Prośby o napiwki pojawiają się w USA nawet tam, gdzie klient obsługuje się samodzielnie. Przekonał się o tym podróżny, który kupował butelkę wody na lotnisku Newark w New Jersey. Kasa samoobsługowa domyślnie doliczyła mu 18 proc. napiwku, choć w pobliżu nie było widać żadnego pracownika.
Film opublikował 16 października na Instagramie Clay Moss, lekarz z Florydy mający liczne grono obserwujących. Pokazał na nim zakup w samoobsługowym punkcie na lotnisku Newark Liberty International Airport. Po zeskanowaniu butelki wody musiał odznaczyć napiwek, aby nie został doliczony do rachunku.
„Dla kogo jest ten automatyczny, 18-procentowy napiwek, z którego muszę sam zrezygnować? Komu ja tu właściwie daję napiwek?” - pytał Moss.
Następnie skierował kamerę na niewielki sklep, pokazując, że w pobliżu nie widać żadnego pracownika.
Klienci mają dość
Pod nagraniem pojawiły się komentarze osób opisujących podobne sytuacje. Jedna z internautek została poproszona o napiwek podczas zakupów w sklepie detalicznym. Inny komentujący napisał, że jego córka zobaczyła taką prośbę w samoobsługowym lokalu z lodami.
„Automatyczny napiwek przy kasie samoobsługowej to szaleństwo” — ocenił jeden z komentujących. Ktoś inny żartował, że skoro klient wykonuje pracę sprzedawcy, powinien raczej otrzymać 18 proc. rabatu.
Punkt pokazany na nagraniu znajduje się w terminalu C, gdzie za restauracje i placówki handlowe odpowiada firma OTG. Jej przedstawiciel nie odpowiedział na prośbę o komentarz w sprawie filmu. Zareagował natomiast zarząd portów Nowego Jorku i New Jersey, czyli Port Authority of New York and New Jersey. Jego rzecznik przekazał redakcji Nexstar, że opcja napiwku ma zostać usunięta.
Jak podkreślił, prośby o napiwki nie powinny pojawiać się przy kasach samoobsługowych. Zarząd już wcześniej współpracował z OTG, aby wyeliminować takie komunikaty. Po publikacji nagrania ponownie skontaktował się z firmą, oczekując natychmiastowego usunięcia tej opcji. Zapowiedział też sprawdzenie pozostałych kas samoobsługowych.
Nagranie trafiło na podatny grunt. Badania z ostatnich lat wskazują na rosnące zmęczenie klientów ekranami zachęcającymi do zostawiania napiwków w coraz większej liczbie miejsc.
W sondażu firmy Popmenu z 2026 roku 78 proc. respondentów uznało, że praktyki związane z napiwkami w różnych punktach usługowych stały się absurdalne. Z kolei badanie z 2025 roku pokazało, że klienci często niechętnie zostawiają więcej, niż zamierzali, ulegając presji społecznej lub poczuciu winy. Zjawisko to określa się jako „guilt-tipping”.
Oba badania wskazywały jednak również na zmianę postaw: klienci coraz swobodniej rezygnują z napiwku, jeśli nie widzą ku niemu uzasadnienia albo nie wiedzą, do kogo miałyby trafić pieniądze.
Jeden z komentujących film Mossa podsumował swoje zniecierpliwienie żartem: przydałaby się opcja „ujemnego napiwku” — za irytowanie klienta.