----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Od prawie dwóch lat uważnie przyglądamy się liczbom związanym z pandemią. Na ich podstawie oceniamy ryzyko zachorowania i komplikacji. Ale z biegiem czasu jedne wskaźniki stają się ważniejsze, podczas gdy inne powoli tracą na znaczeniu.

Do tej pory rosnąca liczba zarażeń sygnalizowała rosnące niebezpieczeństwo, a spadająca była wytchnieniem i sygnałem dla ludzi, że można spotkać się z rodziną i przyjaciółmi lub wziąć udział w większej imprezie.

Ale ponieważ większość mieszkańców USA została zaszczepiona, część uzyskała odporność przechodząc chorobę, do tego nowy, znacznie bardziej zaraźliwy, choć według wstępnych badań mniej zjadliwy wariant wpływa na gwałtowny wzrost liczby chorych, wielu specjalistów zdrowia publicznego zastanawia się, czy nie powinniśmy zmienić sposobu myślenia o tej chorobie.

Jeszcze jest za wcześnie, by na pewno powiedzieć, iż Omikron w mniejszym stopniu wywołuje hospitalizacje i zgony, ale niektórzy zaczynają o tym mówić. Spójrzmy na poniższe wykresy. O ile do tej pory wzrost liczby zachorowań skutkował podobnym wzrostem liczby hospitalizacji i zgonów, o tyle fala zachorowań wywołana przez Omikron na razie nie doprowadziła do podobnie wysokiej liczby przypadków śmiertelnych. Na pełne dane musimy jednak poczekać, gdyż podwyższona śmiertelność następuje zwykle z około dwutygodniowym opóźnieniem.

Dzienna liczba potwierdzonych zachorowań:

154 1

 

Dzienna liczba zgonów:

155 zgony1

grafiki: worldometers.info

Jeśli te obserwacje niedługo zostaną potwierdzone, to hospitalizacje i zgony będą liczbami, które urzędnicy powinni uważnie monitorować, aby podejmować ewentualne działania zapewniające bezpieczeństwo społeczeństwu, które uczy się żyć z Covid-19.

Takiego zdania jest David Dowdy, epidemiolog z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health, według którego Amerykanie powinni skupić się na liczbach hospitalizacji wkraczając w kolejny rok pandemii.

„Myślę, że to liczba przyjęć do szpitali jest rzeczywistym wskaźnikiem tego, jak poważna jest sytuacja” – powiedział.

Rosnąca liczba przypadków nadal mówi coś o chorobie, a skok wywołany przez Omikron prowadzi do wielu obaw. Ale w dużym stopniu chodzi o nadwyrężenie zasobów szpitali, które już zmuszone są do odkładania operacji i leczenia niezwiązanego z pandemią.

Rządowy ekspert ds. chorób zakaźnych, Antoni Fauci, zauważył kilka dni temu, że nawet jeśli Omikron prowadzi do mniej poważnych przypadków, to gdy COVID-19 zainfekuje dziesiątki milionów osób, odbije się to negatywnie na możliwości przyjmowania innych pacjentów do szpitali.

Jednocześnie kraj musi przyzwyczaić się do radzenia sobie z koronawirusem, podobnie jak radzi sobie z corocznym sezonem grypowym. To wyzwanie dla większości z nas - od szkół i firm, które muszą brać pod uwagę bezpieczeństwo uczniów i pracowników, po profesjonalne ligi sportowe, kina restauracje, linie lotnicze, itd.

„Omikron jest w pewnym sensie pierwszym testem tego, co to znaczy żyć z COVID-19” – uważa Leana Wen, profesor zdrowia publicznego na George Washington University i była komisarz ds. zdrowia w Baltimore. „Mam na myśli to, że zobaczymy, jak wiele osób zostanie zarażonych, ale dopóki nasze systemy szpitalne nie będą przeciążone, a zaszczepieni będą ogólnie chronieni przed poważnymi skutkami, to zakończymy fazę pandemii i przejdziemy do fazy endemicznej”.

Będzie lepiej

Eksperci twierdzą, że Omikron jest tak zakaźny, że gdy obecny wzrost zachorowań zniknie, prawdopodobnie znaczna większość populacji będzie uodporniona w wyniku choroby lub szczepienia. W tym momencie uwaga powinna przesunąć się z zapobiegania zarażeniom na zapobieganie poważnym powikłaniom.

Choć wstępne dane mówią, że w porównaniu do szczytu z końca ubiegłego roku liczba hospitalizacji jest o około 70 procent niższa, to w dalszym ciągu nie można koronawirusa bagatelizować. Mimo to można mieć nadzieję, że coś zmienia się na lepsze.

„Przez dwa lata infekcje zawsze poprzedzały hospitalizacje, które z kolei poprzedzały zgony, więc można było przyjrzeć się infekcjom i wiedzieć, co nadchodzi” – powiedział w telewizji ABC Ashish Jha, dziekan Brown University School of Public Health. „Omicron to zmienia. To jest zmiana, na którą czekaliśmy".

Lawrence Gostin, profesor na Georgetown University, powiedział, że odejście od śledzenia liczby przypadków jako pomiaru pandemii oznacza poświęcenie większej ilości środków na nowe formy leczenia.

„Nie możemy żyć w bańce, aby uniknąć tak wysoce zaraźliwego patogenu, jeśli zamierzamy funkcjonować i korzystać z życia w tym świecie" – mówił Gostin „Przejście do normalnego życia lub bardziej normalnego życia polega na tym, że musisz skupić się nie tyle na zapobieganiu przypadkom, ale na zapobieganiu hospitalizacji i zgonom”.

na podst. thehill, worldometers.info

rj