Po raz pierwszy od marca średnia krajowa cena galona benzyny regularnej w Stanach Zjednoczonych spadła poniżej 4 dolarów. To efekt porozumienia zawartego między USA a Iranem, które otworzyło drogę do wznowienia żeglugi przez strategiczną Cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.
Eksperci przewidują, że jeśli sytuacja geopolityczna pozostanie stabilna, kierowcy mogą w najbliższych tygodniach zobaczyć dalsze obniżki cen na stacjach paliw. Istnieje jednak jeden czynnik, który może szybko odwrócić ten trend – sezon huraganów.
Według danych AAA, w czwartek średnia cena galona benzyny była niższa niż 4 dolary już w 28 stanach. W dwóch kolejnych – Nowym Meksyku i New Jersey – ceny znajdowały się zaledwie kilka centów powyżej tej granicy. Spadki widoczne są nawet w Kalifornii, gdzie jeszcze niedawno kierowcy płacili ponad 6 dolarów za galon. Obecnie średnia cena wynosi tam około 5,64 dolara.
Choć podpisane porozumienie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem poprawiło nastroje na rynku energii, eksperci zwracają uwagę, że minie jeszcze trochę czasu, zanim zwiększone dostawy ropy zaczną realnie wpływać na światowy rynek. Proces przywracania pełnego ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz może potrwać tygodnie, a nawet miesiące.
Wszystko zależy od pogody
Patrick De Haan, szef działu analiz rynku paliw w firmie GasBuddy, uważa, że przy sprzyjających warunkach ceny benzyny mogą jeszcze w tym roku spaść nawet poniżej 3 dolarów za galon, a oleju napędowego poniżej 4 dolarów za galon (według danych AAA z czwartku średnia krajowa wynosi 5,129 dolara).
Ekspert zaznacza jednak, że taki scenariusz jest możliwy tylko pod jednym warunkiem – sezon huraganów musi przebiegać spokojnie.
Stany Zjednoczone w dużym stopniu opierają produkcję i przetwarzanie ropy naftowej na infrastrukturze zlokalizowanej nad Zatoką Meksykańską. Silne burze tropikalne i huragany mogą czasowo wyłączyć platformy wiertnicze, rurociągi oraz rafinerie, co niemal natychmiast odbija się na cenach paliw.
Według analiz amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), silny huragan może doprowadzić do czasowej utraty nawet 1,5 miliona baryłek dziennej produkcji ropy oraz znacznego ograniczenia możliwości rafineryjnych. W takim przypadku ceny na stacjach mogłyby wzrosnąć o 25–30 centów za galon.
Podobna sytuacja miała miejsce po przejściu huraganu Ida w 2021 roku, który uszkodził ważny kompleks rafineryjny i doprowadził do skoku cen paliw. Z kolei huragan Ian w 2022 roku, mimo ogromnych zniszczeń i strat gospodarczych, nie spowodował poważnych uszkodzeń głównych centrów rafineryjnych, dzięki czemu jego wpływ na ceny paliw był znacznie mniejszy.
Prognozy na ten sezon są ostrożnie optymistyczne
Na razie jest jeszcze za wcześnie, by ocenić, jaki wpływ na ceny paliw będzie miał tegoroczny sezon huraganowy. Meteorolodzy z Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) przewidują jednak, że aktywność huraganów na Atlantyku może być w tym roku nieco mniejsza od średniej.
Powodem jest rozwijające się zjawisko El Niño na Pacyfiku, które często ogranicza liczbę i siłę huraganów nad Atlantykiem. Naukowcy nie wykluczają, że tegoroczne El Niño może należeć do najsilniejszych w historii pomiarów.
Pierwsza nazwana burza tropikalna sezonu – Arthur – utworzyła się w tym tygodniu u wybrzeży Teksasu. Według prognoz nie powinna jednak osiągnąć siły huraganu.
Dla kierowców oznacza to, że perspektywy na dalsze spadki cen paliw pozostają korzystne. Wszystko wskazuje na to, że benzyna będzie stopniowo tanieć, o ile sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostanie stabilna, a natura nie przypomni o swojej sile podczas szczytu sezonu huraganowego.