Keczup? Nie ma.
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Niedobór najpopularniejszego dodatku spożywczego w USA dotyka restauracje i sieci fast foodów w całych Stanach Zjednoczonych. Ceny serwowanych w nich małych pakietów wzrosły o 13% od stycznia 2020 r. - donosi The Wall Street Journal.

Wszystko to nasza wina, gdyż w związku z pandemią zamawiamy głównie potrawy na wynos. Producenci keczupu, czy też ketchupu (w języku polskim obydwie formy są dopuszczalne) nie nadążają za zapotrzebowaniem, w związku z czym pojawiają się niedobory i wyższe ceny.

Dawno minęły czasy, gdy w większości restauracji na stołach stały butelki keczupu, których używały setki, jeśli nie tysiące osób. W wielu przypadkach butelki te myte lub wymieniane były tylko od "święta", więc ich likwidowanie to akurat dla nas dobra wiadomość. Aktualne wytyczne dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa zalecają restauracjom „unikanie używania lub dzielenia się przedmiotami wielokrotnego użytku, takimi jak menu, przyprawy i inne pojemniki na żywność”, w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa. Dokładniej, CDC sugeruje stosowanie „jednoporcjowych przypraw".

Heinz nie nadąża

Najpopularniejsza marka keczupu w Ameryce, Heinz, która ma większość udziałów w rynku w USA, planuje zwiększyć produkcję o około 25%, do ponad 12 miliardów opakowań rocznie. Firma twierdzi, że nie może nadążyć z zamówieniami na pojedyncze pakiety keczupu. Aby temu zaradzić, restauracje podobno starały się znaleźć alternatywy dla pomidorowego sosu z przyprawami tej firmy. Niemal nie do pomyślenia dla miłośników Heinza, ale niektóre sieci, jak Texas Roadhouse i Long John Silvers podobno kupowały keczup innych firm w sklepach.

Poza tym, przy większej liczbie osób gotujących w domu podczas pandemii sprzedaż detaliczna keczupu w butelkach wzrosła w 2000 roku aż o 15%. Nie znaczy to, że sklepy odczuwają braki, bo niedobór dotyczy głównie małych opakowań restauracyjnych.

Ketchup to najnowszy produkt, z którym występują problemy. Wcześniej były niedobory mąki i drożdży, gdy na początku kwarantanny w co drugim domu zaczęto wypiekać chleb.

Brakowało również "pepperoni", ponieważ coraz więcej osób zamawiało pizzę do domu.

Zwiększona liczba osób spożywających alkohol i kupujących gotowe napoje do domu doprowadziło do globalnego niedoboru puszek aluminiowych.

No i papier toaletowy…, ale to wszyscy pamiętają.

rj