----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

19 maja 2026

Udostępnij znajomym:

Już od kilku tygodni mieszkańcy Chicago i przedmieść zauważają wyraźnie więcej komarów niż zwykle o tej porze roku. Mokra i ciepła wiosna zrobiła swoje, stojąca woda w doniczkach, rynnach, studzienkach kanalizacyjnych to idealna wylęgarnia dla tych owadów. Eksperci potwierdzają obserwacje mieszkańców, choć jednocześnie ostrzegają przed pochopnymi wnioskami.

Dave Zazra z North Shore Mosquito Abatement District, organizacji zajmującej się zwalczaniem komarów na północnych przedmieściach Chicago, zwraca uwagę, że nadmierne opady tej wiosny wpłynęły na wzrost liczby niektórych gatunków komarów w rejonie Cook County. Jednocześnie podkreśla, że na tym etapie sezonu nadal trudno przewidzieć, jak będzie wyglądało całe lato.

Entomolog George Balis studzi emocje. „Wciąż jest zbyt wcześnie, żeby prognozować, jak wyglądać będzie cały sezon. Było mokro, ale nadal dość chłodno” — zaznacza. Kluczowym gatunkiem z punktu widzenia zdrowia publicznego jest Northern House Mosquito (Culex pipiens), jeden z najczęściej występujących miejskich gatunków komarów odpowiedzialny za większość przypadków wirusa Zachodniego Nilu. Jego intensywny rozwój wymaga przede wszystkim wysokich temperatur na początku lata — sama wilgoć to za mało.

Chicago nr 2 w kraju — ale czy ranking jest wiarygodny?

Firma Orkin, jeden z największych producentów środków do zwalczania szkodników, sklasyfikowała Chicago jako drugie pod względem „zakomarzenia” miasto w Stanach Zjednoczonych, tuż za Los Angeles i przed Nowym Jorkiem. Ranking opiera się na liczbie nowych domowych zabiegów przeciwko komarom przeprowadzonych przez firmę w ostatnim roku. Chicago niezmiennie plasuje się w czołówce listy od kilku lat, a wśród miast z najszybszym wzrostem znalazły się też inne miejscowości rejonu Midwest — Milwaukee, Minneapolis, a po raz pierwszy również Springfield w Illinois.

Jednak nie wszyscy przyjmują te dane bez zastrzeżeń. Justin Harbison, adiunkt Loyola University specjalizujący się w badaniach nad kontrolą komarów, zwraca uwagę, że ranking odzwierciedla przede wszystkim liczbę zamówionych zabiegów — a nie faktyczne zagęszczenie owadów.

„Im większe miasto, tym więcej ludzi zamawia opryski. To nie jest bezpośredni pomiar populacji komarów” — wyjaśnia Harbison.

Niezależnie od rankingów, dane z lokalnych pułapek na komary nie wskazują na wyraźny wzrost ogólnej populacji na terenie powiatu Cook w ostatnich latach. Co jednak zwraca uwagę specjalistów, to pojawienie się nowych, inwazyjnych gatunków przenoszących gorączkę denga i żółtą gorączkę, a także wyższy odsetek rodzimych komarów zakażonych wirusem Zachodniego Nilu niż w poprzednich sezonach. Według Harbisona coraz krótsze zimy wydłużają sezon lęgowy i ułatwiają przeżycie gatunkom przystosowanym do cieplejszego klimatu. Komary rozwijające się w zanieczyszczonych miejskich studzienkach kanalizacyjnych są z kolei szczególnie odporne i silne.

Mimo to specjaliści podkreślają, że obecnie ryzyko zakażenia ludzi pozostaje niskie. Ostatnie badania komarów prowadzone przez North Shore Mosquito Abatement District nie wykazały obecności wirusa Zachodniego Nilu, choć aktywność wirusa zwykle rośnie później w sezonie.

W Illinois przypadki wirusa Zachodniego Nilu pojawiają się niemal każdego roku, jednak większość zakażonych osób nie odczuwa żadnych objawów. U części mogą wystąpić objawy przypominające grypę, a ciężkie przypadki dotyczą głównie osób starszych i osób z osłabionym układem odpornościowym.

Piwo i grupa krwi 0 zrobią z ciebie bufet dla komarów

Skoro nie można całkowicie uniknąć komarów, warto wiedzieć, co je przyciąga — a powodów jest wiele. Owady wabione są przede wszystkim dwutlenkiem węgla wydychanym przez człowieka, który wyczuwają nawet z odległości 50 metrów. Przyciągają je też zapachy potu i perfum, wyższe ciepło ciała oraz kolory ubrań, które ułatwiają komarom wizualne namierzenie ofiary — ciemne sylwetki łatwiej widać na tle horyzontu, z kolei jasne w ciemnym otoczeniu.

Osoby z grupą krwi 0 są statystycznie gryzione dwa razy częściej niż osoby z grupą A. Nie pomaga też... piwo. Badania wykazały, że już jedna butelka piwa sprawia, że stajemy się bardziej atrakcyjni dla komarów — choć naukowcy wciąż nie ustalili, dlaczego. Ani poziom alkoholu we krwi, ani wzrost temperatury ciała nie tłumaczą tego zjawiska w pełni.

Jak się bronić?

Specjaliści zgodnie wskazują kilka sprawdzonych metod. Przede wszystkim należy pozbyć się stojącej wody w ogrodzie — z wiaderek, podstawek pod doniczki, piaskownic i basenów dla dzieci, bo to tam komary składają jaja. Wychodząc o zmierzchu, warto zakrywać ramiona i nogi oraz używać środków z DEET, pikarydyną lub IR3535, a także niektórych preparatów zawierających olejek eukaliptusowy i cytrynowy. Pomocne mogą być też zwykłe wentylatory — komary słabo latają i silny podmuch skutecznie je dezorientuje. Chicagowianie mogą też zgłaszać miejsca ze stojącą wodą pod numer 311, skąd sprawa trafia do miejskich służb sanitarnych.

----- Reklama -----

POLAMER - DZIEN MATKI

----- Reklama -----

POLAMER - DZIEN MATKI

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor