To niestety nienajlepsza wiadomość dla ludzi, którzy nie są bogaci.
Sytuacja gospodarcza w USA wygląda bardzo dobrze. Wydatki gospodarstw domowych w USA wzrosły w styczniu o 1.8% w porównaniu z poprzednim miesiącem, poinformował w piątek Departament Handlu. Pracodawcy dodali w styczniu pół miliona miejsc pracy, ponad dwa razy więcej niż przewidywali ekonomiści. Sprzedaż detaliczna wzrosła w styczniu w tempie wyższym niż przez prawie dwa lata.
Można by pomyśleć, że to dobry czas, aby świętować. Okazuje się, że wcale tak nie jest. Utrzymująca się siła amerykańskiej gospodarki oznacza, że wysiłki Rezerwy Federalnej mające na celu spowolnienie inflacji poprzez podwyższenie stóp procentowych nie działają tak szybko, jak się spodziewano. Inflacja wzrosła w styczniu o 5.4% w porównaniu z rokiem ubiegłym, wynika z opublikowanych w piątek danych z preferowanego indeksu Fed.
Rezerwa Federalna dąży do tego, aby inflacja wyniosła około 2% i będzie nadal podnosić stopy procentowe, dopóki nie zbliży się do tego celu.
„Konsument to szalejący rumak, a Fed to kowboj – a Fed na koniec dnia wygra” — mówi Mark Zandi, główny ekonomista Moody's Analytics.
Fed już podniósł stopy procentowe z bliskiego zera w kwietniu 2020 r. do najwyższego od 15 lat poziomu powyżej 4.5%, co jest najbardziej agresywną polityką od lat 80. Urzędnicy nie spodziewają się obniżki stóp procentowych co najmniej do 2024 roku. Stanowi to poważne obciążenie dla wszystkich osób zmuszonych pożyczyć w najbliższym czasie większą sumę pieniędzy, np. na zakup domu lub samochodu. Wyższe stopy procentowe zwiększają również koszt posiadania salda na karcie kredytowej. Sprawiają, że pożyczanie pieniędzy przez firmy jest droższe, a kiedy firmy mają wyższe wydatki, będą dążyć do podniesienia cen lub obniżenia wydatków. Często oznacza to zwalnianie pracowników, co jest jednym z powodów, dla których w ostatnich miesiącach widzieliśmy dziesiątki tysięcy zwolnień w branżach technicznych.
To, co stanie się dalej w momencie, gdy Fed będzie pracował nad spowolnieniem inflacji, może być szczególnie bolesne dla osób z dolnej półki dochodowej w USA. Wydatki konsumpcyjne napędzają obecnie gorącą gospodarkę, ale to głównie bogatsi konsumenci wydają te pieniądze, mówi Zandi.
Kupują bogaci
Ostatnie dane sugerują, że amerykańska gospodarka w najbliższym czasie nie wpadnie w recesję. Te gospodarstwa domowe o wyższych dochodach zaoszczędziły tak dużo pieniędzy podczas pandemii, że wydają się stosunkowo niewzruszone inflacją, nadal robią zakupy, jedzą w restauracjach oraz podróżują, pomimo rosnących cen. Jednak gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach wyczerpały oszczędności zgromadzone podczas pandemii, wyjaśnia Zandi, i trudno im poradzić sobie z wysokimi cenami. Odkrywają również, że odkładanie spłat kart kredytowych o miesiąc lub dwa staje się coraz droższe.
Gregory Daco, główny ekonomista w EY Parthenom przwiduje, że w tym roku wydatki konsumpcyjne będą w dalszym ciągu rozkładać się bardzo nierównomiernie, przy czym gospodarstwa domowe o wyższych dochodach będą nadal wydawać, podczas gdy gospodarstwa domowe o niższych dochodach spowalniają swoją aktywność gospodarczą.
Tymczasem zadłużenie z tytułu kart kredytowych jest rekordowo wysokie, a nowe zaległości rosną po dwóch latach stosunkowo niskich danych.
Daco szacuje, że 40% najbogatszych gospodarstw domowych odpowiada za około 60% wydatków konsumpcyjnych, a ich udział w wydatkach wzrósł w ciągu ostatnich kilku lat, ponieważ gromadzili pieniądze, pozostając w większości w domu. Te bogatsze gospodarstwa domowe mogą przez jakiś czas nadal wydawać pieniądze i wspierać gospodarkę, mówi. Ale w końcu gospodarka odczuje utratę gospodarstw domowych o niższych dochodach i ich siły nabywczej. Zwłaszcza jeśli gospodarstwa domowe o wyższych dochodach zaczną sprzeciwiać się wysokim cenom i wysokim stopom procentowym. Istnieje wiele powodów do optymizmu, ale oznacza to również, że są powody do zmartwień.
jm