----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

18 lutego 2026

Udostępnij znajomym:

Po tygodniach siarczystych mrozów i śniegu, który w całym rejonie Chicago pokrywał samochody warstwą soli, piasku i ulicznego brudu, wtorkowy deszcz dla wielu kierowców brzmiał jak zapowiedź naturalnej myjni. Wydawało się, że wreszcie aura zrobi porządek z zimowym osadem. Tymczasem środowy poranek przyniósł rozczarowanie – na maskach i szybach pojawił się szary nalot, a samochody wydawały się bardziej brudne niż wcześniej.

Dlaczego więc deszcz czasami brudzi samochody zamiast je umyć?

Odpowiedź – jak to często bywa – przynosi wiatr.

Choć krople deszczu wydają się czyste, zanim spadną na ziemię przemieszczają się przez warstwy powietrza wypełnione pyłem, dymem i drobnymi cząstkami unoszącymi się w atmosferze. To wszystko może „przykleić się” do wody jeszcze w chmurach albo w trakcie opadania.

We wtorek sytuację dodatkowo skomplikowały warunki pogodowe w środkowych i południowych stanach USA. Silny wiatr oraz ekstremalne warunki sprzyjające pożarom w rejonie Wielkich Równin sprawiły, że dym, popiół i pył zostały przetransportowane na północny wschód – aż nad obszar metropolitalny Chicago. Jak poinformowała National Weather Service, unoszące się w powietrzu drobiny osadzały się w kropach deszczu podczas wieczornych i nocnych opadów.

Gdy taka woda spada na samochód, sytuacja wygląda pozornie obiecująco – powierzchnia jest mokra, brud spływa. Problem zaczyna się później. Woda odparowuje, ale wszystko to, co ze sobą przyniosła – kurz, popiół, minerały – zostaje na lakierze. Efekt? Cienka, matowa warstwa osadu, która w słońcu staje się jeszcze bardziej widoczna.

W praktyce oznacza to, że naturalna „myjnia z nieba” działa tylko wtedy, gdy powietrze jest stosunkowo czyste. W okresach silnych wiatrów, suszy w innych częściach kraju czy zwiększonej aktywności pożarowej, opady mogą przynieść więcej brudu niż pożytku. W rejonie Chicago, gdzie zimą i wczesną wiosną w powietrzu unosi się także sól drogowa i pył z wyschniętych poboczy, zjawisko to nie należy do rzadkości.

Środa zapowiada się ciepło i słonecznie, co może dodatkowo „utrwalić” osad na karoserii. A prognozy wskazują, że już w czwartek możliwa jest kolejna fala przelotnych opadów. Dla kierowców oznacza to dylemat dobrze znany każdej zimy i wczesnej wiosny: jechać dziś na myjnię czy poczekać jeszcze kilka dni, licząc na stabilniejszą pogodę.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor