Amerykańska poczta podnosi ceny
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

U.S. Postal Service (USPS) ustami swojego szefa zapowiedziało podwyżkę cen znaczków pocztowych, a co za tym idzie także samych listów i przesyłek. To element szerszego, dziesięcioletniego planu opracowanego przez Louis DeJoy'a. Plan naprawczy ma zmierzać do uzdrowienia instytucji - chodzi przede wszystkim o poprawę kondycji finansowej.

Za co trzeba będzie zapłacić więcej?

Tego lata wzrosną ceny opłat pocztowych za listy, pocztówki, czasopisma i inne usługi pocztowe. Koszt znaczka pocztowego pierwszej klasy wzrośnie do 58 centów – obecnie trzeba za niego zapłacić 55. USPS zakłada, że finalnie ceny usług wzrosną o około 7 proc, ale mimo wszystko amerykańska poczta będzie jedną z najtańszych na świecie – tak uważają przedstawiciele agencji. Zmiany wejdą w życie 29 sierpnia, jeżeli wcześniej zatwierdzi je pocztowa komisja regulacyjna.

Nowy plan

Nowy plan odnowy USPS to pomysł szefa – Louisa DeJoy’a, który stwierdził, że zmiany są konieczne, aby powstrzymać miliardowe straty i skierować agencję na ścieżkę rentowności. W ubiegłym tygodniu zapewnił, że podniesienie stawek pocztowych jest częścią projektu zmierzającego do zwiększenia przychodów. W momencie ogłoszenia tej decyzji USPS posiłkowało się danymi, z których wynika, że liczba pojedynczych przesyłek pierwszej klasy, takich jak listy ze znaczkami pocztowymi, spadła o 47% w ciągu ostatnich 10 lat. W dalszej perspektywie dziesięcioletniego planu rozważane jest również zamknięcie niektórych oddziałów USPS, a także opracowanie nowego harmonogramu dostaw niektórych przesyłek – wolniejszego, a nie szybszego, co także ma wpłynąć na rentowność firmy.

Kontrowersje

Podniesienie cen usług pocztowych spotkało się z oburzeniem opinii publicznej. Paul Steidler z Lexington Institute zauważa, że wskaźniki terminowości dostaw USPS pogorszyły się w ostatnich miesiącach, a jedną na pięć przesyłek pocztowych w Stanach Zjednoczonych dostarczono z opóźnieniem do gospodarstw domowych i firm – to dane za pierwsze trzy miesiące tego roku. „Proszenie konsumentów i firm, aby płacili więcej za usługę, która jest wykonywana słabo, może spowodować dalszą utratę przychodów” – uważa ekspert i dodaje, że 7 procentowa podwyżka w dobie kryzysu ekonomicznego może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

fk