Przez lata choroby układu krążenia kojarzono przede wszystkim z problemem starszych kobiet – czymś, co pojawia się po menopauzie i z czym trzeba zmierzyć się dopiero w późniejszym wieku. Najnowsza prognoza przygotowana przez American Heart Association pokazuje jednak zupełnie inny obraz. Jeśli obecne trendy się utrzymają, do 2050 roku najszybszy wzrost liczby udarów, nadciśnienia i ogólnej liczby chorób sercowo-naczyniowych będzie dotyczył kobiet w wieku od 20 do 44 lat.
Za znaczną częścią tych prognoz stoi jeden czynnik: rosnąca skala otyłości. Według przewidywań w ciągu jednego pokolenia problem ten może dotyczyć aż sześciu na dziesięć Amerykanek.
Choroby serca już dziś są główną przyczyną śmierci
Choroby sercowo-naczyniowe i udary już teraz stanowią najczęstszą przyczynę śmierci i niepełnosprawności wśród kobiet w Stanach Zjednoczonych. W latach 2017–2020 ponad 62 miliony Amerykanek miały zdiagnozowaną jakąś formę choroby serca lub nadciśnienia. Oznacza to, że problem dotyczył niemal 45 procent dorosłych kobiet.
Nowa analiza nie pokazuje jedynie obecnej skali zjawiska. Najważniejsza jest jej prognoza na przyszłość – czyli kierunek, w którym zmierzają te statystyki.
Równie ogromne są koszty ekonomiczne. W latach 2020–2021 łączne wydatki – zarówno bezpośrednie koszty leczenia, jak i straty pośrednie – związane z chorobami serca wyniosły około 417,9 miliarda dolarów rocznie. Ponieważ kobiety stanowią nieco mniej niż połowę wszystkich przypadków i statystycznie żyją dłużej niż mężczyźni, ich udział w tych wydatkach szacuje się na ponad 200 miliardów dolarów rocznie. Wraz ze wzrostem liczby zachorowań kwota ta będzie w kolejnych dekadach rosła.
Jak powstały prognozy do 2050 roku
Autorzy raportu oparli swoje przewidywania na ogólnokrajowych badaniach zdrowotnych przeprowadzonych w latach 2015–2020 oraz na danych demograficznych z amerykańskiego spisu ludności. Na tej podstawie stworzyli modele statystyczne prognozujące zmiany do 2050 roku, uwzględniające wiek, pochodzenie etniczne i inne czynniki społeczne.
Badacze śledzili osiem kluczowych elementów zdrowia: ciśnienie krwi, poziom cukru, cholesterol, wagę ciała, dietę, aktywność fizyczną, sen oraz używanie tytoniu.
Wyniki nie są optymistyczne. Nadciśnienie, które już dziś dotyczy niemal połowy dorosłych kobiet, może wzrosnąć z 48,6 procent do 59,1 procent. Cukrzyca ma zwiększyć się z 14,9 do 25,3 procent. Liczba udarów mózgu może wzrosnąć o ponad 60 procent.
Jedynym wskaźnikiem, który według prognoz może się poprawić, jest poziom cholesterolu. Badacze przypisują to coraz powszechniejszemu stosowaniu statyn oraz lepszemu leczeniu. Podkreślają jednak, że spadek cholesterolu przy jednoczesnym wzroście otyłości i cukrzycy nie oznacza realnej poprawy zdrowia serca.
Największym problemem pozostaje otyłość. Już dziś dotyczy ona około 43,9 procent Amerykanek. Do 2050 roku odsetek ten może wzrosnąć do 61,2 procent. Otyłość jest jednym z głównych czynników zwiększających ryzyko nadciśnienia, cukrzycy oraz migotania przedsionków – zaburzenia rytmu serca, które u kobiet wiąże się z wyższym ryzykiem udaru niż u mężczyzn.
Najszybszy wzrost chorób u młodych kobiet
Najbardziej zaskakującym wnioskiem raportu – opublikowanego w czasopiśmie Circulation – jest to, że najszybszy wzrost zachorowań może dotyczyć najmłodszych dorosłych.
Kobiety w wieku od 20 do 44 lat mają według prognoz doświadczyć największego wzrostu liczby udarów, nadciśnienia oraz ogólnej liczby chorób układu krążenia spośród wszystkich grup wiekowych.
Jednym z powodów jest to, że otyłość pojawia się dziś coraz wcześniej w życiu. Wśród dziewcząt w wieku od 2 do 19 lat odsetek otyłości może wzrosnąć z obecnego poziomu – około jednej na pięć – do niemal jednej na trzy do 2050 roku.
Raport zwraca też uwagę na mniej oczywisty czynnik. Wiek pierwszej miesiączki w Stanach Zjednoczonych systematycznie się obniża i obecnie wynosi średnio 11,9 roku. Wczesna menstruacja jest niezależnie powiązana z wyższym ryzykiem chorób serca w późniejszym życiu, częściowo dlatego, że częściej towarzyszą jej otyłość, nadciśnienie i zaburzenia metabolizmu cukru.
Niewykorzystana szansa na wczesną profilaktykę
Dane wskazują również na pewną paradoksalną sytuację. Kobiety w wieku rozrodczym znacznie częściej niż mężczyźni odwiedzają lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Teoretycznie oznacza to większą możliwość wczesnego wykrywania problemów zdrowotnych.
W praktyce jednak ta szansa bywa niewykorzystana. Powikłania związane z ciążą – takie jak stan przedrzucawkowy, czyli gwałtowny wzrost ciśnienia krwi – zwiększają w przyszłości ryzyko chorób serca i udaru. Zbyt często traktuje się je jednak jako przejściowy problem zamiast jako sygnał ostrzegawczy dotyczący zdrowia kobiety w kolejnych latach.
Nierówności między grupami społecznymi
Prognozy wskazują również, że problem nie będzie dotyczył wszystkich kobiet w takim samym stopniu.
Czarne Amerykanki już dziś mają najwyższe wskaźniki nadciśnienia, cukrzycy, otyłości i udarów, a w przyszłości mogą doświadczyć jednego z największych wzrostów niewydolności serca. Z kolei kobiety należące do społeczności rdzennych Amerykanów, mieszkańców Alaski oraz osób o mieszanym pochodzeniu mają obecnie najwyższy poziom choroby wieńcowej.
W przypadku kobiet pochodzenia latynoskiego prognozuje się największy wzrost wielu czynników ryzyka w nadchodzących dekadach.
Na ryzyko zdrowotne nakładają się również czynniki społeczne: ubóstwo, ograniczony dostęp do opieki medycznej, życie na terenach wiejskich oraz przewlekły stres. Problemy ze snem – które same w sobie zwiększają ryzyko chorób serca – według prognoz będą się pogłębiać u wszystkich kobiet, przy czym już dziś najwyższe wskaźniki złej jakości snu i niezdrowej diety notuje się wśród czarnych Amerykanek.
Autorzy raportu przyznają wprost: mimo wieloletniej świadomości tych nierówności postępy w ich ograniczaniu są niewielkie.
Czy można odwrócić ten trend
Badacze podkreślają jednak, że taki scenariusz nie jest nieunikniony. Analizy symulacyjne wskazują, że zmniejszenie głównych czynników ryzyka zaledwie o 10 procent mogłoby obniżyć liczbę incydentów sercowo-naczyniowych – w tym zgonów – o 17 do 23 procent.
Eksperci wskazują kilka miejsc, gdzie profilaktyka mogłaby odegrać większą rolę. Szkoły, pediatrzy i ginekolodzy to instytucje, które mają bezpośredni kontakt z dziewczętami i młodymi kobietami na długo przed pojawieniem się poważnych chorób.
Lepsza współpraca między ginekologami, lekarzami rodzinnymi i specjalistami mogłaby pozwolić wcześniej wykrywać problemy zdrowotne, które dziś często pozostają niezauważone aż do momentu poważnych powikłań.
Nową nadzieję budzą również nowoczesne leki przeciw otyłości, zwłaszcza preparaty z grupy agonistów receptora GLP-1, które w ostatnich latach znacząco zmieniły podejście do leczenia otyłości i cukrzycy. Naukowcy podkreślają jednak, że wciąż trwa analiza ich długoterminowej skuteczności u kobiet oraz kwestii dostępności i kosztów terapii.
Jedno jest już dziś jasne: czynniki ryzyka chorób serca zaczynają kumulować się w życiu kobiet znacznie wcześniej niż w poprzednich dekadach. Prognoza nie jest wyrokiem, ale bez zdecydowanych działań profilaktycznych może okazać się bardzo trafna.