----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Najważniejszym wskaźnikiem tego, jak wyglądać mogą wyniki wyborów przeprowadzanych w połowie kadencji, są sondażowe wyniki poparcia sprawującego daną kadencję prezydenta. W przypadku Bidena nie są one najlepsze.

Wydarzenia w Afganistanie negatywnie wpłynęły na słupki sondażowe obecnego prezydenta. Najnowsze badanie, przeprowadzone przez NPR/PBS NewsHour/Marist jeszcze bardziej podkreśla jego złą passę. Aprobata Bidena w tej ankiecie obniżyła się do 43%, co oznacza spadek o 6 punktów procentowych w ciągu jednego miesiąca. W tym samym czasie dezaprobata wzrosła o 7 punktów, do poziomu 51%.

Te dane dla prezydenta - oraz przygotowujących się do przyszłorocznych wyborów demokratów - są oczywiście złe. Ale wśród tych informacji jest jeszcze jedna liczba, która powinna niepokoić ich jeszcze bardziej.

Chodzi o tych, którzy w podobnych sondażach deklarują zdecydowane poparcie lub zdecydowanie krytykują sposób, w jaki radzi sobie ktoś na stanowisku w Białym Domu. W tym przypadku zdecydowanie popierających działania Bidena jest 19%, podczas gdy wygłaszających opinię przeciwną aż 41%.

Liczby te sugerują spore dysproporcje w bazie wyborczej obydwu partii - znacznie mniej demokratów go kocha niż republikanów nienawidzi.

Ten rodzaj i wielkość dysproporcji między zwolennikami obydwu partii jest - jeśli sugerować się historią - receptą na katastrofę w wyborach do Kongresu.

Najbardziej zaufana firma sondażowa tak to tłumaczy: "W historii sondaży Gallupa partia traciła średnio 37 mandatów w wyborach w połowie kadencji, jeśli prezydent miał poparcie poniżej 50%, natomiast w przypadku poparcia sondażowego powyżej 50%, było to 14 mandatów.

Jak widać, straty partii posiadającej w danym momencie Biały Dom, zawsze występują. Mogą one być jednak większe lub mniejsze.

Najnowsza historia potwierdza te obserwacje. Z niskim poparciem dla Trumpa w połowie kadencji republikanie utracili w sumie 40 mandatów w Izbie Reprezentantów w 2018 r., a tym samym decydującą większość.

Dobra wiadomość dla demokratów jest taka, że wybory dopiero za rok, więc mają czas na poprawę wyników sondażowych i poziomów poparcia. Jeśli jednak nie uda im się zbytnio zmienić tych danych, czeka ich prawdopodobnie fala przegranych w dniu przyszłorocznych wyborów.

rj