----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

11 kwietnia 2023

Udostępnij znajomym:

Podczas niedawnego wywiadu w NBC prezydent zapytany został przez prowadzącego rozmowę Ala Rokera, czy będzie starał się o reelekcję. Odpowiedział, iż planuje kandydować, ale nie jest jeszcze przygotowany, by to ogłosić.

Jego wypowiedź wywołała sporo ironicznych komentarzy: „Jak to nie jest gotów? Przecież właśnie to ogłosił. Nie rozumiem” – stwierdził Jake Tapper podczas dyskusji na antenie telewizji CNN.

Reporterka Wall Street Journal, Catherine Lucey, powiedziała, że ​​doradcy Bidena nie widzą pilnej potrzeby formalnego ogłoszenia jego kandydatury w wyborach w 2024 roku, ponieważ wielokrotnie powtarzali już dziennikarzom, że zamierza on ubiegać się o reelekcję.

Michael LaRosa, były asystent Bidena, również potwierdził, że nie musi on ogłaszać tego aż do stycznia. Wręcz uważa, że lepiej poczekać z oficjalnym zgłoszeniem do grudniowej rozprawy Trumpa, skupić się na polityce legislacyjnej, a nie samej kampanii.

(Prawie) ogłaszał to wiele razy

Już podczas konferencji prasowej w listopadzie zeszłego roku prezydent mówił o chęci ubiegania się o kolejną kadencję, ale zapowiedział, że przedyskutuje to z rodziną podczas wakacji na koniec roku. Następnie w lutym pierwsza dama Jill Biden powiedziała, że ​​termin oficjalnego ogłoszenia to „prawie” wszystko, co pozostało do ustalenia.

Personel Białego Domu zasugerował, że oficjalne potwierdzenie może pojawić się już w lutym, ale potem przesunął możliwą datę na kwiecień. Teraz słyszymy, że wciąż nie jest gotowy.

Na co czeka?

Po części opóźnienie Bidena wynika z okoliczności w dużej mierze będących poza jego kontrolą. Zależnie kogo zapytamy, działa to na jego korzyść i niekorzyść.

„Żaden poważny pretendent do Białego Domu po stronie demokratów (na razie) nie pojawia się, a jego poprzednik, który został już oskarżony, pochłania światło reflektorów politycznych. Poza tym zbliża się poważne starcie z republikanami w Kongresie o wydatki” – wyjaśnili w tym tygodniu uczestnicy programu w  NBC. Innymi słowy, bez presji ze strony własnej partii i z jego czołowym przeciwnikiem zmuszonym do obrony w związku z prawnymi problemami, Biden może skupić się na swojej bezpośredniej roli przywódcy kraju bez konieczności wystawiania swojej kandydatury na ataki na tak wczesnym etapie cyklu wyborczego.

„Nie wygra reelekcji ani nie przegra jej w oparciu o działania swojej kampanii” – uważa strateg Brad Bannon . „Wygra to w oparciu o swoje wyniki jako prezydenta i wyniki jego przeciwnika, kimkolwiek on będzie:.

Czy powinien startować

Choć nie ma oficjalnej decyzji, to jednak za kulisami Biden i jego doradcy po cichu gromadzą zespół i obsadzają komitet polityczny Future Forward, który zapewni wsparcie finansowe dla wysiłków prezydenta w reelekcji.

Istnieje kilka argumentów za i przeciw.  Jednym z sugerujących kłopoty w czasie kampanii są sondażowe wyniki poparcia.

Poparcie

Jego ocena aprobaty wynosi obecnie ok. 43 procent, przy 51 procentach dezaprobaty. Na tym samym etapie prezydentury Barack Obama miał 46.5 procent poparcia i wygrał reelekcję. W podobnym okresie w 2019 roku Trump miał 42 procent poparcia i przegrał rok później. Biden jest więc zawieszony gdzieś pomiędzy nimi i nie jest to najlepszy punkt wyjścia dla kampanii reelekcyjnej. Ale w polityce w okresie roku wiele może się zdarzyć, przecież Reagan miał na podobnym etapie prezydentury zaledwie 41 procentowe poparcie i bez problemu zdobył Biały Dom po raz drugi.

Wiek

Innym problemem jest wiek prezydenta. Skończył 80 lat tuż przed Świętem Dziękczynienia, co oznacza, że ​​jeśli wystartuje i wygra, skończy 82 lata wkrótce po reelekcji. Miałby 86 lat pod koniec drugiej kadencji. Choć nie powinno się dyskryminować ze względu na wiek, to jednak jest to pewien element ryzyka dla prezydenta USA i głównodowodzącego wojskiem. Wyborcy będą mieli uzasadnione pytanie, czy ktoś w tym wieku poradzi sobie z pracą, podczas której może dojść do kryzysu – w dowolnym momencie i na wielu różnych frontach.

Prawdopodobnie dlatego większość potencjalnych wyborców demokratycznych mówi ankieterom, że woleliby, żeby nie kandydował. Grudniowe badanie wykazało, że 57 procent demokratów opowiada się za potencjalnie innym kandydatem ich partii, z czego zdecydowana większość jako powód podaje wiek.

Wielu strategów uważa jednak, że mimo wszystko byłaby to dobra kandydatura. Zwracają uwagę na spore sukcesy legislacyjne, dobraną grupę doradców z ogromnym doświadczeniem w wielu administracjach, a także na fakt, że w tej chwili demokraci nie mają innego kandydata, który byłby w stanie w tak krótkim czasie przekonać do siebie wyborców.

Może Kennedy Jr?

Jednak ostatnio na horyzoncie pojawił się polityk, który poważnie myśli o prezydenckich prawyborach demokratycznych. Robert F Kennedy Jr złożył dokumenty wyborcze, aby kandydować na prezydenta USA w 2024 roku jako demokrata.

69-latek jest synem zamordowanego senatora Roberta F. Kennedy'ego i siostrzeńcem prezydenta Johna F. Kennedy'ego.

Kennedy jest zdeklarowanym działaczem antyszczepionkowym. Instagram usunął jego konto w 2021 roku za „wielokrotne powielanie obalonych twierdzeń” na ten temat, poinformowała firma. Jednocześnie jest wielkim zwolennikiem ochrony środowiska. W marcu, gdy po raz pierwszy Kennedy zapowiedział na Twitterze, że rozważa kandydowanie, napisał: „Jeśli wystartuję, moim priorytetem będzie zakończenie skorumpowanej fuzji władzy państwowej i korporacyjnej, która zrujnowała naszą gospodarkę, rozbiła klasę średnią, zanieczyściła nasze krajobrazy i wody, zatruła nasze dzieci i okradła nas z naszych wartości i wolności”.

Po stronie republikańskiej Donald Trump jako pierwszy zgłosił swoją kandydaturę, a później dołączyły do ​​niego inne osoby, w tym była ambasador USA przy ONZ Nikki Haley oraz Asa Hutchinson, były gubernator stanu Arkansas, który sprawował tę funkcję przez dwie kadencje.

„Jestem przekonany, że ludzie chcą przywódców, którzy chcą tego, co najlepsze w Ameryce, a nie tych, którzy odwołują się do najgorszych instynktów” – powiedział Hutchinson w programie „This Week” w telewizji ABC. Wcześniej zaapelował do Trumpa, by zrezygnował z ubiegania się o Biały Dom. Jest to polityk o umiarkowanych poglądach – zdecydowanie bardziej liberalnych od byłego prezydenta i Nikki Haley.

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - PRACA W KOMISJACH 950 X 300

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - PRACA W KOMISJACH 950 X 300

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - PRACA W KOMISJACH WYBORCZYCH 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor