodzenia, gdzie nikogo nie znają, nie znają języka, nie mogą znaleźć pracy i ułożyć sobie życia. Często wiąże się to z rozdzieleniem od rodziny, która zostaje w USA. 

jm