W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy amerykańska agencja imigracyjna ICE przeprowadziła 37 postępowań dotyczących użycia siły przez swoich funkcjonariuszy. Informację tę przekazał podczas przesłuchania w Kongresie p.o. dyrektora agencji, Todd Lyons. Dane te pojawiają się w momencie, gdy wokół działań federalnych służb imigracyjnych narasta polityczna i społeczna debata – szczególnie po śmiertelnych strzelaninach w Minneapolis.
Lyons poinformował, że 18 spraw zostało już zamkniętych, a 19 pozostaje w toku lub przekazano je do dalszego dochodzenia. Nie ujawnił jednak, czy któreś z postępowań zakończyło się zwolnieniami funkcjonariuszy.
ICE to dziś formacja licząca – według Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego – około 22 tysięcy pracowników. W ostatnich miesiącach liczba ta niemal się podwoiła. Nie wszyscy zatrudnieni prowadzą bezpośrednie zatrzymania, jednak skala rozbudowy agencji budzi pytania o standardy szkolenia i nadzoru.
Strzelaniny w Minneapolis i presja polityczna
Wystąpienie Lyonsa miało miejsce podczas posiedzenia senackiej komisji ds. bezpieczeństwa krajowego. Przesłuchanie zwołał republikański senator Rand Paul po tym, jak w Minneapolis funkcjonariusze imigracyjni zastrzelili 37-letniego obywatela USA, Alexa Prettiego. W tym samym miesiącu w wyniku działań służb zginęła także inna obywatelka Stanów Zjednoczonych.
Te wydarzenia wywołały falę pytań o taktykę operacyjną, procedury użycia broni oraz skuteczność wewnętrznych mechanizmów kontrolnych w Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego (DHS). Krytycy wskazują, że opinia publiczna rzadko otrzymuje szczegółowe informacje o przebiegu postępowań dyscyplinarnych.
W ostatnich miesiącach kilka spraw ujrzało światło dzienne. W Nowym Jorku funkcjonariusz Victor Mojica został tymczasowo odsunięty od służby po tym, jak odepchnął kobietę na korytarzu sądu imigracyjnego. Na urlop administracyjny skierowano również Jonathana Rossa – funkcjonariusza, który zastrzelił Renee Macklin Good, obywatelkę USA – a także dwóch agentów straży granicznej zamieszanych w strzelaninę, w wyniku której zginął Pretti. Podobna decyzja dotyczyła agenta Charlesa Exuma, który oddał strzały w kierunku Mariamar Martinez.
Lyons podkreślił, że jego dane dotyczyły wyłącznie ICE. Nie wiadomo, ile postępowań toczy się obecnie wobec funkcjonariuszy Służby Celnej i Ochrony Granic (CBP). Komisarz CBP Rodney Scott nie został o to zapytany podczas przesłuchania.
Skrócone szkolenie i „realne warunki”
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków była kwestia szkoleń przewidzianych dla 12 000 nowych pracowników ICE. W odpowiedzi na pytania demokratycznego senatora Rubena Gallego Lyons przyznał, że program w federalnym ośrodku szkoleniowym w Georgii został skrócony z 75 do 42 dni. Pozostała część przygotowania ma odbywać się już w terenie, w ramach tzw. szkolenia praktycznego.
Jak wyjaśnił, po ukończeniu akademii nowi agenci zdobywają doświadczenie „w realnych warunkach”, podobnie jak lokalni policjanci po wyjściu z akademii. Jednocześnie przyznał, że teoretycznie możliwa jest sytuacja, w której osoba bez wcześniejszego doświadczenia z bronią palną po 42 dniach szkolenia trafia bezpośrednio do działań operacyjnych w takim stanie jak Minnesota.
Wcześniej Lyons informował, że byli funkcjonariusze i agenci specjalni przechodzą krótszy moduł szkoleniowy, skoncentrowany m.in. na przepisach ustawy o imigracji i obywatelstwie. Nie sprecyzował jednak, jak długo on trwa.
Senator Gallego zwrócił uwagę, że choć prowadzenie dochodzeń jest konieczne, powtarzające się przypadki niewłaściwego obchodzenia się z bronią i eskalacji siły powyżej niezbędnego poziomu budzą poważne obawy. Jego zdaniem brakuje jasnych decyzji dowódczych, które miałyby zapobiegać podobnym incydentom w przyszłości.
Nadzór pod znakiem zapytania
Krytycy administracji, a także byli pracownicy ICE, w rozmowach z mediami wskazują na ograniczoną przejrzystość działań dyscyplinarnych DHS, co jeszcze bardziej podważa zaufanie do federalnych organów ścigania.
Sytuację komplikuje fakt, że w ramach szerszej redukcji zatrudnienia w administracji federalnej zlikwidowano część etatów w komórkach nadzorczych DHS, w tym w Biurze Praw Obywatelskich i Wolności Obywatelskich – jednostce, która mogłaby uczestniczyć w analizie śmiertelnych incydentów.
Administracja federalna wielokrotnie publicznie broniła funkcjonariuszy po nagłośnieniu gwałtownych zdarzeń. W pierwszych komentarzach po strzelaninach w Minneapolis przedstawiciele władz określili ofiary jako „krajowych terrorystów”. Późniejsza wstępna analiza rządowa, a także nagrania świadków i relacje osób obecnych na miejscu, podważyły tę narrację.
Podczas przesłuchania w Kongresie przedstawiciele DHS nie powtórzyli tych wcześniejszych oskarżeń. Lyons zaznaczył, że publiczne komentarze – czy to w mediach tradycyjnych, czy społecznościowych – mogą wpływać na bezstronność dochodzeń.
W cieniu tych wydarzeń pozostaje zasadnicze pytanie: czy szybka rozbudowa federalnych służb imigracyjnych idzie w parze z odpowiednim nadzorem, szkoleniem i mechanizmami odpowiedzialności. Dane o 37 postępowaniach to jedynie fragment szerszej debaty o granicach użycia siły i zaufaniu do instytucji państwa.