Prawie 300 ciężarnych kobiet przebywało w powiatowym więzieniu w ciągu jednego roku - wynika z dokumentów biura szeryfa. 17 z nich urodziło w trakcie odbywania kary.
Te zdumiewające liczby skłoniły szeryfa powiatu Cook, Toma Darta, do przestawienia propozycji, które zmniejszyłaby ilość więziennych urodzeń.
Według propozycji Darta, więźniarki w ciąży, które prawdopodobnie urodzą w czasie oczekiwania na proces przebywając w areszcie, będą zwolnione z nadzorem elektronicznym, a inne będą mogły skorzystać z innej alternatywy wobec pobytu w więzieniu. Wyjątki w kwestii zwolnienia byłyby spowodowane względami bezpieczeństwa publicznego. Jeśli więźniarka w ciąży mogłaby stanowić zagrożenie dla społeczności, pozostanie w areszcie.
"To ustawodawstwo sprawi, że dziecko urodzi się w areszcie tylko wtedy, gdy może chodzić o zagrożenie publiczne" - powiedział szeryf. "Nie ma sensu, aby system wymiaru sprawiedliwości w przypadku osób oskarżonych o przestępstwa bez użycia przemocy i potencjalnie niskich wyrokach, zmuszał je do urodzenia podczas przebywania w areszcie".
Dart dodał, że niemowlęta urodzona podczas pobytu matki w areszcie, są bardzo kosztowne dla podatników i w wielu przypadkach takiej sytuacji można uniknąć.
Przedstawiciele biura szeryfa przedstawili sprawę Karen Padilla, w przypadku której sędzia nie zgodził się na wyznaczenie kaucji. Sędzia wyznaczył datę rozprawy na dwa miesiące później, tym samym skazując ciężarną kobietę na 60 dni więzienia.
"Myślę, że nigdy nie możemy zapominać, że system ma wpływ na życie prawdziwych ludzi. Powinno chodzić o sprawiedliwość, ale równocześnie o robienie tego, co jest dobre dla konkretnej osoby, w oparciu o fakty i okoliczności ich sprawy" - powiedziała Cara Smith, oficer policji.
Monitor