----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

17 czerwca 2026

Udostępnij znajomym:

Od miesięcy klimatolodzy obserwowali sygnały płynące z Oceanu Spokojnego. Teraz mają już pewność – zjawisko El Niño oficjalnie powróciło. Naukowcy ostrzegają, że może ono osiągnąć wyjątkową siłę i dodatkowo podgrzać planetę, która już dziś zmaga się ze skutkami zmian klimatycznych. Efektem mogą być rekordowe upały, powodzie, susze, pożary i miliardowe straty gospodarcze na całym świecie.

Amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) potwierdziła, że na równikowym Pacyfiku rozwinęło się El Niño – naturalny cykl ocieplenia wód oceanicznych, który wpływa na pogodę na niemal wszystkich kontynentach. W komunikacie NOAA stwierdzono, że istnieje 63-procentowe prawdopodobieństwo, iż późną jesienią i wczesną zimą El Niño przybierze na sile tak bardzo, że „znajdzie się w czołówce najpotężniejszych zjawisk tego typu odnotowanych od 1950 roku”.

Meteorolodzy przewidują, że zjawisko to dorówna – lub nawet je przewyższy - rekordowemu El Niño z 1997, które przyczyniło się do wystąpienia niszczycielskich powodzi, susz, tornad, fal upałów i pożarów. Straty liczone były wtedy w miliardach dolarów.

Dodatkowe paliwo dla ocieplającej się planety

El Niño samo w sobie jest zjawiskiem naturalnym, jednak pojawia się w czasie, gdy globalne temperatury są już podwyższone przez emisję gazów cieplarnianych związanych ze spalaniem węgla, ropy i gazu.

„El Niño dostarcza do atmosfery ogromne ilości dodatkowego ciepła, które napędza ekstremalne zjawiska pogodowe w wielu regionach świata” – wyjaśnia klimatolożka Abby Frazier z Clark University. Zauważyła ona, że zwłaszcza w rejonie Pacyfiku sytuacja „może bardzo szybko stać się krytyczna”.

Sekretarz generalny ONZ, António Guterres, nazwał El Niño „pilnym ostrzeżeniem klimatycznym”.

„Warunki związane z El Niño doleją oliwy do ognia w już ocieplającym się świecie” – stwierdził Guterres.

Jedni zyskają, inni stracą

Wpływ El Niño różni się w zależności od regionu. Na Atlantyku zjawisko często ogranicza aktywność huraganów, choć jej nie eliminuje całkowicie. Jednocześnie zwiększa ryzyko występowania silnych cyklonów nad Pacyfikiem, co może oznaczać większe zagrożenie dla Hawajów i wysp Oceanii.

Na Bliskim Wschodzie, gdzie od lat utrzymuje się niedobór opadów, El Niño może przynieść długo oczekiwane deszcze. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w innych częściach świata.

Zachodnie wybrzeże Ameryki Południowej może zmagać się z ulewami i powodziami. W Indiach prognozowane są bardziej intensywne fale upałów. Australii zagrażają susze, pożary i wysokie temperatury.

Naukowcy zwracają też uwagę na Afrykę Północno-Wschodnią, gdzie po okresach dotkliwej suszy mogą pojawić się gwałtowne i niebezpieczne opady.

Co oznacza to dla Stanów Zjednoczonych?

W Stanach Zjednoczonych zjawisko El Niño może powodować bardziej gwałtowne burze i obfitsze opady na południu kraju, ale zazwyczaj przynosi też korzyści amerykańskiemu rolnictwu – stwierdził Jon Gottschalck, kierownik działu operacyjnego w Centrum Prognoz Klimatycznych NOAA. Szczególnie skorzystać mogą na tym producenci soi i zbóż w wielu stanach środkowego zachodu. Z drugiej strony wyższe temperatury mogą negatywnie wpływać na hodowlę bydła i produkcję mleka.

W USA skutki El Niño najczęściej odczuwalne są zimą. Południowe stany zazwyczaj otrzymują więcej opadów, podczas gdy północno-zachodnia część kraju doświadcza cieplejszej i bardziej suchej pogody.

Ekonomiści zwracają uwagę, że długotrwałe okresy ponadprzeciętnych temperatur często spowalniają wzrost gospodarczy. Według części prognoz właśnie skutki obecnego El Niño mogą sprawić, że rok 2027 okaże się najgorętszym w historii pomiarów.

„Dysponujemy dość wyraźnymi dowodami na to, że gospodarka USA rozwija się wolniej, gdy temperatury przekraczają normę” – stwierdził Marshall Burke, ekonomista zajmujący się kwestiami klimatu na Uniwersytecie Stanforda.

Pierwsze sygnały są wyjątkowo silne

Zwykle El Niño rozwija się latem, osiąga maksimum późną jesienią lub zimą, a następnie stopniowo zanika wiosną. Tym razem naukowcy zauważyli jednak niezwykle mocne sygnały już na bardzo wczesnym etapie rozwoju zjawiska.

Do powierzchni Oceanu Spokojnego napływają ogromne ilości ciepłej wody, a większość modeli prognostycznych zgodnie wskazuje na możliwość wystąpienia wyjątkowo silnego El Niño. Takiej zgodności prognoz meteorolodzy nie obserwują często o tej porze roku.

Niektórzy eksperci zaczęli już określać tegoroczne El Niño mianem „super El Niño”, a nawet „Godzilli”. Jednocześnie podkreślają, że zamiast paniki potrzebne jest przygotowanie.

„Zamiast się bać, powinniśmy być gotowi na to, co może nadejść” – podsumowuje klimatolog z Columbia University, Muhammad Azhar Ehsan.

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor