Nagrania wideo i zdjęcia z północno-wschodnich obszarów USA, w tym z Nowego Jorku, pokazują rozmiar zagrożenia zdrowotnego dla ludzi i zwierząt, a także zasięg ogromnych pożarów w Kanadzie, gdzie płoną miliony akrów.
Miasta na wschodnim wybrzeżu wyglądają jakby zostały przeniesione na Marsa, bo dominują tam pył i pomarańczowa barwa nieba. Opustoszałe ulice, odwołane wydarzenia sportowe, nakaz pozostania w domach dla większości mieszkańców i ostrzeżenia lekarzy, że tak duże zapylenie nie pozostanie bez konsekwencji zdrowotnych.
W związku z niesionym wiatrem dymem i wynikającymi z pożarów zanieczyszczeniami, Nowy Jork jest w tej chwili uznawany za miasto o najgorszej jakości powietrza na świecie.
Czy grozi nam to samo w Illinois?
Pożary powodują czasem mgliste warunki w niektórych częściach Illinois, ale czy istnieje szansa, że nasz stan może pokryć się smogiem podobnym do tego na wschodnim wybrzeżu?
Może się tak zdarzyć, jednak na naszą korzyść przemawia kilka czynników.
Przede wszystkim większość dymu spowijającego północny-wschód pochodzi z pożarów lasów w prowincji Quebec, znajdującej się daleko na wschodzie od Illinois. Według meteorologów wiatr zwykle wieje z zachodu na wschód w naszym rejonie.
„Z dala od jeziora Michigan, na przykład w Rockford lub Peorii, wiatry wieją przez większość czasu z kierunku południowo-zachodniego (zachodniego, południowo-zachodniego lub południowego)” – mówi główny meteorolog stacji WGN, Tom Skillling.
W związku z tym wszelkie pożary na wschód od Illinois rzadko powodują warunki podobne do obserwowanych na wschodnim wybrzeżu. Illinois może doświadczyć dymu i zanieczyszczeń niesionych z kierunku na zachód od naszego stanu.
Tak więc tragiczne pożary w Kanadzie raczej nie spowodują w Chicago, Rockford i innych miastach warunków podobnych do Nowego Jorku czy Filadelfii – uważają eksperci.
rj