Illinois. Rośnie liczba aborcji
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Coraz więcej mieszkanek stanu Illinois decyduje się na usunięcie ciąży. Przyśpiesza też tzw. „turystyka aborcyjna”, czyli stale zwiększająca się liczby Amerykanek, które do Illinois przyjeżdżają, aby wykonać zabieg aborcji. Zachęca do tego lokalne prawo, które jest bardziej liberalne, niż to w stanach ościennych.

Dane

Stanowy Departament Zdrowia Publicznego poinformował, że liczba aborcji przeprowadzonych w Illinois w 2019 roku wzrosła o prawie 10%. Względem poprzedniego – 2018 roku wykonano ponad 4 tysiące zabiegów więcej. Według oficjalnych danych tylko w Illinois i tylko w 2019 roku przerwano ponad 46,500 ciąż. Dla porównania w 2018 roku tego typu zabiegów wykonano około 42,400. W większości na przerwanie ciąży decydowały się mieszkanki Illinois, ale około jedna szósta wszystkich pacjentek przybyła z innych stanów - względem roku 2018 to wzrost o 2000 przypadków. „Turystyka aborcyjna” w Illinois przybiera na sile od 2014 roku.

Dlaczego Illinois?

Większość stanowych regulacji dotyczących prawa do aborcji do niedawna opierała się na wyroku Sądu Najwyższego z początku lat 70. – chodzi o sprawę Roe v. Wade. W jej wyniku aborcja została uznana w USA za legalną przez cały okres ciąży, dając jednak stanom możliwość wprowadzenia odrębnych regulacji ograniczających możliwość aborcji w drugim i trzecim trymestrze. W ciągu ostatnich lat niektóre stany decydowały się na zaostrzenie tych regulacji. Z kolei w Illinois zdecydowano się na ich poluzowanie - w czerwcu 2019 roku gubernator podpisał kontrowersyjną ustawę aborcyjną rozszerzającą ochronę prawa do przerywania ciąży na terenie Illinois. Ustawa o nazwie Reproductive Health Act (RHA) zniosła restrykcje dotyczące tzw. późnej aborcji i kary dla lekarzy wykonujących takie zabiegi. Dokument podtrzymuje „podstawowe prawo” kobiety w ciąży do aborcji i stwierdza, że „zapłodnione jajo, embrion lub płód nie ma niezależnych praw”.   

W skali kraju

Wzrost widoczny w stanie Illinois jest zbieżny z wynikami krajowymi. Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób(CDC) odnotowały niewielki - około 1 procentowy wzrost liczby aborcji w całym kraju  względem lat 2017-2018. To ważna informacja, bo w okresie od 2011 do 2017 roku liczba aborcji na poziomie ogólnokrajowym systematycznie spadała. Dla porównania w 1981 roku odnotowano największą liczbę aborcji - wówczas ciąże przerwało aż 30 na tysiąc kobiet w wieku reprodukcyjnym.

Powody

Brigid Leahy z Planned Parenthood of Illinois, powiedziała, że ​​statystyki aborcji zmieniają się w zależności od wielu czynników, w tym liczby ciąż każdego roku, ogólnej populacji i różnych polityk stanowych. Dodała też, że w Illinois ta średnia będzie prawdopodobnie nadal rosła - „tak długo, jak sąsiednie stany będą nadal wprowadzać nowe ograniczenia aborcji”. Najwięcej, bo niemal 30 proc. Amerykanek, które zdecydowały się na przerwanie ciąży to kobiety w wieku  od 25 do 29 lat. Jako jeden z najczęstszych powodów wskazują niedojrzałość do macierzyństwa i niestabilną sytuację finansową, która ma uniemożliwić wychowanie dziecka.

Czas covidowy

Najnowsze dane dotyczące aborcji nie zawierają zmian zachodzących podczas pandemii, a ograniczenia epidemiczne ograniczają dostęp do aborcji w niektórych częściach kraju. Dochodzi też aspekt utrudnionego podróżowania, co ma związek chociażby z „turystyką aborcyjną”. Dane stanowe za rok 2020 nie zostały jeszcze ujawnione.

fk