Implant pod skórą zamiast karty płatniczej
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Do niedawna uważało się, że płatność telefonem czy zegarkiem to już szczyt inteligentnej bankowości. Poprzeczkę właśnie podniósł Polak, pochodzący z Lublina Wojciech Paprota, który jako pierwszy na globie stworzył podskórny implant – dzięki niemu zbliżeniowo można zapłacić za parking czy zakupy w sklepie. Implant wyprodukowała polsko-brytyjska spółka Walletmor, której Paprota jest założycielem. Sam implant jest lekki, mniejszy niż ćwierćdolarówka, a wszczepiony pod skórę jest niewidoczny – zostanie tylko mała blizna.

„Nasz implant jest bezpieczny w kontakcie z tkanką ludzką, co potwierdziły przeprowadzone badania na terenie Stanów Zjednoczonych. Implant przeszedł także szereg testów, takich jak test MRI, test ciekłego azotu czy testy wysokiego i niskiego ciśnienia. Badania potwierdziły, że implant Walletmor nie powoduje żadnej choroby i można go zainstalować w organizmie bez najmniejszego ryzyka” – zapewnia Wojciech Paprota.

Implant składa się z układu scalonego i krzemowej otoczki spełniającej rolę anteny, zamkniętych w hermetycznej obudowie z biopolimeru. Nie ma własnego źródła zasilana, a wymiana czipa na nowy jest zalecana przez producenta po około 5 latach użytkowania. Co ważne, implantu nie da się w żaden sposób zniszczyć, nie ma tez obawy o ewentualną utratę danych – w tym przypadku środków na koncie bankowym. Implant ściśle współpracuje z platformą iCard.

W Polsce z tego wynalazku skorzystały dotychczas 32 osoby, w Europie 100, a na całym świecie ponad 100 tysięcy – w tej grupie znajdują się także użytkownicy ze Stanów Zjednoczonych. Zabieg wszczepienia implanta trwa ok piętnastu minut, a koszt to 199 euro. Do tego dochodzi jeszcze opłata za wszycie go pod skórę, a to operacja, która wymaga wizyty w gabinecie lekarskim.

fk