Prezydent Donald Trump ogłosił w ostatnich dniach przełom w relacjach amerykańsko-irańskich. Według Białego Domu podpisane zostało memorandum porozumienia (Memorandum of Understanding – MOU), które ma zakończyć trwający od miesięcy konflikt i otworzyć drogę do normalizacji stosunków między oboma państwami. Jednak wśród ekspertów coraz częściej pojawia się pytanie: czy jest to już faktyczna umowa, czy dopiero obietnica dalszych rozmów?
Z wypowiedzi przedstawicieli administracji wynika, że podpisany dokument nie rozstrzyga większości najważniejszych sporów. Zamiast tego uruchamia 60-dniowy okres szczegółowych negocjacji, podczas których strony mają dopiero uzgodnić kwestie sankcji, programu nuklearnego Iranu, zamrożonych aktywów oraz przyszłości transportu przez strategiczną Cieśninę Ormuz.
Ramy zamiast gotowej umowy
Sam prezydent Trump nie kryje optymizmu. Podczas szczytu G7 we Francji stwierdził, że Iran chce „wrócić do normalnego biznesu”, a relacje między krajami zostały już znormalizowane. Jednocześnie administracja przyznaje, że wiele kluczowych kwestii pozostaje otwartych. Urzędnicy Białego Domu mówią wprost, że dopiero najbliższe tygodnie pokażą, czy obecne ustalenia przekształcą się w rzeczywiste porozumienie.
Podobnie ocenia sytuację Nate Swanson z Atlantic Council, były doradca kolejnych administracji USA ds. Iranu. Jego zdaniem podpisanie dokumentu jest dopiero początkiem procesu, a nie jego zakończeniem. Najtrudniejsze rozmowy dopiero się rozpoczynają.
Dwie różne wersje tej samej umowy
Dodatkowe wątpliwości budzi fakt, że Waszyngton i Teheran przedstawiają opinii publicznej nieco odmienne opisy zawartego memorandum.
Według irańskich mediów dokument przewiduje między innymi stopniowe znoszenie sankcji na eksport ropy, dostęp do części zamrożonych aktywów oraz przygotowanie wielomiliardowego programu odbudowy gospodarki. Z kolei Biały Dom podkreśla, że żadne pieniądze nie zostały jeszcze odblokowane, a wszelkie przyszłe korzyści ekonomiczne będą uzależnione od konkretnych działań Iranu i ich niezależnej weryfikacji.
Administracja Trumpa stanowczo zaprzecza również doniesieniom o natychmiastowym przekazaniu Teheranowi miliardów dolarów czy finansowaniu odbudowy kraju przez amerykańskich podatników.
Najważniejszy punkt: broń atomowa
Najbardziej drażliwą kwestią pozostaje irański program nuklearny.
Trump wielokrotnie podkreślał, że celem całego procesu jest uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni atomowej. Samo memorandum zawiera ogólną deklarację, że Iran nie będzie posiadał ani rozwijał broni nuklearnej. Szczegóły dotyczące wzbogaconego uranu, inspekcji i ewentualnych ograniczeń programu mają jednak zostać wynegocjowane dopiero w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
To właśnie od tych ustaleń zależy powodzenie całego przedsięwzięcia. Historia pokazuje bowiem, że negocjacje z Iranem często załamują się właśnie na etapie technicznych szczegółów dotyczących kontroli i weryfikacji.
Dlaczego rynki zareagowały entuzjastycznie?
Choć ostateczna umowa jeszcze nie istnieje, światowe rynki już odczuły skutki porozumienia. Głównym powodem jest zapowiedź ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków energetycznych świata, przez który normalnie przepływa około 20 procent globalnych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego.
Po ogłoszeniu memorandum ceny ropy spadły do najniższych poziomów od kilku miesięcy. Inwestorzy liczą, że powrót normalnego ruchu tankowców zmniejszy ryzyko niedoborów surowca. Eksperci ostrzegają jednak, że samo podpisanie dokumentu nie oznacza natychmiastowego powrotu do normalności. Nadal istnieją spory dotyczące bezpieczeństwa żeglugi, opłat tranzytowych oraz przyszłych gwarancji dla armatorów.
Historia uczy ostrożności
Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Zarówno podczas negocjacji prowadzących do porozumienia nuklearnego z 2015 roku, jak i późniejszych rozmów o wymianie więźniów czy ograniczeniu napięć w regionie, najpierw podpisywano dokumenty ramowe, a dopiero później rozpoczynały się miesiące szczegółowych ustaleń. Nie wszystkie kończyły się sukcesem.
Dlatego wielu obserwatorów podchodzi do obecnego optymizmu z rezerwą. Memorandum może okazać się początkiem historycznego przełomu, ale równie dobrze może pozostać jedynie polityczną deklaracją.
Na razie pewne jest, że wojna została zatrzymana, Cieśnina Ormuz ma zostać ponownie otwarta, a obie strony wróciły do rozmów. Odpowiedź na pytanie, czy USA i Iran rzeczywiście zawarły porozumienie, poznamy dopiero wtedy, gdy zakończą się negocjacje nad jego szczegółami.
źródła: Reuters, CFR, Atlantic Council, Fox News, Fortune/Bloom