----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Prezydent Joe Biden podpisał prowizorium budżetowe zapewniające finansowanie administracji federalnej i jej najważniejszych instytucji do 3 grudnia tego roku. Prowizorium, czyli budżet tymczasowy jest uchwalany ze względu na kończący się rok fiskalny, w momencie, gdy przyszłoroczny budżet nie został jeszcze przyjęty. Decyzja Joe Bidena daje politykom obu opcji dodatkowe 9 tygodni na negocjacje i szczegółowe ustalenia. W dokumencie podpisanym przez prezydenta znalazły się dwa kluczowe elementy  - zapis mówiący o przyznaniu dodatkowych środków ofiarom klęsk żywiołowych (m.in. huragan Ida), a także środki na osiedlenie się i pomoc uchodźcom z Afganistanu.

Najpierw Kongres

Przed podpisaniem ustawy przez prezydenta, budżetem tymczasowym zajęli się politycy w Kongresie. „Cieszę się, że to załatwiamy. Biorąc pod uwagę, ile rzeczy dzieje się tu teraz w Waszyngtonie, ostatnią rzeczą, której potrzebują Amerykanie, jest paraliż państwa” - powiedział przed głosowaniem senator Chuck Schumer. W Senacie prowizorium zostało przyjęte stosunkiem głosów 65 do 35, natomiast w Izbie Reprezentantów 254 do 175. Zadowolenia po głosowaniu w oby izbach nie krył prezydent Biden:

"Uchwalenia tej ustawy przypomina nam, że dwupartyjna praca jest możliwa, a w ten sposób zyskaliśmy czas na uchwalenie długoterminowego budżetu i dzięki temu utrzymamy nasz rząd w działaniu i dostarczaniu usług dla Amerykanów". Gdyby do porozumienia nie doszło, to administracji federalnej groziłby „shutdown”, czyli zawieszenie pracy organów administracji i tym samym wszystkich federalnych programów. W ciągu ostatnich pięciu lat dochodziło do tego dwukrotnie, a każdy z nich kosztował amerykańskich podatników od kilku do kilkunastu milionów dolarów. Teraz sytuacja jest trudniejsza, bo oprócz klęsk żywiołowych na tapecie jest pandemia koronawirusa.

Prowizorium nie rozwiązuje wszystkich problemów fiskalnych

Kongresmeni na chwilę obecną nadal nie doszli do porozumienia w sprawie limitu długu publicznego, co może doprowadzić do niewypłacalności rządu i jego finalnego bankructwa. Chodzi o zwiększenie tego limitu, bo amerykański rząd nie jest w stanie zgodnie z harmonogramem spłacać publicznego zadłużenia, a to tym samym rośnie. Brak jest dwupartyjnego porozumienia w Senacie – demokraci chcieli uchwalić stosowną ustawę razem z prowizorium budżetowym, ale ta pierwsza nie została przyjęta. Sekretarz skarbu USA Janet Yellen twierdzi, że pieniądze mogą skończyć się już w połowie października – jako datę graniczną podaje 18 dzień tego miesiąca. Prezes JP Morgan Jamie Dimon powiedział, że analitycy JP przygotowują się na potencjalną niewypłacalność rządu USA.