Brakuje masek N95
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Szpitale i placówki medyczne skarżą się na brak masek z filtrem N95. Są niewygodne, ale dobrze przylegają do twarzy i co najważniejsze – mimo że nie zabezpieczają w 100% przez koronawirusem i innymi bakteriami, to w największym stopniu minimalizują zakażenie. Właśnie dlatego medycy uważają je za najlepszy sprzęt ochrony osobistej. Masek brakuje, co jest szczególnie niepokojące w okresie jesienno-zimowym, kiedy to ma dojść do kolejnej fali infekcji COVID-19.

Jeszcze niedawno nienajlepsza sytuacja była w Edward Hines Jr. VA Hospital – szpitalu dla weteranów na zachodnich przedmieściach, gdzie masek N95 nie było wcale. Z tego samego powodu pielęgniarz Matthis Gutierrez, który zajmuje się opieką weteranów na południu miasta maski jednorazowe używał wielokrotnie: „Nosiłem maskę N95 - przeznaczoną do wyrzucenia po jednorazowym użyciu - przez miesiąc z powodu ich niedoboru” – skarży się mężczyzna.

Szpital w oświadczeniu odniósł się do tych zarzutów twierdząc, że liczba zarażonych pracowników – których maski mają zabezpieczać to obecnie mniej niż 1%. Dodatkowo placówka ma zapasy magazynowe masek N95, które wystarczą na kolejne 30 dni. Rozwiązania problemu niedoboru masek domagały się pielęgniarki i personel medyczny, którzy protestowali w szpitalu University of Illinois. Udało się dojść w tym aspekcie do wstępnego porozumienia. Z podobnymi problemami borykają się placówki medyczne nie tylko z Illinois, ale całych Stanów Zjednoczonych

Personel medyczny ma największe zarzuty do administracji prezydenta Donalda Trumpa, która jego zdaniem nie wywiązała się z obowiązku zapewnienia środków ochrony osobistej pracownikom służby zdrowia. Niektórzy dyrektorzy szpitali w Chicago mówią, że w razie nagłego wzrostu liczby chorych miesięczne zapasy maseczek to zdecydowanie zbyt mało. „Walczymy o to, żeby magazynować je przynajmniej na 90 dni” – mówi jeden z nich. Nadzieja we wiodącym producencie, który popytowi może sprostać. Amerykański gigant 3M staje na wysokości zadania. W październiku będzie produkować około 95 milionów sztuk miesięcznie, niemal pięciokrotnie zwiększając zdolności produkcyjne względem początku roku. Biuro prasowe 3M przyznaje, że nawet tak pozornie wielka ilość nie zaspokoi potrzeb rynkowych, które stale rosną. Niektóre placówki eksperymentowały z odkażaniem masek N95, ale to rozwiązanie nie jest zalecane przez firmę 3M.

Amerykański Związek Zawodowy Pielęgniarek twierdzi, że w trakcie całej pandemii szpitale i placówki medyczne w całym kraju potrzebują i będą potrzebowały łącznie 3.5 miliarda maseczek N95. W momentach krytycznych, w których szpitale nie będą w stanie zapewnić swojemu personelowi niezbędnej ochrony, z pomocą przyjdą władze federalne i stanowe, które mają własne zapasy magazynowe masek N95. Służby podległe gubernatorowi mają ich ponad 2.5 miliona. Pod koniec sierpnia miasto Chicago dostarczyło ponad 870,000 takich maseczek placówkom medycznym i ratownikom.

FK