Donald Trump przekonuje, że spadek cen ubezpieczeń samochodowych jest efektem jego twardej polityki imigracyjnej. Eksperci nie mają jednak wątpliwości – za gwałtowny wzrost składek w ostatnich latach odpowiadały przede wszystkim skutki pandemii COVID-19, a nie nielegalna imigracja.
W opublikowanym w poniedziałek wpisie na platformie Truth Social Trump zamieścił wykres pokazujący zmiany składek ubezpieczeniowych w latach 2021–2026. Dane wskazują na wyraźny wzrost cen między 2021 a 2023 rokiem, a następnie stopniowy spadek od 2024 roku. Prezydent stwierdził, że rekordowo wysokie składki były wynikiem polityki imigracyjnej administracji Joe Bidena, a obecne obniżki są rezultatem skutecznego uszczelnienia granicy.
„Składki na ubezpieczenia samochodowe wzrosły do REKORDOWO WYSOKIEGO poziomu, zmuszając przestrzegających prawa obywateli amerykańskich do finansowania „jazdy na gapę” nielegalnych imigrantów wpuszczonych przez Bidena. Po ponad roku ZEROWEJ NIELEGALNEJ IMIGRACJI oraz dzięki naszym niezwykle skutecznym działaniom mającym na celu ODWRÓCENIE inwazji Bidena, składki na ubezpieczenia samochodowe zaczęły gwałtownie spadać” – napisano.
Zdaniem specjalistów taka interpretacja nie ma jednak oparcia w faktach.
„To twierdzenie to czysta fikcja” – powiedział Michael Clemens, profesor ekonomii na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa i starszy analityk w Peterson Institute for International Economics, odnosząc się do słów Trumpa. „Nie wynika ono z żadnego badania przeprowadzonego przez Biały Dom, branżę ubezpieczeń komunikacyjnych czy nawet grupy nacisku sprzeciwiające się imigracji. Nie ma żadnego oparcia poza podburzającymi wypowiedziami, które zestawiają ze sobą dwa niezwiązane ze sobą trendy”.
Pandemia zmieniła rynek
Ekonomiści i przedstawiciele branży ubezpieczeniowej wskazują, że źródłem wzrostu cen były przede wszystkim skutki pandemii COVID-19. W pierwszych miesiącach pandemii Amerykanie znacznie rzadziej korzystali z samochodów. Praca zdalna i ograniczenia w przemieszczaniu się sprawiły, że liczba wypadków gwałtownie spadła, a firmy ubezpieczeniowe wypłacały mniej odszkodowań. Dzięki temu mogły obniżać stawki, by przyciągać nowych klientów.
Sytuacja zmieniła się wraz z powrotem kierowców na drogi. Od 2022 roku liczba przejechanych mil zaczęła szybko rosnąć, podobnie jak liczba kolizji i wypadków. Dodatkowo pojawiły się problemy z dostępnością części samochodowych oraz wzrost kosztów napraw, będący skutkiem zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw. Ubezpieczyciele przerzucali te wydatki na klientów, podnosząc składki.
Eksperci zwracają również uwagę na wzrost liczby przypadków niebezpiecznej i rozproszonej jazdy po pandemii, co dodatkowo zwiększało liczbę zgłaszanych szkód.
Firmy wracają do zysków
Od 2024 roku sytuacja finansowa branży zaczęła się poprawiać. Spadła liczba szkód, a wcześniejsze podwyżki składek pozwoliły firmom odbudować rentowność.
Mark Friedlander z Insurance Information Institute podkreśla, że w ciągu ostatnich dwóch lat branża ubezpieczeń komunikacyjnych ponownie zaczęła osiągać zyski. W rezultacie wielu ubezpieczycieli rozpoczęło obniżanie stawek, a niektóre duże firmy, takie jak State Farm czy USAA, zaczęły nawet wypłacać klientom dodatkowe dywidendy.
To właśnie poprawa kondycji finansowej firm i większa konkurencja na rynku są dziś głównym powodem spadku cen polis.
Imigracja miała marginalny wpływ
Biały Dom utrzymuje, że działania administracji Trumpa przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Rzecznik Kush Desai wskazał m.in. na spadek liczby ofiar śmiertelnych wypadków oraz usunięcie z rynku pracy tysięcy kierowców ciężarówek, którzy nie posługiwali się językiem angielskim.
Istnieją badania sugerujące, że w niektórych stanach większa liczba osób przebywających w kraju nielegalnie może wiązać się z wyższym odsetkiem nieubezpieczonych kierowców. Dotyczy to jednak głównie stanów, które nie pozwalają takim osobom uzyskać prawa jazdy, a tym samym legalnie wykupić ubezpieczenia.
Według Michaela Clemensa, ekonomisty z Johns Hopkins University i Peterson Institute for International Economics, wpływ tego zjawiska na ceny polis jest minimalny. Szacuje on, że wzrost nielegalnej imigracji w czasie administracji Bidena mógł odpowiadać za około 0,07 proc. wzrostu składek – czyli ułamek procenta wobec blisko 50-procentowego wzrostu cen obserwowanego po pandemii.
Clemens określił twierdzenia Trumpa jako „czystą fikcję”, podkreślając, że nie są one poparte żadnymi analizami Białego Domu, branży ubezpieczeniowej ani organizacji zajmujących się polityką imigracyjną.
Trump we wpisie ponownie powtórzył również wielokrotnie podważane przez ekspertów twierdzenie, że polityka imigracyjna administracji Bidena doprowadziła do napływu do Stanów Zjednoczonych milionów przestępców pochodzących z więzień i zakładów psychiatrycznych. Dowodów potwierdzających takie tezy dotychczas nie przedstawiono.