----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

17 czerwca 2026

Udostępnij znajomym:

Przed rozpoczęciem tegorocznych Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej nie brakowało powodów do obaw. Koszty podróży i wejściówek na mecze, logistyka czy transport spędzały sen z powiek kibicom i organizatorom. Choć wiele z tych obaw nie zniknęło całkowicie, pierwsze dni turnieju pokazały, że organizatorzy poradzili sobie lepiej, niż przewidywali sceptycy. Pierwsze mecze okazały się bardzo udane. Kibice przybyli w ogromnych liczbach, a radości było znacznie więcej niż problemów. A sama piłka nożna? Zachwycająca.

Pełne stadiony i elektryzująca atmosfera

Przed turniejem, w obliczu rosnących cen biletów i niezbyt zachęcających danych dotyczących rezerwacji hotelowych, niektórzy przewidywali, że na trybunach zostaną całe rzędy pustych miejsc. Jednak dotychczasowe mecze były rozgrywane przy pełnych lub niemal pełnych stadionach prawie w każdym mieście.

Jednym z najgłośniejszych jest Lumen Field w centrum Seattle – mieście, które szczyci się swoją piłkarską kulturą. Stadion zbudowano z bardziej stromymi trybunami niż w przypadku wielu aren futbolu amerykańskiego, co czyni go jednym z najgłośniejszych obiektów sportowych w USA. Gdy w poniedziałkowym meczu z Belgią gola dla Egiptu strzelił Emam Ashour, ryk trybun był tak potężny, że drżały siedzenia.

Dla wielu emigrantów był to wyjątkowy moment. „To znaczy dla nas wszystko” – mówił przed spotkaniem mieszkający od lat w Kalifornii egipski kibic Amr Elgamal.

Globalny festiwal

Publiczność jest wyraźnie międzynarodowa i niezwykle różnorodna. Tysiące szkockich kibiców, wielu w tradycyjnych kiltach i czapkach glengarry ozdobionych piórami, wypełniło Gillette Stadium pod Bostonem, dopingując swój zespół do zwycięstwa nad Haiti. Ponieważ ceny noclegów w okolicach Bostonu okazały się bardzo wysokie, szkoccy kibice zorganizowali własne zaplecze w pobliskim Providence w stanie Rhode Island. Wynajęli tam całe hotele i szkolne autobusy dowożące ich na mecze. Dzięki temu udało się zaoszczędzić ponad 30 tysięcy dolarów, które szkoccy kibice przekazali na lokalne cele charytatywne w goszczącym ich Providence.

W innej części kraju setki Katarczyków w chustach na głowach i tradycyjnych białych szatach przyszły na Levi's Stadium w Santa Clara w Kalifornii. Gdy ich drużyna strzeliła swojego pierwszego w historii gola na mundialu, remisując 1:1 ze Szwajcarią, wybuchli niepohamowaną radością.

W rejonie Miami, gdzie w poniedziałek grały Arabia Saudyjska i Urugwaj, z głośników w toaletach płynęła arabska muzyka. W przerwie meczu stadionowe nagłośnienie rozbrzmiało arabską wersją utworu „Vivir Mi Vida" Marca Anthony'ego.

Z kolei w Houston około dziesięciu procent publiczności w niedzielę stanowili kibice Curaçao – najmniejszego kraju, jaki kiedykolwiek zakwalifikował się do mundialu. Byli zachwyceni samą możliwością oglądania swojej drużyny, nawet jeśli ta przegrała z Niemcami aż 7:1. Wielu z niebiesko odzianych sympatyków opisywało turniej jako przeżycie jedyne w życiu i wydarzenie, które trwale wpisało ich karaibską wyspę na mapę świata.

Logistyka, upały i mundialowe ciekawostki

Organizacja – lepiej niż się spodziewano. Gdzieniegdzie zdarzały się długie kolejki i drobne niedogodności. Kibice w Bostonie musieli stać w kolejkach do pociągów jadących na stadion oddalony o 30 mil od centrum – choć przynajmniej uniknęli stania godzinami w korkach. W Kansas City ruch wokół stadionu był bardzo powolny, a autobusy miały opóźnienia. Ogólnie jednak napływ setek tysięcy kibiców przebiegał zaskakująco sprawnie. W okolicach Levi's Stadium ruch drogowy i kolejki do stoisk z jedzeniem przebiegały całkiem sprawnie. Jedynym prawdziwym wąskim gardłem była kolejka do oficjalnego sklepu z pamiątkami – po czapki, szaliki i koszulki.

Upały dały się we znaki. Gdy w poniedziałkowy wieczór w południowej Florydzie rozpoczął się pierwszy mecz, nad regionem obowiązywało ostrzeżenie przed silnym upałem. W okolicach Dallas ustawiono stanowiska chłodzące i zraszacze przy stacjach kolejowych. Pod San Francisco służby meteorologiczne też wydały ostrzeżenie przed upałem, choć na wielu kibicach nie zrobiło to żadnego wrażenia.

Trudno było znaleźć zwykłe koszulki czy podkoszulki – jeśli ktoś nie miał na sobie tradycyjnego stroju swojego kraju, niemal na pewno nosił piłkarską koszulkę reprezentacji. Na Levi's Stadium dominowały barwy USA, Meksyku i Argentyny, ale pojawiły się też koszulki Zanzibaru i Tanzanii – krajów, które nawet nie grają w turnieju. W MetLife Stadium w New Jersey kibice Maroka w czerwonych koszulkach tworzyli karmazynowe plamy w morzu żółtych koszulek brazylijskich fanów. Nie wszyscy jednak trzymali się piłki nożnej – wśród publiczności w Santa Clara znajdowali się też fani drużyny koszykarskiej Golden State Warriors.

Bilety w ostatniej chwili – czasem można zbić cenę. Choć FIFA zasłynęła z astronomicznych cen biletów, przynajmniej w okolicach Zatoki San Francisco, gdzie w grze nie brały udziału czołowe drużyny ani gwiazdy futbolu, pojawiały się okazje. Zdarzało się, że kupiony za 420 dolarów bilet został sprzedany przed meczem za 200, ze stratą dla sprzedającego i ku radości kupującego.

Zaklejone logo – zabawa w chowanego z korporacjami. FIFA zażądała zakrycia wszelkich logo firm, które nie były oficjalnymi sponsorami turnieju, co miejscami prowadziło do komicznych sytuacji. W Gillette Stadium usunięto plakaty upamiętniające ważne momenty w historii obiektu, choć transparenty z tytułami Super Bowl New England Patriots pozostały na miejscu. W loży prasowej na Levi's Stadium etykiety na butelkach z przyprawami zaklejono czarną taśmą, by ktoś przypadkiem nie dowiedział się o istnieniu firm Heinz czy Kraft, a ogromna biała płachta zasłoniła charakterystyczne czerwone logo Levi's nad wejściem na obiekt. Przez chwilę stadion wyglądał więc, jakby nazywał się po prostu... Stadion.

Rozszerzony do 48 drużyn Mundial miał wielu krytyków. Obawiano się, że większa liczba uczestników obniży poziom sportowy turnieju i doprowadzi do jednostronnych spotkań. Pierwsze dni mistrzostw pokazują jednak także drugą stronę tej zmiany. Obok tradycyjnych potęg na światowej scenie pojawiły się reprezentacje z miejsc, które wcześniej rzadko trafiały do futbolowych nagłówków. Dla kibiców Curaçao, Wysp Zielonego Przylądka czy Kataru sam udział w turnieju jest wydarzeniem historycznym. A dla pozostałych kibiców to okazja, by zobaczyć, jak naprawdę globalnym sportem stała się piłka nożna.

Być może właśnie ta różnorodność jest jednym z największych atutów pierwszego Mundialu rozgrywanego w nowym, rozszerzonym formacie.

Na podst. New York Times

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor