Sztuczna inteligencja coraz częściej służy do rozmów o sprawach, które zwykle powierzamy bliskim. Niemal połowa korzystających z niej Amerykanów rozmawiała z chatbotem jak z przyjacielem lub omawiała swoje relacje z innymi ludźmi. Niewiele mniej osób wykorzystywało ją w sposób przypominający konsultację ze specjalistą zdrowia psychicznego - wynika z najnowszego badania Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (APA).
Popularność takich rozmów rośnie w społeczeństwie, w którym stres staje się stałym elementem codzienności. Koszty życia są istotnym źródłem napięcia dla 77 proc. dorosłych Amerykanów. Aż 72 proc. zgadza się ze stwierdzeniem, że stres jest po prostu czymś, z czym trzeba żyć. Podobny odsetek przyznaje, że złe wiadomości przestały już ich zaskakiwać.
Jednocześnie wielu badanych ogranicza kontakty towarzyskie, rezygnuje z zainteresowań i wycofuje się z życia lokalnej społeczności. Sondaż nie pozwala stwierdzić, czy szukanie wsparcia w sztucznej inteligencji ma z tym bezpośredni związek. Pokazuje jednak, że oba zjawiska występują obok siebie.
Stres, do którego przywykliśmy
Badanie przeprowadziła firma Harris Poll na potrzeby dorocznego raportu APA „Stress in America”. W internetowej ankiecie, realizowanej od 29 lipca do 24 sierpnia 2026 roku, uczestniczyło 3132 mieszkańców Stanów Zjednoczonych w wieku co najmniej 18 lat. Zwiększono udział osób czarnoskórych, Latynosów i osób pochodzenia azjatyckiego, aby dokładniej przyjrzeć się ich doświadczeniom. Wyniki skorygowano tak, by odpowiadały strukturze amerykańskiego społeczeństwa pod względem wieku, płci, rasy, wykształcenia, miejsca zamieszkania i dochodów.
Uczestników zapytano między innymi, jaki poziom stresu uważają za normalny. W dziesięciopunktowej skali wskazywali przeciętnie 4,4. Własne napięcie oceniali jednak wyżej - średnio na 5,2. Oznacza to, że na co dzień odczuwają więcej stresu, niż sami uznają za normalny poziom.
Rośnie też poczucie braku wpływu na własne życie. Już 28 proc. dorosłych twierdzi, że ma niewielką kontrolę nad swoją przyszłością albo nie ma jej wcale. Rok wcześniej takiej odpowiedzi udzielało 23 proc. badanych. Sześć na dziesięć osób deklaruje, że stres przynajmniej w pewnym stopniu pogorszył ich sen, a 59 proc. — że osłabił ich optymizm dotyczący przyszłości.
Przyjaciel zawsze pod ręką
W ciągu roku odsetek dorosłych Amerykanów, którzy choć raz skorzystali ze sztucznej inteligencji, wzrósł z 62 do 70 proc. Wielu z nich wykorzystuje ją do spraw osobistych.
Wśród użytkowników AI 65 proc. szukało pomocy w podejmowaniu codziennych decyzji, a 63 proc. próbowało w ten sposób uporządkować myśli. Po 49 proc. rozmawiało z chatbotem jak z przyjacielem lub omawiało z nim swoje relacje z innymi ludźmi. Z kolei 47 proc. korzystało z niego w sposób przypominający kontakt ze specjalistą zdrowia psychicznego - na przykład prosząc o dodatkową opinię na temat sugestii terapeuty albo wykonując ćwiczenia stosowane w terapii.
Nie oznacza to, że wszyscy ci użytkownicy regularnie zastępują terapię rozmową z programem. Pytania dotyczyły również pojedynczych doświadczeń. Jednak dla części badanych takie rozmowy stały się już nawykiem: 22 proc. użytkowników często lub regularnie traktuje AI jak partnera do przyjacielskiej rozmowy. Co dziesiąty przyznaje, że po porady zwraca się do sztucznej inteligencji częściej niż do rodziny i znajomych.
Wyraźne różnice widać między pokoleniami. Wśród użytkowników w wieku 18–29 lat 26 proc. często lub regularnie korzysta ze sztucznej inteligencji w roli przypominającej specjalistę zdrowia psychicznego. W grupie 30–45 lat odsetek ten wynosi 20 proc., wśród osób w wieku 46–61 lat — 8 proc., a w grupie 62–80 lat — 3 proc.
Szczególnie często po takie wsparcie sięgają osoby, które jednocześnie wychowują niepełnoletnie dzieci i opiekują się bliskim wymagającym długotrwałej pomocy. Niemal połowa z nich - 48 proc. - często lub regularnie wykorzystuje AI do porządkowania myśli, a 34 proc. korzysta z niej w sposób zbliżony do konsultacji ze specjalistą zdrowia psychicznego.
Mniej sił na kontakty z ludźmi
Niemal połowa dorosłych Amerykanów, 47 proc., przyznaje, że w ostatnim roku stres, niepewność lub poczucie przytłoczenia skłoniły ich do ograniczenia przynajmniej jednej formy aktywności społecznej. Spotkania towarzyskie omijało 31 proc., z zainteresowań rezygnowało 27 proc., a od działalności w lokalnej społeczności odsunęło się 16 proc.
Zmęczenie wpływa również na zainteresowanie wydarzeniami poza własnym domem. Wiadomości unikało 28 proc. badanych, a 21 proc. odsuwało od siebie kwestie polityczne i społeczne. Łącznie 37 proc. deklarowało jakąś formę wycofania z szerszego życia publicznego.
Nie musi to oznaczać obojętności. Ponad połowa dorosłych - 51 proc. - czuje się zbyt wyczerpana emocjonalnie, by na bieżąco angażować się w wydarzenia na świecie. Jednocześnie 63 proc. wierzy, że aktywność w lokalnej społeczności lub polityce może przynieść realną zmianę.
Największe obciążenie deklarują młodzi dorośli. W grupie 18–29 lat aż 71 proc. czuje się zbyt wyczerpanych, by pozostawać zaangażowanymi w bieżące wydarzenia, a połowa uważa, że ich relacjom z innymi brakuje głębszego znaczenia.
Na tym tle doświadczenia osób szukających osobistego wsparcia w AI są częściej pozytywne niż negatywne - wskazuje je odpowiednio 51 i 29 proc. użytkowników. Dla 22 proc. sztuczna inteligencja okazała się wsparciem w chwili, gdy go potrzebowali. Kolejne 18 proc. miało poczucie, że ich myśli, uczucia lub decyzje zostały potwierdzone i zaakceptowane.
Pojawiają się jednak również trudności. Obawy przed uzależnieniem się od takich rozmów zgłaszało 12 proc. użytkowników, 9 proc. czuło się przez nie bardziej oddalonych od innych ludzi, a 8 proc. doświadczyło problemów wynikających z nietrafionych porad.
Badanie pokazuje, jak powszechne stało się powierzanie osobistych spraw chatbotom. Nie rozstrzyga natomiast, czy takie rozmowy łagodzą samotność, czy ułatwiają dalsze wycofywanie się z kontaktów z ludźmi. Poczucie otrzymanego wsparcia jest ważnym doświadczeniem użytkowników, ale samo w sobie nie dowodzi jeszcze, że sztuczna inteligencja poprawia ich zdrowie psychiczne lub może zastąpić profesjonalną pomoc.