Większość popiera noszenie maseczek
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Trzech na czterech Amerykanów, w tym większość republikanów, opowiada się za wymogiem noszenia nakryć twarzy podczas przebywania poza domem - wynika z nowego sondażu, odzwierciedlającego niepokoje związane z gwałtownym wzrostem przypadków koronawirusa i coraz większą akceptację rządowych zaleceń mających na celu ochronę zdrowia publicznego.

Badanie przeprowadzone przez Associated Press-NORC Center for Public Affairs wykazało również, że większość Amerykanów nie pochwala tego, jak prezydent Donald Trump radzi sobie z epidemią, co jest niepokojącym wynikiem dla Białego Domu w roku wyborczym, ukształtowanym przez walkę z pandemią.

Ponad cztery miesiące temu po tym, jak po raz pierwszy wprowadzono nakaz pozostania w domach w Stanach Zjednoczonych, przeprowadzona ankieta pokazuje, że Ameryka jest coraz bardziej zaniepokojona wirusem. Reakcja rządu federalnego postrzegana jest jako niewystarczająco, a większość Amerykanów opowiada się za ciągłymi ograniczeniami, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa, nawet jeśli mogą one hamować krajową gospodarkę.

Poparcie dla masek jest przytłaczające wśród demokratów i wynosi 89%, ale 58% republikanów również popiera ten wymóg. Ankieta została przeprowadzona zanim prezydent Trump, który miesiącami lekceważył wymóg noszenia maseczki, stwierdził, że jej noszenie jest działaniem patriotycznym.

Od miesięcy eksperci ds. zdrowia twierdzą, że kilka prostych kroków może ratować życie - częste mycie rąk, unikanie tłumów, zwłaszcza w pomieszczeniach, i zakładanie maseczek, gdy udajemy się do sklepu, biura czy restauracji. I pomimo gorącej retoryki na temat maseczek, 95% demokratów i 75% republikanów twierdzi, że wychodząc z domu zakłada nakrycia twarzy. Ogółem robi tak 86% Amerykanów - w porównaniu do 73% deklarujących to samo w maju.

Stany Zjednoczone mają ponad 3.9 miliona potwierdzonych przypadków koronawirusa, a ponad 140,000 osób zmarło z tego powodu. Ameryka jest światowym liderem pod kątem potwierdzonych przypadków i zgonów.

Obecnie około połowa Amerykanów twierdzi, że bardzo martwi się o siebie lub kogoś z rodziny zarażonego wirusem - mniej więcej tyle samo, co w marcu, ale stanowi to gwałtowny wzrost od czerwca, kiedy tylko 32% stwierdziło, że się tym martwi. Republikanie rzadziej obawiali się choroby, ale niepokoje obu stron wzrosły.

Są też inne oznaki ciągłego niepokoju. Do 66% wzrosło poparcie dla ograniczenia liczby zgromadzeń, po kilkumiesięcznym spadku do 59% w czerwcu. 85% Amerykanów twierdzi, że unika dużych grup.

Około połowa opowiada się za wymaganiem od ludzi pozostania w domach z wyjątkiem niezbędnych podróży. Liczba ta utrzymywała się na stałym poziomie od czerwca. Około połowa popiera również zamykanie barów i restauracji.

Prawie trzy czwarte Amerykanów stwierdziło, że ograniczenia mające na celu spowolnienie rozprzestrzeniania się koronawirusa przeważają obawy o upadek gospodarki.

Z sondażu wynika także, że 24% Amerykanów pochwala reakcję rządu federalnego na wybuch epidemii, a dezaprobata dla działań rządowych osiągnęła 55%, co oznacza wzrost o 7 punktów procentowych od maja. Pozostali nie mieli zdania.

JM