Mandat za 6 mil ponad limit
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Burmistrz Lori Lightfoot broni swojego planu, aby rozpocząć wystawianie mandatów z fotoradarów kierowcom przekraczającym limit prędkości o 6 mil na godzinę, zapewniając w poniedziałek, że "jest to oczywiście kwestia bezpieczeństwa publicznego" i odpierając krytykę, iż zabieg taki ma podłoże finansowe i uderzy w najmniej zarabiających mieszkańców miasta.

Lightfoot zapewniła również, że w tym roku miasto odnotowało więcej "wypadków i zgonów związanych z przekraczaniem prędkości", co wykorzystała na poparcie planu wprowadzenia nowych standardów dotyczących fotoradarów i ukarania tym samym większej ilości kierowców.

"Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa społeczeństwu" - powiedziała.

Burmistrz przedstawiła swoje uwagi kilka dni po tym, jak dziennik Chicago Tribune po raz pierwszy poinformował o pomyśle władz miasta, aby obniżyć limity prędkości wyłapywane przez fotoradary, co ma pomóc w załataniu dziury budżetowej wynoszącej 1.2 miliarda dolarów.

Trudno oczekiwać, że opinia publiczna uwierzy słowom Lightfoot, że kamery służą tylko bezpieczeństwu publicznemu, czy też oskarżą władze miasta o "uzależnienie od grzywien i mandatów".

Przegląd dokonany przez Tribune publicznie dostępnych danych o wypadkach miejskich daje bardziej skomplikowany obraz sytuacji niż przedstawiła to Lightfoot, z całkowitą liczbą wypadków niższą niż w 2019 roku, kiedy było ich 88,757. Dla porównania, w tym samym okresie 2020 roku doszło do 69,480 wypadków drogowych w mieście.

Urzędnicy miejscy twierdzą, że liczba ofiar śmiertelnych na drogach wzrosła w 2020 roku. Do końca września br. w wypadkach straciło życie 100 osób - w porównaniu do 72 w tym samym okresie ubiegłego roku, przy znacznie niższym natężeniu ruchu. Poinformowali również, że kamery miejskie rejestrują, że kierowcy bardziej przekraczają prędkość, średnio o ok. 2 mile na godzinę szybciej niż w ubiegłym roku, co sugeruje, że ludzie jeżdżą szybciej i powodują poważniejsze wypadki.

Mimo to nie jest jasne, ile z nich jest związanych z przekroczeniem prędkości. Chicago Tribune przeanalizowało dane z miejskich raportów o wypadkach, dostępnych w internecie, porównując pierwszych 9 miesięcy 2019 i 2020 roku. Analiza wykazała, że ilość śmiertelnych wypadków, za które w szczególności odpowiadają osoby jeżdżące lekkomyślnie, przekraczające prędkość, jadące zbyt szybko w stosunku do panujących na drodze warunków, lub zbyt szybko, aby uniknąć wypadków, wzrosły o 1 - z 19 do 20.

Ilość poważnych wypadków spowodowanych którymkolwiek z tych czynników - które skutkowały śmiercią lub obrażeniami ciała - spadła o 20 procent, z 356 w 2019 do 286 w 2020 roku.

Urzędnicy miejscy twierdzą, że do większości poważnych wypadków dochodziło na początku pandemii, kiedy natężenie ruchu znacznie się zmniejszyło, dodając, że w raportach z wypadków brakuje pełnych danych na temat przyczyn, a prędkość była czynnikiem przyczyniającym się w większej liczbie zdarzeń, niż wynika to z liczb.

Nie wszyscy są za

Niektórzy członkowie Rady Miasta już wyrazili swoją krytykę wobec planu burmistrz. Podczas przesłuchania budżetowego w poniedziałek radna Maria Hadden powiedziała, że administracja powinna raczej zająć się osobami ścigającymi się po Lake Shore Drive niż wystawiać mandaty osobom nieznacznie przekraczającym prędkość w pobliżu parków i szkół. Stwierdziła, że wiele osób traktuje Lake Shore Drive jako autostradę, jadąc z prędkością 70 mil na godzinę tam, gdzie obowiązuje ograniczenie do 40.

Nie jest jasne, czy Lightfoot rozważa taki ruch. Ale miasto polega na dużym wzroście przychodów z opłat i mandatów, aby zrównoważyć swój budżet.

Mari Castaldi, dyrektor ds. polityki w Chicago Jobs Council, która pomogła przeforsować reformę kar i opłat, nie była przekonana argumentacją Lightfoot, że chodzi o bezpieczeństwo publiczne.

Zauważając, że kierowcy mogą mieć zawieszone prawa jazdy, jeśli otrzymają pięć lub więcej mandatów z fotoradarów, Castaldi stwierdziła, że "gdyby ta zmiana polityki dotyczyła bezpieczeństwa, to zapewniłaby, że mechanizmy egzekwowania mandatów z fotoradarów najsilniej dotknęłyby osoby, które popełniają najwięcej przestępstw, a nie tych, którzy nie mogą zapłacić".

"Nie tak to obecnie działa - np. miasto nadal decyduje się na zawieszenie prawa jazdy osoby z pięcioma lub więcej niezapłaconymi mandatami z fotoradarów" - powiedziała. "Oznacza to, że jeśli John dostanie 10 mandatów za fotoradary i zapłaci im wszystkie, a Jane dostanie pięć i nie będzie jej stać na ich zapłacenie - prawo jazdy Jane zostanie zawieszone, a John nie poniesie dalszych konsekwencji".

Zapytana o te argumentu, miejsca rzeczniczka Kristen Cabanban powiedziała, że miasto pracuje nad reformami planu płatności.

Większe wpływy to miejskiej kasy

Z dokumentów budżetowych opublikowanych w ubiegłym tygodniu, wynika, iż miasto spodziewa się w 2021 roku 381.5 miliona dolarów z grzywien, konfiskat i kar. To około 38 milionów więcej niż administracja przewidywała na 2020 rok.

Wzrost w 2021 roku ma być związany z egzekwowaniem ograniczeń prędkości i wystawianiu mandatów "za kwestie związane z bezpieczeństwem", takie jak podwójne parkowanie i blokowanie stref załadunku, a także bardziej efektywne ściąganie zaległych kar - poinformowała rzeczniczka.

Zapomniane obietnice

Jako kandydatka na urząd burmistrza miasta Lightfoot obiecywała zreformować miejski program kar i opłat, mówiąc, iż jest on regresywny i koncentruje się na generowaniu dochodów, a nie bezpieczeństwie.

"Program kamer na czerwonym świetle został sprzedany mieszkańcom Chicago jako rozwiązanie zapewniające bezpieczeństwo publiczne, a tak naprawdę chodziło tylko o dochody - a te mandaty dotyczą w nieproporcjonalny sposób osób kolorowych" - twierdziła wówczas Lightfoot.

Teraz burmistrz chce zacząć wystawiać mandaty kierowcom, którzy przekraczają limit o kilka mil, w momencie, gdy wielu mieszkańców Chicago walczy o związanie końca z końcem z powodu ekonomicznych skutków pandemii.

W poniedziałek Lightfoot próbowała wykazać różnice pomiędzy mandatami za przekroczenie prędkości od wykroczeń niezwiązanych z jazdą (non moving violations).

"W przeciwieństwie do kar za wykroczenia niezwiązane z jazda, które dotknęły nieproporcjonalnie czarnych i brązowych mieszkańców Chicago i doprowadziły ludzi do bankructwa, ludzie mają kontrolę nad tym, czy przyspieszą czy nie" - utrzymuje burmistrz. "Znaki są bardzo dobrze widoczne i mam nadzieję, że ludzie wykorzystają to jako okazję do sprawdzenia prędkości, ponieważ nie możemy sobie pozwolić na więcej rannych i więcej zgonów".

Zgodnie z propozycją władz miasta, każdy, kto zostanie złapany przez kamerę jadąc z prędkością od 6 do 9 mil powyżej limitu, otrzyma ostrzeżenie. Druga taka sytuacja automatycznie oznaczałaby otrzymanie pocztą mandatu na sumę 35 dolarów.

Obecnie tylko osoby przyłapane na przekroczeniu obowiązującej prędkości o 10 mil na godzinę otrzymują mandaty wysokości 35 dolarów. Kary w wysokości 100 dolarów są przyznawane kierowcom przyłapanym na przekroczeniu prędkości o 11 mil na godzinę lub więcej. Miasto ma uprawnienia do wydania mandatów przy niższych prędkościach, ale nigdy z tego nie korzystało.

Kontrowersje

Program miejskich fotoradarow budził kontrowersje od czasu jego wprowadzenia w 2013 roku przez ówczesnego burmistrza Rahma Emanuela. Sieć kamer miała wyłapywać osoby przekraczające prędkość w okolicy parków i szkół, aby móc zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, ale krytycy uważali, że jest to wyłącznie poszukiwanie dochodów do miejskiej kasy.

W Chicago działa łącznie 88 fotoradarów, 72 w pobliżu parków i 16 w pobliżu szkół. Według rzecznika Departamentu Transportu w Chicago, 73 kamery zostały wyłączone z powodu Covid-19.

Kontrowersje budziły również kamery odnotowujące przejazdy na czerwonym świetle na chicagowskich skrzyżowaniach - wiele osób twierdzi, że nie mają one większego znaczenia w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa. Chicago Tribune wykazało w opracowanym raporcie, że na skrzyżowaniach, na których rzadko dochodzi do wypadków, kamery mogą przyczynić się do powstawania niebezpiecznych sytuacji.

W ciągu kilku miesięcy od objęcia urzędu w 2019 roku Lightfoot przeprowadziła za pośrednictwem Rady Miasta szereg reform, które zakończyły praktykę zawieszania praw jazdy osób, które nie opłaciły mandatów za parkowanie, zmniejszyła kary za brak miejskich naklejek i stworzyła sześciomiesięczny plan płatności, aby dać więcej czasu osobom zadłużonym.

Kontrowersje wokół fotoradarów to nie pierwsze związane z mandatami i opłatami podczas kadencji Lightfoot. Na początku tego roku miasto wystawiło ponad 35,000 mandatów za parkowanie w okresie, kiedy burmistrz informowała opinię publiczną, że miasto zawiesza egzekwowanie mandatów z powodu wybuchu epidemii Covid-19.

jm